wtorek, 15 listopada 2016
Remis na koniec roku

Reprezentacja Włoch bezbramkowo zremisowała z Niemcami w towarzyskim meczu rozgrywanym w Mediolanie. Było to ostatnie spotkanie Italii w 2016 roku.

gr

Po tym jak za wyniki squadry zaczął odpowiadać Giampiero Ventura nie należałem do największych optymistów jeżeli chodzi o przyszłość drużyny. Obawiałem się(i wciąż się obawiam), że 68 letni selekcjoner nie ma wystarczającego doświadczenia na arenie międzynarodowej, zaś we Włoszech prowadził co najwyżej niezłe/przeciętne zespoły ligowe. Początek pracy ex-opiekuna Torino nie poprawił mojego nastroju, kadra natomiast prezentowała się doprawdy przeciętnie, by nie powiedzieć słabo. Wydawało się, że Ventura nie ma pomysłu na stworzenie zespołu, którym mógł się pochwalić jego poprzednik Antonio Conte, który przecież był tak bliski wyeliminowania Niemców w ćwierćfinale najświeższego Euro. Starszy o 20 lat trener kopiował pomysły swojego młodszego kolegi, stawiając uparcie na system 3-5-2. Co prawda udawało mu się uniknąć miażdżącej krytyki ze strony mediów czy fanów Azzurrich, ale było to spowodowane dość szczęśliwymi wynikami jakie notował. Na szczęście dla wszystkich zainteresowanych dobrą grą Włochów Ventura nieco okrzepł w nowej dla siebie roli i zaczyna nadawać czterokrotnym mistrzom świata swój sznyt. W faktycznie trudnym do ocenienia meczu eliminacyjnym z Lichtensteinem postawił na system 4-2-4, a dzisiejszego wieczoru postawił na taktykę 3-4-3. Wygląda na to, że Ventura w końcu zrozumiał, że Italia winna być elastyczna pod względem taktycznym. Mając do dyspozycji stosunkowo dużą liczbę klasowych skrzydłowych, aż szkoda marnować ich potencjał, dlatego też wersje z ofensywnymi skrzydłowymi/napastnikami wydają się najrozsądniejsze. Kto wie, może w następnym roku zobaczymy Włochów w ustawieniu 4-3-3 z Nicolą Sansone w pierwszym składzie, choć 24 latek z Villarreal jak do tej pory nie potrafił przekonać do siebie selekcjonera. Lepsza w tej rywalizacji okazała się para snajperska Immobile - Belotti, która również i dziś stworzyła groźny duet po stronie włoskiej. Na prawym skrzydle hasał Eder i po raz kolejny pokazał, że przynajmniej na czas jakiś trener powinien zrezygnować z jego usług w ramach drużyny narodowej.

Biorąc pod uwagę fakt, iż mieliśmy do czynienia z grą zaledwie towarzyską, to rywalizację rozegraną na San Siro należy uznać za dość udaną. Już w pierwszym kwadransie meczu doskonałą okazję mieli Niemcy jednak Goretzka nie zdołał wygrać pojedynku z Gigim Buffonem w sytuacji sam na sam. Włosi mogli odpowiedzieć swoim trafieniem, niemniej w dobrej dla siebie sytuacji Ciro Immobile posłał futbolówkę daleko od bramki niemieckiej. Dalsza część gry była wyrównana, ale końcówka pierwszej odsłony spotkania należała do podopiecznych Lowa, czego efektem był groźny strzał Mullera, który zablokował Davide Zappacosta.

Po zmianie stron swoje momenty miał najlepszy strzelec Torino czyli Andrea Belotti. Najpierw został wzięty w kleszcze przez stoperów niemieckich, przez co domagał się odgwizdania jedenastki, a następnie po indywidualnej akcji trafił w słupek bramki strzeżonej przez Leno. Świetną sytuację miał także rezerwowy tego dnia Federico Bernardeschi, ale na nieszczęście dla Włochów nie popisał się w pierwszorzędnej dla siebie okazji na objęcie prowadzenia.

Skład:

Buffon(Donnarumma)

Rugani,Bonucci,Romagnoli(Astori)

Zappacosta,Parolo,DeRossi,Darmian

Eder(68'Bernardeschi),Belotti(88'Zaza),Immobile(88'Sansone)

Włosi zamykają 2016 rok remisem z aktualnymi Mistrzami Świata, notując przy tym drugie miejsce w swojej grupie eliminacyjnej do mundialu. Wydaje się, że po początkowych zawirowaniach Ventura powoli ogarnia sytuację i nadaje drużynie swój styl. Włosi grają coraz odważniej i co istotne ważne role odgrywają tam nowi dla reprezentacji zawodnicy z Alessio Romagnolim, wyrastającym na drugiego po Buffonie Gianluigim Donnarummą czy w końcu Andreą Belottim, który na dziś jest ni mniej ni więcej numerem jeden wśród napastników mogących pochwalić się włoskim paszportem. Wypada mieć nadzieję, że za kilka miesięcy drużyna okrzepnie jeszcze bardziej, stając się przy tym prawdziwą konkurencją dla Hiszpanii we wspominanej już grupie G.

23:13, azzurri.blox.pl , Towarzyskie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 listopada 2016
Bezstresowy wieczór włoski

Reprezentacja Włoch z godnie z planem ograła Lichtenstein 4-0. Bramki dla podopiecznych Giampiero Ventury zdobyli; Andrea Belotti dwie, Ciro Immobile oraz Antonio Candreva.

gr

Wczorajszy mecz był jednym z takich spotkań, w których zwyczajnie wypada zanotować zwycięstwo. Poza kilkoma wyjątkami Lichtenstein tworzą zawodnicy, którzy poza piłką nożną mają inne obowiązki zawodowe i są faktycznym dostarczycielem punktów. Największy rywal grupowy Azzurrrich rozgromił Księstwo aż 8-0, dlatego też liczyłem, że Włosi również pokażą się w tej kwestii z dobrej strony. 

Giampiero Ventura zdecydował się na zmianę ustawienie i jak sądzę wczorajsze spotkanie było idealnym momentem na tego typu eksperyment. Włosi wyszli w systemie 4-2-4, co pozwoliło im na ofensywniejszą grę, która umożliwiła im stosunkowo wysokie zwycięstwo. Zarówno Andrea Belotti jak i Ciro Immobile otrzymywali sporo dośrodkowań i część z nich zamienili na bramki. Wydaje się, że na dziś, to właśnie oni będą stanowić podstawowy napad Azzurrich do czego predysponuje ich zarówno wysoka dyspozycja jak również faktyczny brak klasowej konkurencji. Wystarczy wspomnieć, że dwójką rezerwowych snajperów byli wczoraj; mający jedno ligowe trafienie na koncie Eder oraz wciąż czekający na premierowego gola w Premiership Simone Zaza. Warto wspomnieć, że z dobrej strony pokazał się Marco Verratti, który powoli, bo powoli, ale staje się jednym z liderów reprezentacji. Jest to o tyle istotne, że w obecnym sezonie nie może być w stu procentach pewny miejsca w wyjściowym składzie zawodzącego PSG. Co do defensywy, to ta nie miała rzecz jasna wiele pracy, niemniej gospodarze byli dość blisko zdobycia honorowego trafienia po fatalnym błędzie debiutującego w dorosłej kadrze Davide Zappacosty. Prawa flanka obrony jest jakimś problemem dla Ventury; Matteo Darmian stracił swoją pozycję w MU, natomiast mogący tam występować Alessando Florenzi leczy kontuzję. 

Włosi zrobili to czego po nich oczekiwano. Pierwsza odsłona rywalizacji pozwalała marzyć o prawdziwej kanonadzie, ale po zmianie stron okazało się, że cztery bramki na koncie w zupełności zadowalają ambicje Azzurrich. Liczę na to, że Ventura stanie się elastyczniejszy pod względem taktycznym i przynajmniej raz na jakiś czas zdecyduje sie ustawić Italię tak jak to miało miejsce podczas wczorajszego wieczoru. Obecne eliminacje będą dla całej drużyny bardzo ciężkie ze względu na rywalizację z Hiszpanią i fakt, iż zaledwie jedna drużyna z poszczególnej grupy awansuje na mundial w Rosji bezpośrednio, zaś drugie miejsce gwarantuje ciężki bój w barażach. Obecna reprezentacja przeżywa prawdziwy nieurodzaj personalny, selekcjoner ma mizerne doświadczenie międzynarodowe, dlatego też po raz pierwszy od lat będę faktycznie drżał o promocję Italii na dużą imprezę. 

Kolejnym sprawdzianem będzie towarzyska potyczka z Niemcami. Nie mam złudzeń, że to piłkarze Lowa będą zdecydowanym faworytem tego spotkania. Włochom pozostaje się sprężyć i mieć nadzieję na sporo szczęścia, bo jak wiadomo ustępują dziś niemieckim zawodnikom pod wieloma względami. 

Skład:

Buffon

Zappacosta,Bonucci,Romagnioli,DeSciglio

Verratti,DeRossi

Candreva(74'Eder),Bonaventura(67'Insigne)

Belotti,Immobile(82'Zaza)

14:56, azzurri.blox.pl , Eliminacje MŚ
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 listopada 2016
Ventura powołuje i nie zaskakuje

Selekcjoner reprezentacji Włoch Giampiero Ventura ogłosił listę powołanych na najbliższe spotkania swoich podopiecznych. Początkowo Italię czeka eliminacyjny pojedynek z Lichtensteinem, by kilka dni później zmierzyć się z Niemcami w ramach towarzyskiej potyczki.

gr

Ostatnie poczynania Azzurrich pod wodzą Giampiero Ventury nie napawają optymizmem. Włosi nie potrafią odnaleźć formy z okresu dobrych dla nich Mistrzostw Europy i niemal w każdym meczu męczą się niemiłosiernie. Najświeższe gry eliminacyjne to wyszarpany punkt w konfrontacji z Hiszpanią i cud, który pozwolił im na triumf podczas spotkania z przeciętną bądź co bądź Macedonią. Mając na uwadze fakt, iż jedynie pierwsza drużyna z danej grupy bezpośrednio awansuje na mundial, druga zaś będzie musiała pojedynkować się w barażach, to po raz pierwszy od lat drżę o promocję Italii na tą prestiżową imprezę.

Włoska prasa donosi, że Venturze chodzi po głowie zmiana systemu gry z nieśmiertelnego 3-5-2 na 4-2-4. Patrząc na kadrę, na którą zdecydował się selekcjoner można bez trudu znaleźć odpowiednich do nowej taktyki ludzi. Wydaje się też, że Lichtenstein jest odpowiednim rywalem do tego aby nieco odświeżyć drużynę i co istotne nadać jej efektowności, której ewidentnie brakuje. Oczywiście mam świadomość, że nawet najskromniejsza reprezentacja jest w stanie napsuć krwi dzisiejszej Italii, niemniej nie spodziewam się, że piłkarze kierowani przez Venturę ostatecznie się ośmieszą i stracą punkty w rywalizacji z ekipą niemalże amatorską. Może jestem naiwny, ale liczę, że tym razem Włosi się sprężą i odniosą wysokie zwycięstwo, choćby po to, ażeby nawiązać do swojego grupowego rywala numer jeden czyli Hiszpanii, która to rozgromiło księstwo 8-0. 

Spotkanie z Niemcami, to ni mniej ni więcej poważny sprawdzian obecnych umiejętności reprezentantów i w żadnym razie nie powinno być traktowane jako rewanż za nie tak dawny przecież ćwierćfinał Euro, kiedy to podopieczni Joachima Lowa wyeliminowali Italię po serii szalenie długich rzutów karnych, zaś w samym meczu zremisowali 1-1. Tamten dreszczowiec był szalenie istotną rywalizacją, a nie momentem na towarzyskie eksperymenty. Nie mam większych oczekiwań dotyczących tego konkretnego meczu, no może po cichu liczę, że Niemcy nie rozgromią moich podopiecznych tak jak to miało miejsce przed francuskim turniejem. 

Przyjrzyjmy się poszczególnym formacjom:

Bramkarze:

Absolutnie zerowe zaskoczenie. Na dziś nie ma wątpliwości, że trójkę goalkeeperów włoskich tworzyć mają; Buffon, Donnarumma oraz Perin. Jeżeli tylko panowie będą zdrowi, to mogą być pewni reprezentacyjnych nominacji.

Obrońcy:

Malutką kontrowersją może być angaż dla Daniele Ruganiego, który wciąż jest zaledwie żelaznym rezerwowym w Juventusie. Znalazło się też miejsce dla Matteo Darmiana, który wyraźnie zgasł po tym jak MU objął Jose Mourinho oraz dla Davide Zappaccosty wciąż czekającego na debiut w narodowych barwach. Wśród dfensorów nie mogło zabraknąć miejsca dla Andrei Barzagliego, ale niewiadomo czy ostatecznie będzie mógł pomóc swoim koegom w najbliższych spotkaniach. Podczas trwającego właśnie meczu Juventusu z Chievo 35 latek musiał opuścić boisko już w piątej minucie. Jeżeli faktycznie Ventura nie będzie mógł skorzystać z tego pierwszorzędnego obrońcy, to jego miejsce w pierwszym składzie zajmie Alessio Romagnoli.

Pomocnicy:

Tematem przewodnim drugiej linii jest rzecz jasna powrót po długiej kontuzji Claudio Marchisio. Był to największy nieobecny wśród włoskich piłkarzy podczas wspominanego już Euro z ostatniego lata. Pytanie czy już 12 października wychowanek Juventusu będzie gotowy do gry w pierwszym składzie. Pamiętając jego niedawny niezły występ przeciwko Lyonowi w LM i słabszą dyspozycję Marco Verrattiego w PSG sądzę, że tak. Warto odnotować także obecność Lorenzo Insigne, który otrzymał powołanie po raz pierwszy od kiedy za wyniki kadry odpowiada Ventura. 25 latek z Napoli ponownie ma miejsce w pierwszym składzie ekipy Maurizio Sarriego ze względu na kontuzję Arka Milika, zastępowanego przez ten okres przez nominalnego skrzydłowego Mertensa. Dwie nowe twarze w tej formacji, to; Matteo Politano z Sassuolo oraz Danilo Cataldi reprezentujący na co dzień barwy Lazio. Obaj zawodnicy zasłużyli na powołania i jak sądzę przynajmniej jeden z nich zdąży zaliczyć w najbliższym czasie debiut w dorosłej reprezentacji.

Napastnicy:

Największym nieobecnym wśród snajperów jest bez wątpienia Graziano Pelle, który nie do końca dobrze przyjął zdjęcie z placu gry w czasie spotkania z Hiszpanią. Na szczęście dla wszystkich sympatyzujących squadrze Ciro Immobile oraz Andrea Belotti znajdują się w znakomitej dyspozycji i najpewniej stworzą parę napastników. Dziwi obecność Simone Zazy. Wydaje się, że Ventura co jakiś czas musi powołać napastnika, który znajduje się w tragicznej formie. Wcześniej nominował grzejącego ławę w Napoli Manolo Gabbiadiniego(teraz również znalazło się dla niego miejsce) i na dokładkę dołączył do niego Zazę. 

Pełna lista powołanych:

Bramkarze:

Buffon,Donnarumma,Perin

Obrońcy: 

Barzagli,Bonucci,DeSciglio,Darmian,Antonelli,Romagnoli,Rugani,Zappacosta

Pomocnicy:

DeRossi,Marchisio,Candreva,Parolo,Verratti,Bonaventura,Bernardeschi,Sansone,

Politano,Cataldi

Napastnicy:

Immobile,Zaza,Eder,Gabbiadini,Belotti,Pavoletti

Przewidywany skład:

Buffon

Darmian,Romagnoli,Bonucci,DeSciglio

DeRossi(Parolo),Verratti

Candreva,Bonaventura(Sansone)

Belotti(Eder),Immobile

Aktualizacja!

Andrea Barzagli ze względu na opisany wyżej uraz nie będzie w stanie pomóc reprezentacji w najbliższych meczach. Jego miejsce w kadrze zajął obrońca Fiorentiny Davide Astori.

Kłopoty z kontuzjami w obozie włoskim nie mają końca. Do Barzagliego dołączył jego kolega klubowy z Juventusu Claudio Marchisio, którego dopadły problemy mięśniowe. Następcą utytułowanego 30 latka został Roberto Gagliardini reprezentujący barwy rewelacji tegorocznych rozgrywek Serie A czyli Atalanty Bergamo. 22 latek po raz pierwszy w swojej dotychczasowej karierze został powołany do dorosłej reprezentacji Italii.

16:25, azzurri.blox.pl , Eliminacje MŚ
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 października 2016
Makabreska włoska

Reprezentacja Włoch wygrała wyjazdowy mecz w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata z Macedonią 3-2. Dwa trafienia w tym przedziwnym spotkaniu zaliczył Ciro Immobile, jedno dołożył Andrea Belotti.

f

Wczorajszy pojedynek uznaję za jeden z najdziwniejszych jakie przyszło mi oglądać w życiu. Co prawda mam dość długi staż jeżeli chodzi o eliminacyjne potyczki Włochów, niemniej pomimo sporej konkurencji najświeższy popis piłkarzy Giampiero Ventury pobił wszystko co do tej pory miałem nieprzyjemność widzieć. Analizując hiszpańskie męczarnie Italii przewidywałem, że i z nieporównywalnie słabszą Macedonią Azzurri będą mieli sporo problemów, ale kto by pomyślał, że w ostatecznym rozrachunku mogą się oni cieszyć nie tylko z trzech wyszarpanych punktów, ale z faktu, iż nie doznali porażki, a ta była jak najbardziej realna. Squadra pod wodzą Cesare Prandellego męczyła się z Maltą, Marcello Lippi cudem ogrywał Cypr(pamiętne 4-3), Roberto Donadoni rozpoczynał eliminacje do ME z ówczesnymi Mistrzami Świata od porażki z Francją i remisu z Litwinami - wygląda więc na to, że po raz pierwszy od lat kibice włoscy będą drżeli o promocję swoich ulubieńców na dużą imprezę, natomiast sam selekcjoner może zapisać się w historii jako ten, który faktycznie nigdy nie powinien piastować tak odpowiedzialnego stanowiska.

Nie da się zapomnieć, że Ventura ma na karku 68 lat i jak do tej pory prowadził co najwyżej niezłe drużyny Serie A. Doświadczenie międzynarodowe? Miałkie; prowadzone przez niego Torino awansowało do Ligi Europy zajmując siódme miejsce w ligowej tabeli tylko i wyłącznie przez finansowe problemy Parmy, która plasowała się od nich wyżej. Co prawda Granata zaprezentowała się tam całkiem nieźle, odpadając ostatecznie po zaciętej rywalizacji z wyżej notowanym Zenitem, ale chyba każdy przyzna, że to nieco za mało, ażeby realnie myśleć o Venturze jako godnym następcy takich selekcjonerów jak Vittorio Pozzo, Enzo Bearzot, Arrigo Sacchi czy wspominany Marcello Lippi.

Zaraz po ogłoszeniu kadry, Ventura zapowiedział, że z Hiszpanią postawi na podstawowy napad złożony z duetu Eder - Pelle, zaś konfrontację z Macedonią od pierwszych minut rozpocznie para snajperska Immobile - Belotti. Decyzja ta była jeszcze bardziej oczywista po tym jak ze zgrupowania squadry wyleciał Graziano Pelle. Milioner grający na co dzień w lidze chińskiej nie nazbyt dobrze przyjął decyzję trenera o zdjęciu go z boiska podczas rywalizacji z Hiszpanami i postanowił nie podawać mu ręki. Co prawda zaraz po zakończeniu spotkania Pelle się zreflektował i publicznie przeprosił Venturę, ale i tak pożegnał się z kolegami i odleciał do Azji. Poza tym Giacomo Bonaventura zastąpił kontuzjowanego Riccardo Montolivo, Marco Verratti pojawił się miast Daniele De Rossiego, Antonio Caondreva wygryzł Alessandro Florenziego i w końcu Marco Parolo ustąpił miejsca Federico Bernardeschiemu. Sądziłem, że dość mocno przemeblowana Italia nabierze nieco świeżości i może nie zagra efektownie, ale mimo wszystko wywalczy pewne trzy punktu z niżej notowanym rywalem. Nic bardziej błędnego.

Już pierwsze minuty meczu pokazały, że piłkarze macedońscy odrobili lekcje i jakby zdawali sobie sprawę, że z kim jak z kim, ale z Włochami mogą powalczyć o pełną pulę punktową. Sygnał do ataku dał ten, który we Włoszech spędził zdecydowaną większość swojej kariery czyli Goran Pandev, który po udanej akcji oddał strzał, ale na posterunku był świetnie dysponowany tego wieczora Gianluigi Buffon. Kilka chwil później napastnik Palermo Nestorovski trafił w poprzeczkę włoską. Italia jak to Italia, przetrzymała ataki przeciwnika i zemściła się w swoim stylu obejmując prowadzenie. Precyzyjny rzut rożny okazał się bardzo pomocny dla Andreli Belottiego, który w swoim trzecim meczu w narodowych barwach zaliczył premierowe trafienie. Po zdobyciu bramkowej przewagi Azzurri postanowili wybrać się na mentalne wakacje, sądząc przy tym, że Macedonia nie będzie w stanie odrobić strat. 

Druga odsłona spotkania zapisze się w mojej pamięci na długo. Włosi wciąż jeszcze przebywali na swego rodzaju urlopie, natomiast gospodarze postanowili to wykorzystać i jak pomysleli tak zrobili. Sytuacja była o tyle zaskakująca, że do dwóch ciosów jakie zadali Włochom Macedończycy(bramki Nostorovskiego oraz Hasaniego)przyczynił się ten, o którego grę domagałem się od kiedy Ventura objął kadrę - Marco Verratti. 23 letni gwiazdor PSG zachował się w środku pola jak amator, a i defensorzy włoscy nie mieli tego dnia swojego najlepszego dnia w karierze, mowa tu przede wszystkim o Leonardo Bonuccim. Jakby tego było mało rozochoceni podopieczni Igora Angelovskiego nie zamierzali zadowalać się jednobramkowym prowadzeniem(jak to mają w zwyczaju Włosi)i ruszyli do kolejnych ataków. Na szczęście dla fanów włoskich w bramce gości świetnie spisywał się Buffon, dzięki czemu można było myśleć o odrobieniu strat. Swój najszczęśliwszy wieczór w reprezentacji miał Ciro Immobile, który w 75 minucie wyrównał, a w doliczonym czasie gry wyprowadził Italię na prowadzenie dając jej tym samym nieprawdopodobnie wręcz szczęśliwe trzy punkty.

Oczywiście cieszy mnie ostateczna wygrana Włochów, niemniej poważnie obawiam się o ich kolejne konfrontacje w grupie G. Pamiętajmy, że poza wyjazdowym meczem z Hiszpanią czekają ich dwa spotkania z Albanią prowadzoną przez Gianniego De Biasiego czyli reprezentację na prawdę solidną, mającą niedawne doświadczenie w grze na dużym turnieju i drużynę która poza porażką z wspomnianymi Hiszpanami spisuje się w tych eliminacjach solidnie. Nie chcę siać czarnowidztwa, mając przy tym w pamięci regularne męczarnie jakie Italia notowała podczas eliminacyjnych gier, ale przyznam, że poprzednim selekcjonerom zwyczajnie dało się ufać, nawet stosunkowo mało doświadczonemu w czasie swojej pracy z kadrą Roberto Donadoniemu. Ventura niby pokusił się o zmiany, ale wciąż trzyma się swojej ulubionej taktyki, pomimo faktu, iż zawodnicy którymi dysponuje znakomicie odnaleźliby się w systemie 4-3-3. Co prawda po wyjściu Macedonii na prowadzenie ex-opiekun Bari zmienił ustawienie na 4-2-4 i na szczęście zdecydował się wpuścić znajdującego się w wyśmienitej dyspozycji Nicolę Sansone, ale było to coś na miarę aktu desperacji, a nie przemyślanej strategii. Sądzę, że czeka nas jeszcze sporo eliminacyjnych emocji z paradoksalnie nudną w tych fazach Italią. 

15:35, azzurri.blox.pl , Eliminacje MŚ
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2016
Asekurancka Italia na remis

W swoim drugim meczu w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata Włosi podzielili się punktami z reprezentacją Hiszpanii 1-1. Jedyną bramkę dla podopiecznych Giampiero Ventury zdobył Daniele De Rossi pewnie wykonując rzut karny.

b

Patrząc na przebieg całego spotkania Italia może być szczęśliwa z jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Moje czarnowidztwo względem dzisiejszego pojedynku rozpoczęło się na dobre w momencie kiedy zobaczyłem na jaki skład ostatecznie zdecydował się selekcjoner Ventura. Ustawienie nie mogło być zaskoczeniem dla nikogo(nieśmiertelne 3-5-2), niemniej pozostawienie na ławce rezerwowych pomocników klasy Marco Verrattiego czy Antonio Candrevy wywołało u mnie małe wzburzenie, nie wspominając już o znajdującym się w pierwszorzędnej formie Nicoli Sansone. Znalazło się za to miejsce dla krytykowanego od dłuższego czasu Riccardo Montolivo, który nie zdołał dokończyć pierwszej połowy meczu ze względu na kontuzję i został zmieniony przez klubowego kolegę z Milanu Giacomo Bonaventurę. Po raz kolejny okazało się, że nawyki nabyte podczas pracy z przeciętnymi klubami włoskimi niejako naznaczyło Giampiero Venturę i nie pozwoliły o sobie zapomnieć po tym jak ten objął squadrę. Dla 68 letniego szkoleniowca wciąż najważniejsza jest defensywa, dlatego też postawił na doświadczoną trójkę defensywnych pomocników w środku pola i zestawił atak identycznie jak czynił to jego poprzednik Antonio Conte. Jedynym "szaleństwem" na jakie zdecydował się ex-opiekun Torino było desygnowanie 21 letniego debiutanta Alessio Romagnolego, choć było to głównie spowodowane absencją pauzującego za czerwoną kartkę ze spotkania z Izraelem Giorgio Chielliniego. Tak czy inaczej cieszy, że miast choćby Davide Astoriego zobaczyliśmy utalentowanego defensora Milanu, który zaliczył dobre zawody. Bojaźliwe podejście do rywalizacji z Hiszpanią mogło dziwić o tyle, że Włochom przyszło mierzyć się z nimi na własnym terenie, a na dodatek jeszcze nie tak dawno temu, bo na Mistrzostwach Europy Italia zdołała ograć La Furię Roja, ale wtedy dowodził nimi wspomniany już Antonio Conte. 

Pierwsza odsłona gry przebiegała pod dyktando gości. Włosi skupili się w głównej mierze na defensywie czego efektem było zaledwie 28% posiadania futbolówki. Trzeba jednak przyznać, że plan jaki wymyślił sobie przed meczem Ventura działał, bo choć Azzurri nie zdołali oddać strzału na bramkę De Gei, to skutecznie się bronili, przez co i Hiszpania w sposób zdecydowany nie stworzyła sobie 100% sytuacji do objęcia prowadzenia. Można bez większej przesady wywnioskować, że minimalizm selekcjonera włoskiego sprawdzał się pierwszorzędnie. 

Po zmianie stron nie było już tak różowo. Hiszpania czując swoją przygniatającą przewagę postanowiła zaatakować jeszcze śmielej czego efektem było trafienie skrzydłowego Vitolo, który wykorzystał błąd zanadto oddalonego od bramki Gianluigiego Buffona i umieścił piłkę w siatce. Sytuacja była dość kuriozalna głównie ze względu na osobę kapitana Włochów, któremu nie często zdarzają się błędy pokroju tego, który wyprowadził Hiszpanów na prowadzenie. Paradoksalnie, to dobrze, że Italia straciła bramkę już dziesięć minut po wznowieniu spotkania; dzięki temu mieli stosunkowo dużo czasu na przewartościowanie się i zaoferowanie kibicom zgromadzonym na stadionie Juventusu konkretnej, ofensywnej gry. Kilka chwil później niezłą okazję na wyrównanie stanu gry miał Graziano Pelle, którego uderzenie z główki minimalnie minęło hiszpańską bramkę. Niewykorzystana sytuacja 31 latka mogła się zemścić i najpewniej zakończyć zawody, ale na szczęście dla fanów włoskich Vitolo nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Buffonem. Obawiając się o dalszą nieskuteczność swoich podopiecznych Ventura wprowadził na boisko duet snajperski Andrea Belotti - Ciro Immobile, co ostatecznie przyniosło oczekiwany efekt. Młody napastnik Torino dograł piłkę w pole karne do Edera, a ten został sfaulowany przez Sergio Ramosa i mimo, że początkowo arbiter Brych Brych nie chciał podyktować rzutu karnego, to po konsultacji ze swoim asystentem zmienił decyzje i wskazał na jedenasty metr. Do futbolówki podszedł Daniele De Rossi i zrobił co do niego należało, zapewniając przy tym Włochom cenny remis. Wyrównujące trafienie Italii padło w 82 minucie i od tego momentu squadra prezentowała się już na prawdę nieźle, chcąc przy tym zaskoczyć dominujących przez większą część spotkania Hiszpanię kolejnymi natarciami w ich pole karne. Najpierw Belotti zaliczył trafienie ze spalonego, później zaś Immobile posłał piłkę w pole karne, ale niestety ta przeleciała obok bezradnych atakujących włoskich.

Reakcja zadowolonych z siebie Włochów po ostatnim gwizdku sędziego mówiła wszystko. Italia cieszyła się z remisu, mając w głowach fakt, iż w najbliższą niedzielę czeka ich rywalizacja z teoretycznie słabszym przeciwnikiem jakim jest reprezentacja Macedonii. Liczę na to, że Ventura tym razem nieco poeksperymentuje i jeżeli nawet nie zdecyduje się na zmianę taktyki, to da szansę na zaprezentowanie swoich możliwości kilku świeżym zawodnikom. Dziś z dobrej strony pokazali się tak Alessio Romagnoli jak i Andrea Belotti, dlatego też nie widzę powodu dla którego spotkania z Macedonią od pierwszych minut nie mieliby rozpocząć; Marco Verratti, Nicola Sansone czy doświadczony w tym gronie Antonio Candreva. Selekcjoner musi pamiętać, że obecne eliminacje są stosunkowo trudne ze względu na bezpośrednią promocję na mundial zaledwie jednej drużyny z poszczególnej grupy. Numer dwa będzie musiał męczyć się w barażach czego nikt związany z reprezentacją Włoch by sobie nie życzył. 

Skład:

Buffon

Barzagli,Bonucci,Romagnoli

Florenzi,Montolivo(30'Bonaventura),DeRossi,Parolo(76'Belotti),DeSciglio

Eder,Pelle(59'Immobile)

23:29, azzurri.blox.pl , Eliminacje MŚ
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 77
Tagi