środa, 21 listopada 2018
Nowe szaty Włochów

Reprezentacja Włoch ma za sobą dwa kolejne spotkania pod wodzą Roberto Manciniego. Wpierw Azzurri zremisowali z Portugalią 0-0 w ramach Ligi Narodów, natomiast kilka dni później ograli USA 1-0 w spotkaniu towarzyskim.

Po rywalizacji z piłkarzami Fernando Santosa zdecydowana większość obserwatorów włoskiego calcio była zachwycona stylem jaki Italia prezentuje ostatnimi czasy. Roberto Mancini nie boi się angażować do reprezentacji zawodników młodych bądź bardzo młodych, a do tego stawia na ofensywny styl gry. Włoska prasa była więcej niż zadowolona po tym jak ich reprezentacja zdominowała Portugalię, twierdzono, że Azzurri bardziej przypominali czołową drużynę na poziomie Ligi Mistrzów, aniżeli kadrę, która niemal dokładnie rok wcześniej nie zdołała zakwalifikować się na Mistrzostwa Świata. Również ja nie mam wątpliwości względem znacznej poprawy jakości gry squadry. Okazuje się, że osoba selekcjonera jest szalenie istotna i o ile zatrudnienie niemającego międzynarodowego doświadczenia Giampiero Ventury było kolosalnym błędem federacji, to postawienie na Manciniego z czteroma różnymi ligami w trenerskim CV na dziś wygląda na decyzję trafioną. Możemy więc spoglądać optymistycznie na przyszłe poczynania reprezentacji Włoch, niemniej nie wolno zapominać nam o jej wadach. Zarówno we wspomnianym meczu z Portugalią, jak i USA Włosi dominowali, ale na ich nieszczęście zawodziła przede wszystkim skuteczność. Mancini stara się znaleźć złoty środek w kwestii napadu, wystawiając trzech skrzydłowych(gry z Polską i Ukrainą)oraz starając się zmieścić klasyczną dziewiątkę w postaci Ciro Immobile(Portugalia)czy Kevina Lasagny(USA), ale żadne z tych rozwiązań nie zakończyło ewidentnego problemu Italii w zdobywaniu bramek. O niemalże desperackiej próbie rozwiązania tej kwestii niech zaświadczy dowołanie na drugie spotkanie Moise Keana; szalenie utalentowanego napastnika, który bryluje w reprezentacjach młodzieżowych(wicemistrzostwo Europy do lat 19), ale w Juventusie nie grającego niemal wcale. W jakimś sensie możemy mówić o paradoksie związanym z faktem, iż w dawnych latach, kiedy to o miejsce w składzie Italii rywalizowało mnóstwo znakomitych snajperów kolejni selekcjonerzy stosowali raczej defensywny styl gry, teraz zaś przy niedoborze wśród napastników Mancini konsekwentnie stawia na widowiskową squadrę.

Do rywalizacji z aktualnymi Mistrzami Europy Włosi podeszli w niemal najmocniejszym na dziś zestawieniu, trener Mancini natomiast tradycyjnie ustawił zespół w systemie 4-3-3. Bohaterem spotkania rozgrywanego na San Siro był 34 letni kapitan gospodarzy, a mianowicie Giorgio Chiellini, dla którego było to setne spotkanie w barwach narodowych. Defensor Juventusu rozegrał pierwszorzędne zawody, udowadniając przy tym, że pomimo upływu lat jest najlepszym włoskim fachowcem od gry obronnej. Mało tego: nie raz zdarzało się, że rozpoczynał on ataki Włochów na nawet sam miał okazję do pokonania Rui Patricio. Przed meczem Azzurri mieli jeszcze małe szanse na pierwsze miejsce w grupie, ale potrzebowali do tego triumfu nad Portugalczykami i ich potknięcia w spotkaniu z Polską. Tak się jednak nie stało, ale pomimo braku wygranej większość kibiców była zadowolona ze względu na włoską dominację nad rywalem. Pierwszą konkretną okazję do otwarcia wyniku miał Alessandro Florenzi, ale piłka po jego uderzeniu nieznacznie minęła portugalską bramkę. Następnie blisko szczęścia był wspomniany Chiellini, ale również jemu nie udało się pokonać goalkeepera Wolverhampton. W drugiej odsłonie gry Portugalia wzięła się do pracy i pomimo dalszej przewagi Włochów to oni mieli konkretną szanse na gola, ale po strzale Williama Carvahlo świetnie interweniował Gianluigi Donnarumma. Niestety Włosi byli szalenie nieskuteczni i tak swoje szanse marnowali kolejno; Federico Chiesa, Lorenzo Insigne i Ciro Immobile.

Skład:

Donnarumma

Florenzi,Bonucci,Chiellini,Biraghi

Barella,Jorginho,Verratti(81'Pellegrini)

Chiesa(88'Berardi),Immobile(74'Lasagna),Insigne

Towarzyski pojedynek ze Stanami Zjednoczonymi rozgrywany w belgijskim Genku również stał pod kątem dużej przewagi podopiecznych Roberto Manciniego. Od początku meczu, to właśnie Italia stwarzała sobie kolejne okazje do strzelenia gola, jak choćby w trzeciej minucie, podczas której uderzał Federico Chiesa. W 19 minucie losy meczu w swoje ręce starał się wziąć kapitan Leonardo Bonucci, jednak i jego próba zakończyła się niepowodzeniem. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił dzięki czemu Włosi wciąż atakowali bramkę strzeżoną przez Horvatha. Warto odnotować znakomitą okazję Kevina Lasagny, która – a jakże – zakończyła się fiaskiem. W momencie gdy większość fanów włoskich spodziewała się kolejnego bezbramkowego remisu z udziałem ich ulubieńców bramkę na wagę zwycięstwa strzelił skrzydłowy Interu Matteo Politano. Notujący drugi występ w reprezentacji 24 latek trafił w 94 minucie, natomiast na boisku pojawił się w 87, zmieniając nieskutecznego Lasagnę. Poza zwycięstwem ucieszyła mnie rotacja jaką zastosował selekcjoner włoski. W porównaniu do poprzedniego spotkania wystawił aż siedmiu nowych piłkarzy, a do tego wpuścił z ławki rezerwowych debiutantów; wspominanego Moise Keana, oraz Vincenzo Grifo. Od początku grał inny debiutant, Stefano Sensi.

Skład:

Sirigu

De Sciglio,Bonucci,Acerbi,Emerson

Barella,Sensi(76'Gagliardini),Verratti

Berardi(63'Kean),Lasagna(87'Politano),Chiesa(46'Grifo)

16:25, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 listopada 2018
Przed Portugalią i USA

Selekcjoner reprezentacji Włoch Roberto Mancini powołał 27 zawodników na dwa najbliższe spotkania. 17 Października Azzurri zmierzą się w Mediolanie z Portugalią w ramach Ligi Narodów, by trzy dni później rozegrać towarzyski mecz z USA w belgijskim Genku.

Sytuacja Italii przed najbliższą rywalizacją w Lidze Narodów nie jest najlepszą jaką można sobie wyobrazić. Włosi rozegrali do tej pory trzy gry, notując przy tym każdy możliwy wynik, łącznie z przegraną z ich najbliższym przeciwnikiem, czyli Portugalią właśnie. W rozgrywanym w Lizbonie meczu piłkarze Manciniego ulegli zaledwie 1-0, ale najgorsza w tym wszystkim była bezradność jaką epatowali. Przed spotkaniami z Ukrainą i Polską Włosi pod wodzą nowego szkoleniowca nie potrafili odnaleźć własnego stylu gry, byli bezradni i nieskuteczni. Obraz ten został nieco zamazany, zwłaszcza w kontekście ostatniej rywalizacji w Genui, kiedy to rzutem na taśmę ograli wspomnianych Polaków 1-0. Dzięki skromnemu triumfowi zachowali szansę na awans do kolejnego etapu turnieju, niemniej będzie to trudne do zrealizowania. Poza tym, że muszą wygrać z podopiecznymi Fernando Santosa, to dodatkowo ten sam manewr winni odnotować Biało Czerwoni, a uwzględniając ich najświeższą dyspozycję mamy do czynienia z zadaniem niemalże nierealnym.

Przyglądając się kolejnym etapom pracy Manciniego z kadrą możemy pochwalić go za konsekwencję w kontekście systemu w jakim Włosi wybiegają na kolejne boiska. Ex-trener Interu zdaje sobie sprawę, że ze względu na obecne zasoby ludzkie najlepiej zestawiać Italię w systemie 4-3-3, czego nie rozumiał mający za sobą niedawną kuriozalną pracę w Chievo Werona Giampiero Ventura - najgorszy selekcjoner reprezentacji Włoch w jej historii. Dzięki uporowi udało się osiągnąć tolerowaną przez kibiców formę i zachować szansę na promocję do kolejnej rundy LN. Co ciekawe we wspominanych już pojedynkach z Ukrainą i Polską Włosi wychodzili bez klasycznego napastnika, mając w przodzie faktycznych skrzydłowych; Bernardeschiego, Insigne oraz Chiesę. Teraz jest to niemożliwe ze względu na uraz przez który ten pierwszy musiał wrócić do Turynu, gdzie przejdzie dokładne badania. Wśród ostatecznej 26 osobowej grupy powołanych zawodników nie brakuje niespodzianek. Trener Mancini ma - jak sądzę - ambicję nie tylko poprawienia gry będącej w kryzysie squadry, ale do tego uczynienie z nich efektownie prezentującej się drużyny, w której znajdzie się miejsce dla młodych piłkarzy. O tym wspomnę jednak w poniższym omówieniu kolejnych pozycji.

Bramkarze:

Na pierwszy plan wysuwa się nieobecność goalkeepera Juventusu, a konkretnie Matii Perina. Obchodzący kilka dni temu 26 urodziny Perin nie może zaliczyć pierwszych miesięcy w nowym klubie do udanych. Pomimo znakomitego poprzedniego sezonu w barwach Genoi, wciąż jest zaledwie żelaznym rezerwowym w ekipie Allegriego i jak do tej pory rozegrał ledwie jedno oficjalne spotkanie. Osobiście sądziłem, że trener Starej Damy będzie zdecydowanie częściej sięgał po dwukrotnego reprezentanta Włoch, stosując przy tym większą rotację w bramce, rzeczywistość okazała się jednak zgoła odmienna. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, to po osiągnięciu kilku sukcesów, Mattia winien poszukać sobie klubu, w którym będzie miał pewność regularnych występów. Jest zwyczajnie za mocny na pozycję numer dwa, nawet w zespole klasy Juventusu.

Obrońcy:

Tym razem zabrakło miejsca dla znanego Manciniemu ze wspólnej pracy w Zenicie Domenico Criscito. Wydaje się, że beznadziejna forma jaką od dłuższego czasu prezentuje Genoa pomogła selekcjonerowi podjąć decyzję o przynajmniej chwilowym odsunięciu 32 latka od kadry. Małym zaskoczeniem jest także zamiana stoperów, a konkretnie brak nominacji dla Francesco Acerbiego, którego miejsce zajął żelazny rezerwowy Juventusu Daniele Rugani. Podobnie rzecz się ma z Mattią De Sciglio, który po wyleczeniu kontuzji zdążył zaprezentować wysoką formą podczas przedziwnej rywalizacji Turyńczyków z Manchesterem.

Pomocnicy:

Poza kilkoma pewniakami w talii Roberto Manciniego znalazło się miejsce dla dwóch debiutantów; Stefano Sensiego z Sassuolo i Sandro Tonaliego reprezentującego barwy drugoligowej Brescii. Zwłaszcza ten drugi wzbudził spore emocje po tym kiedy Mancini ogłosił powołania. 18 letni wicemistrz Europy U19 określany jest mianem następcy Andrei Pirlo, ba młody pomocnik wygląda jak syn legendy Milanu(choć sam twierdzi, że wzoruje się na waleczności Gattuso)! Już dziś mówi się o zainteresowaniu jego osobą najlepszych włoskich drużyn z Juventusem i Interem na czele, wróżąc przy tym karierę co najmniej taką jak Marco Verrattiemu, który przed laty wybił się w drugoligowej Pescarze prowadzonej przez Zdenka Zemana. Nie mam wątpliwości, że powołanie dla drugoligowca, w dodatku tak młodego, jest poczynione na kredyt, tak aby ewentualna przyszła gwiazda włoskiego calcio nabrała jeszcze większej pewności siebie i spełniła pokładane w nim nadzieje.

Napastnicy/skrzydłowi:

Interesujące, że to nie młodziutki Tonali, a Vincenzo Grifo stał się największą niespodzianką wśród wszystkich zawodników, jakich powołał ostatnio Roberto Mancini. Urodzony w Niemczech ofensywny skrzydłowy ma 25 lat i w trakcie swojej kariery piłkarskiej nie wyróżnił się niczym szczególnym. Nie jest on pierwszym graczem z Niemiec, który postanowił reprezentować ojczyznę swoich rodziców. Przed nim w kadrze grywali; Roberto Soriano, Nicola Sansone, czy powołany, acz niemający na koncie faktycznego debiutu Daniel Caligiuri, niemniej każdy z nich w momencie reprezentacyjnych angaży prezentował się na tyle dobrze, żeby nikt nie miał wątpliwości, że na nominację zasłużył. Grifo reprezentuje dziś barwy 1899 Hoffenheim, gdzie nie ma pewnego miejsca w składzie. Wcześniej przebywał na wypożyczeniu w Borussi Mönchengladbach, w której rozegrał ledwie 17 występów, nie zaliczając przy tym żadnego trafienia. Patrząc na karierę 25 latka całościowo, można stwierdzić, że najlepszy sezon w jego wykonaniu miał miejsce na poziomie 2 Bundesligi w barach Freiburga z którym to awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech i notował najlepsze indywidualne statystyki(14 goli i 15 asyst). Nie ukrywam, że to konkretne powołanie stanowi dla mnie nie lada zagadkę. Wspomniałem już, że ostatnimi czasy Mancini mieścił w pierwszym składzie trzech skrzydłowych, teraz jednak obstawiam, że pokusi się o grę z klasyczną dziewiątką i tym samym postawi na Ciro Immobile. Oprócz niego w kadrze znaleźli się inni zawodnicy grający na tej pozycji; czekający na faktyczny debiut w reprezentacji mistrz gry głową Leonardo Pavoletti(jego występ sto pod znakiem zapytania ze względu na problemy mięśniowe) oraz Kevin Lasagna.

Pełna kadra:

Bramkarze:

Gianluigi Donnarumma(Milan),Salvatore Sirigu(Torino),Alessio Cragno(Cagliari)

Obrońcy:

Giorgio Chiellini(Juventus),Leonardo Bonucci(Juventus),Mattia De Sciglio(Juventus),Alessio Romagnoli(Milan),Alessandro Florenzi(Roma)

Daniele Rugani(Juventus),Cristiano Biraghi(Fiorentina),Emerson Palmieri(Chelsea)

Pomocnicy:

Marco Veratti(PSG),Jorginho(Chelsea),Roberto Gagliardini(Inter),Lorenzo Pellegrini(Roma),Nicolo Barella(Cagliari),Stefano Sensi(Sassuolo)

Sandro Tonali(Brescia)

Napastnicy/Skrzydłowi:

Ciro Immobile(Lazio),Lorenzo Insigne(Napoli),Federico Chiesa(Fiorentina),Domenico Berardi(Sassuolo),Matteo Politano(Inter),Kevin Lasagna(Udinese)

Vincenzo Grifo(Hoffenheim),Leonardo Pavoletti(Cagliari)

Przewidywany skład:

Donnarumma

Florenzi,Bonucci,Chiellini,Biraghi

Pellegrini,Jorginho,Veratti

Chiesa,Immobile,Insigne

15:32, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 października 2018
Wschodnie obietnice

Reprezentacja Włoch ma za sobą kolejne dwa spotkania. Piłkarze Roberto Manciniego pierw zremisowali w towarzyskim meczu w Genui z Ukrainą 1-1, by kilka dni później ograć Polaków 1-0 w ramach Ligi Narodów.

ggg

Przyglądając się obu pojedynkom Italii można dojść do wniosku, że powoli, bo powoli, ale Roberto Mancini zaczyna nadawać drużynie jakikolwiek styl gry. Azzurri starali się zdominować zarówno Ukrainę, jak i Polskę dzięki ofensywnemu stylowi gry i determinacji, jakiej próżno było szukać, kiedy za ich wyniki odpowiadał Giampiero Ventura. Warto dodać, że przed rywalizacją z Polską Włosi powtórzyli niechlubny rekord z lat 1923-1925, podczas których nie potrafili odnieść triumfu w pięciu kolejnych spotkaniach. Na szczęścia dla nich przełomem okazał się ich trzeci mecz w Lidze Narodów.

Stosunkowo krótka praca Manciniego ze squadrą dała odpowiedź na pytanie jakim ustawieniem będzie grała reprezentacja pod jego wodzą. Po męczarniach jakie kibicom Włoch zapewnił Ventura z nieustannym stawianiem na nieskuteczny system 4-2-4, dziś Italia gra w najlepszym dla siebie ustawieniu 4-3-3. Biorąc pod uwagę ilość klasowych skrzydłowych jakich do dyspozycji ma Mancini wydaje się, że to najlepsza z możliwych decyzji. W zestawieniu z dwoma wcześniejszymi rywalizacjami Italii warto odnotować, że selekcjonerowi tak bardzo zależało na korzystnym wyniku z Polakami, że nie zdecydował zmienić się niczego po remisowym pojedynku z Ukrainą.

Wszyscy związani emocjonalnie z reprezentacją Włoch byli rozczarowani przebiegiem meczu w Genui. Mancini postawił na ofensywny skład, w którym znalazło się miejsce dla faktycznie czterech skrzydłowych; Alessandro Florenzi rozpoczął spotkanie na prawej obronie, zaś w napadzie znalazło się miejsce zarówno dla Federico Chiesy, Lorenzo Insigne oraz Federico Bernardeschiego. Dodając do tego kreatywnych środkowych pomocników w osobach debiutującego Nicolo Barelli i Jorginho mieliśmy do czynienia z zaskakująco ofensywnym zestawieniem. Znamienne, że nieurodzaj włoskich snajperów został odnotowany w aż tak dużym stopniu. Podczas gdy przed laty o pozycję numer „9” rywalizowało czterech czy pięciu klasowych napastników, dziś w podstawowym składzie nie wychodzi żaden. Dwukrotny król strzelców Serie A Ciro Immobile był zaledwie jokerem, natomiast problemy zdrowotne wyeliminowały z kadry Patricka Cutrone oraz Simone Zazę. Samo spotkanie przebiegało pod dyktando podopiecznych Manciniego, przynajmniej do okolic 60 minuty. Wynik otworzył Federico Bernardeschi, który zmusił bramkarza gości do błędu uderzeniem zza pola karnego w 55 minucie gry. Po bramce zawodnika Juventusu w ekipie Azzurri doszło do małego rozluźnienia, przez co już siedem minut później Ukraina doprowadziła do wyrównania i tym samym ustaliła ostateczny rezultat gry.

Trzeci pojedynek Włochów w ramach Ligi Narodów był małym zaskoczeniem ze względu na identyczny skład na jaki zdecydował się Roberto Mancini. Italia ponownie wyszła w zestawieniu 4-3-3 mając w składzie dokładnie tych samych zawodników, którzy rywalizowali kilka dni wcześniej w stolicy Ligurii. Nie do końca rozumiem po co Mancini powołuje aż czterech bramkarzy, żeby na koniec korzystać z usług zaledwie jednego, a mianowicie Gianluigiego Donnarummy. Inna sprawa, że jak już wspomniałem wyżej trenerowi squadry tak bardzo zależało na uzyskaniu pozytywnego rezultatu, że postanowił postawić na w miarę zgrany skład, który zaprezentował się nieźle w konfrontacji z piłkarzami Szewczenki.

Włosi nie zamierzali długo czekać na uzyskanie prowadzenia w Chorzowie i już w pierwszej minucie spotkania mogli cieszyć się z prowadzenia za sprawą Jorginho, po uderzeniu którego futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Wojtka Szczęsnego. Goalkeeper Juventusu został sprawdzony ponownie w 33 minucie, testerem zaś okazał się lorenzo Insigne, jednak górą okazał się nie kto inny jak właśnie Polak. Numer jeden w talii Massimiliano Allegrego triumfował ponownie trzy minuty później popisując się przy tym fenomenalną interwencją po strzale główką klubowego kolegi Giorgio Chielliniego.

Selekcjoner Polaków Jerzy Brzęczek widząc niemoc swoich podopiecznych zdecydował się wpuścić z ławki doświadczonych skrzydłowych, a mianowicie Jakuba Błasczykowskiego oraz Kamila Grosickiego. Zmiana ustawienia i wspomniani zawodnicy ożywili nieco poczynania Białoczerwonych, którzy stworzyli sobie doskonałą sytuacją w 58 minucie meczu, kiedy to piłkarz Hull City przegrał pojedynek z Gigim Donnarummą. Grosicki miał jeszcze jedną doskonałą sytuację sam na sam z młodym bramkarzem Milanu, ale ponownie nie potrafił postawić kropki nad i. W momencie gdy większość kibiców przyzwyczajała się do myśli, że spotkanie zakończy się remisem 0-0 w doliczonym czasie gry zwycięstwo Italii dał lewy defensor Fiorentiny Cristiano Biraghi.

Skład z Ukrainą:

Donnarumma

Florenzi(84’Piccini),Bonucci,Chiellini,Biraghi(88’Criscito)

Barella(78’Pellegrini),Jorginho,Verratti(70’Bonaventura)

Bernardeschi(57’Immobile),Insigne(78’Berardi),Chiesa

Zestawienie na Polskę:

Donnarumma

Florenzi(84’Piccini),Bonucci,Chiellini,Biraghi

Barella,Jorginho,Verratti

Bernardeschi(81’Lasagna),Insigne,Chiesa

Rywalizacje z przedstawicielami wschodu dają małą nadzieję kibicom Włoch. Piłkarze Manciniego zaprezentowali się nie najgorzej, biorąc pod uwagę fakt z jakiego wychodzą dołku. Wcześniejsze spotkania, czy to Ventury, czy Di Biagio były ciężkie do strawienia i mało kto maił wątpliwości, że Azzurri słusznie nie zakwalifikowali się na rosyjski mundial, odpadając przy tym po barażowych grach ze Szwecją. Teraz mamy do czynienia z ciężką pracą Manciniego, na której efekty będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać.

16:32, azzurri.blox.pl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 października 2018
Przed Ukrainą i Polską

Selekcjoner reprezentacji Włoch Roberto Mancini ogłosił powołania na spotkanie towarzyskie z Ukrainą oraz pojedynek w ramach Ligi Narodów z Polską. W kadrze znalazło się miejsce dla trzech zawodników czekających na reprezentacyjny debiut oraz powracającego Sebastiana Giovinco.

fe

Początek pracy Roberto Manciniego w roli opiekuna włoskiej squadry nie można zaliczyć do udanych. Za jego kadencji Italii udało się osiągnąć triumf wyłącznie z Arabią Saudyjską, a poza tym Azzurri notowali remisy i porażki. Co prawda nieszczęsny Giampiero Ventura od dłuższego czasu nie odpowiada za rezultaty Włochów, niemniej drużyna znajdująca się początkowo za sterami selekcjonera tymczasowego Luigiego Di Biagio, jak i dziś nie potrafi wypracować swojego stylu i w każdym ze spotkań prezentuje się poniżej oczekiwań. Nie chcę tu rzecz jasna usprawiedliwiać najgorszego szkoleniowca w historii włoskiej kadry, ale należy pamiętać, że nie był on jedynym winowajcą obecnego stanu rzeczy. Cała czołówka Serie A opiera się przede wszystkim na graczach spoza Półwyspu Apenińskiego, przez co zarówno jemu, jak i Manciniemu trudno skompletować prawdziwie klasową jedenastkę. Cieszy coraz śmielsza obecność młodych zawodników, tyle że nie są oni w stanie stać się na tą chwilę faktycznymi liderami drużyny.

Wspominając niedawne rywalizacje Włochów z Polską oraz Portugalią można bez trudu stwierdzić, że ex-trener Interu ma przed sobą szalenie trudne zadanie podniesienia Italii z kryzysu. W trakcie przedmeczowej konferencji Mancini stwierdził nawet, że to Polacy dysponują dziś mocniejszym zestawieniem niż jego podopieczni, co można potraktować jako swego rodzaju asekurację. Zresztą przebieg meczu rozgrywanego w Bolonii niejako potwierdził słowa 53 letniego selekcjonera, zaś sam rezultat 1-1 był – zwłaszcza w kontekście pierwszej połowy spotkania – dość szczęśliwy dla czterokrotnych mistrzów świata. Włosi ewidentnie cierpią na brak liderów, zwłaszcza w drugiej linii, gdzie Mancini zdecydowanie stawia na Brazylijczyka z włoskim paszportem, a mianowicie Jorginho. Były piłkarz Napoli jest chwalony za swoje pierwsze występy dla Chelsea, niemniej w reprezentacyjnym trykocie nie wygląda już tak pewnie. Swoją drogą jego gra oraz obecność w kadrze Emersona są niespodziewane ze względu na słowa wypowiedziane przez Manciniego przed kilkoma laty, kiedy to krytykował ówczesnego selekcjonera Antonio Conte za to, że ten angażował do reprezentacji zawodników z Ameryki Południowej. Okazje się jednak, że czas i realia zmieniają postrzeganie na pewne sprawy, dzięki czemu także obecnie jesteśmy świadkami obecności Oriundi w squadrze.

Roberto Mancini zdecydował się na powołanie 28 zawodników. Wśród nominacji znaleźli się; Alessio Cragno, Nicolo Barella oraz Gianluca Caprari – wciąż oczekujący na debiut w dorosłej reprezentacji z tym że dla tego ostatniego jest to również premierowe powołanie. Największą niespodzianką jest jednak odkurzenie Sebastiana Giovinco, który od momentu przeniesienia się do MLS stracił zaufanie kolejnych selekcjonerów. Na szczegółowe omówienie powołań zapraszam jednak poniżej:

Bramkarze:

Podobnie jak na poprzednie spotkania Mancini postanowił wysłać powołania aż czterem goalkeeperom. Nie ma wątpliwości, że po zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Gianluigiego Buffona numerem jeden jest jego imiennik Donnarumma, zaś pozostała trójka musi godzić się z rolą dublerów. Tego typu sytuacja nie powinna być obca Matii Perinowi, który po letnim transferze do Juventusu rozegrał zaledwie jedno oficjalne spotkanie i nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie posadził Wojtka Szczęsnego na ławce rezerwowych.

Obrońcy:

Na uwagę zwraca przede wszystkim powrót Francesco Acerbiego, który przed laty zmagał się z ciężką chorobą. Po dłuższym czasie spędzonym w Sassuolo rosły stoper w końcu zmienił barwy klubowe i przeniósł się do Lazio, gdzie z niejakim powodzeniem radzi sobie w roli następcy Holendra De Vrija. Cieszy odnotowanie równej, wysokiej formy Danilo D’Ambrosio z Interu, który może okazać się lekiem na włoskie problemy z obsadzeniem prawej flanki defensywy.

Pomocnicy:

Wśród licznej grupy włoskich skrzydłowych buduje mnie obecność zwłaszcza Federico Bernardeschiego z Juventusu. Urodzony w toskańskiej Carrarze zawodnik rozgrywa jak do tej pory pierwszorzędny sezon, pomimo że w Turynie musi się liczyć z ogromną konkurencją wśród graczy ofensywnych. Dotychczas 24 latek był znany jako piłkarz elastyczny, potrafiący dostosować się do różnych systemów gry i choćby w trakcie konfrontacji Ligi Mistrzów z Young Boys świetnie radził sobie w roli rozgrywającego. Pomimo wysokiej dyspozycji Lorenzo Insigne uważam, że to właśnie Berna jest dziś najlepszym zawodnikiem z Italii i swoistą nadzieją na lepsze jutro dla tej drużyny.

Napastnicy: Największą niespodzianką jest rzecz jasna wspominany wyżej Sebastian Giovinco. Amerykańskie media nie mogą się nachwalić Atomowej Mrówki, dziwiąc się przy tym, że od trzech lat nie mógł on być częścią mającej kłopoty ofensywy Italii. Całkowite pomijanie Giovinco było dość zaskakujące, ale kiedy przypomnimy sobie jego dotychczasową karierę reprezentacyjną dostrzeżemy, że nigdy nie był jej istotną częścią. Dość powiedzieć, że w 23 występach zdołał zaledwie raz wpisać się na listę strzelców. Teraz natomiast przyjdzie mu rywalizować między innymi z Insigne i Federico Chiesą, dlatego też sądzę, że może on liczyć wyłącznie na bycie jokerem w talii Manciniego. Brak powołania dla zmagającego się z nadwagą Mario Balotellego nie powinien być zaskoczeniem dla nikogo. Snajper Nicei nie po raz pierwszy udowadnia, że na dłuższą metę nie można na niego liczyć.

Spotkanie z Ukrainą zostanie rozegrane 10 października w Genui, natomiast rywalizacja z Polakami będzie miała miejsce cztery dni później w Chorzowie.

Pełna kadra:

Bramkarze:

Salvatore Sirigu(Torino),Gianluigi Donnarumma(Milan),Mattia Perin(Juventus),Alessio Cragno(Cagliari)

Obrońcy:

Giorgio Chiellini(Juventus),Leonardo Bonucci(Juventus),Alessandro Florenzi(Roma),Domenico Criscito(Genoa),Alessio Romagnoli(Milan),

Francesco Acerbi(Lazio),Danilo D'Ambrosio(Inter),Cristiano Biraghi(Fiorentina),Emerson(Chelsea)

Pomocnicy:

Marco Verratti(PSG),Federico Bernardeschi(Juventus),Giacomo Bonaventura(Milan),Jorginho(Chelsea),Lorenzo Pellegrini(Roma),Roberto Gagliardini(Inter),

Nicolo Barella(Cagliari)

Napastnicy:

Ciro Immobile(Lazio),Lorenzo Insigne(Napoli),Sebastian Giovinco(Toronto),Simone Zaza(Torino),Federico Chiesa(Fiorentina)Domenico Berardi(Sasuolo),

Patrick Cutrone(Milan),Gianluca Caprari(Sampdoria)

Przewidywany skład:

Donnarumma

Florenzi,Bonucci,Chiellini,Criscito

Verratti,Jorginho,Bonaventura

Bernardeschi,Immobile,Insigne

13:32, azzurri.blox.pl
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 września 2018
Italia w ruinie

Reprezentacja Włoch rozegrała dwa pierwsze spotkania w ramach rozgrywek Ligi Europy. W pierwszym spotkaniu rozgrywanym w Bolonii podopieczni Roberto Manciniego zremisowali 1-1 z Polską, by w poniedziałek ulec Portugalii na jej terenie 1-0.

t

Patrząc na dotychczasowy przebieg kadencji Roberto Manciniego można bez większych przeszkód wywnioskować, że czeka go jeszcze wiele pracy, z czego zresztą selekcjoner Italii zdaje sobie doskonale sprawę. Jeszcze przed oficjalnym debiutem ex-szkoleniowiec Manchesteru City stwierdził, że we włoskich drużynach klubowych zbyt dużą rolę odgrywają obcokrajowcy z czym trudno się nie zgodzić. W trakcie nieudanej pracy z kadrą Giampiero Ventury wielokrotnie podkreślałem, że do reprezentacyjnego angażu wystarczy włoski paszport i tętno, zaś faktyczną rolę w czołówce Serie A odgrywają piłkarze z całego globu. Nie oznacza to rzecz jasna, że staram się przez to usprawiedliwić poprzedniego selekcjonera, który poprzez swoje liczne zaniechania stał się jednym z najgorszych, o ile nie najgorszym trenerem Azzurrich w ich historii, ale faktyczny problem ze złożeniem logicznej jedenastki Italii ma miejsce. Mam też wrażenie, że Mancini gubi się w swojej ocenie sytuacji. Z jednej strony zgadzam się, że ma on przed sobą szalenie ciężkie zadanie, by podnieść Włochów z kryzysu i zmazać plamę, jaką był brak awansu na tegoroczny mundial, ale z drugiej dopatruję się w jego słowach niekonsekwencji. Kilka lat temu, kiedy za wyniki squadry odpowiadał Antonio Conte, Mancini był uprzejmy skrytykować go w mediach za powołanie Latynosów z włoskimi korzeniami, a mianowicie Edera oraz Franco Vazqueza. Po latach okazuje się, że kluczową rolę w środku pola odgrywać ma nie kto inny jak urodzony w Brazylii Jorginho, którego Mancini określił mianem lidera nowo budowanej reprezentacji. W szerokiej kadrze znalazło się także miejsce dla Emersona Palmieriego, który zresztą zdążył zaliczyć swój premierowy występ pod włoską flagą. Kolejną kwestią jest przytaczany już problem obcokrajowców w Serie A. 53 letni szkoleniowiec apeluje do władz ligi, ażeby te wpłynęły na prezesów i trenerów klubowych w celu poprawienia sytuacji młodych Włochów, zaś sam będąc zatrudnionym w Interze wielokrotnie wystawiał jedenastkę składającą się w pełni z piłkarzy zagranicznych. Ot, brak konsekwencji.

Wspominając niegdysiejszą potęgę reprezentacji Włoch można było zanotować spory kaliber smutku po tym jak Roberto Mancini określił obecną Polskę jako drużynę silniejszą od jego podopiecznych. Miało to miejsce w trakcie jednej s konferencji prasowych, zaś najsmutniejsze w tej wypowiedzi było to, że były trener Lazio i Interu miał sporo racji. Polska rzecz jasna zmaga się ze swoimi problemami, ale chociażby przebieg meczu, podczas którego zawodnicy Jerzego Brzęczka górowali nad Italią grą w środku pola dawał sporo do myślenia. Mancini za wszelką cenę chce nadać Azzurrim ich własny styl gry i w tym celu wykazuje się konsekwencją jeżeli chodzi o taktykę, która od początku jego pracy jest stała. Chodzi rzecz jasna o 4-3-3, czasem tylko lekko zmieniana w trakcie danych rywalizacji. Chęci i plan to jedno, ale gorzej rzecz się ma z wykonaniem. O ile współczesnej reprezentacji nie brakuje utalentowanych skrzydłowych, to problem stanowi druga linia. W konfrontacji z Polską Mancini postawił na stosunkowo młodą pomoc ze wspomnianym Jorginho na czele. Partnerami zawodnika Chelsea byli mający problemy w Interze Roberto Gagliardini(brak powołania do Ligi Mistrzów)oraz niemrawy Lorenzo Pellegrini z Romy. Brak zgrania, chaotyczność i w końcu rażące błędy wybijały się na czołówkę w kontekście ich gry, dzięki czemu jeszcze w trakcie pierwszej odsłony spotkania Polacy objęli prowadzenie. W 41 minucie Klich odebrał futbolówkę Jorginho, skierował ją do Lewandowskiego, zaś ten wypatrzył Zielińskiego, który w swojej drugiej sytuacji pod bramką Donnarummy okazał się skuteczniejszy i otworzył wynik. W drugiej połowie Włosi wyglądali nieco lepiej i raz po raz starali się wyrównać. Ich atakom brakowało jednak precyzji, natomiast ustawiony na szpicy Mario Balotelli był tego dnia wyjątkowo niemrawy i na domiar złego opuścił murawę z sygnalizowanym urazem. Niewiele lepiej wypadł Lorenzo Insigne, którego zastąpił Federico Chiesa, spisując się lepiej, aniżeli atakujący Napoli. Najwięcej w ofensywie starał się robić Federico Bernardeschi, ale na nieszczęście dla Włochów zbyt często był osamotniony w swoich rajdach. Upragnione wyrównanie padło w 78 minucie po golu Jorginho z rzutu karnego. Wspomniany Chiesa został sfaulowany przez Kubę Błaszczykowskiego i arbiter nie miał wątpliwości w podyktowaniu jedenastki.

Skład:

Donnarumma Zappacosta,Bonucci,Chiellini,Biraghi

Gagliardini,Jorginho,Pellegrini(46’Bonaventura)

Bernardeschi,Balotelli(61’Belotti),Insigne(71’Chiesa)

W konfrontacji z Portugalią Roberto Mancini zadecydował o przemeblowaniu składu. W porównaniu do meczu z Polską w pierwszym składzie zobaczyliśmy jedynie Gianluigiego Donnarummę i Jorginho. Na uwagę zwraca zwłaszcza defensywa pozbawiona swoich liderów, a mianowicie Leonardo Bonucciego oraz Giorgio Chielliniego. Co ciekawe po raz pierwszy od 1998 roku, a konkretnie spotkania pomiędzy Italia, a Kamerunem w ramach grupowej rywalizacji Mistrzostw Świata we Francji w pierwszym składzie Azzurrich nie pojawił się choćby jeden zawodnik Juventusu. Znamienne. Konsekwencje postawienia na nowe twarze były widoczne, dzięki czemu niemal przez całe spotkanie Portugalia wyglądała na reprezentację lepszą od Włochów niemal pod każdym względem. Podopiecznym Manciniego nie brakowało woli walki, ale ich chaotyczność dawała znać o sobie znacznie bardziej, aniżeli podczas piątkowej gry Ligi Narodów. Pierwsza połowa stała pod znakiem pojedynku napastników portugalskich z dobrze dysponowanym tego dnia Donnarummą. Znacznie gorzej prezentował się środek obrony z Mattią Caldarą na czele. Spoglądając na grę 24 latka można lepiej zrozumieć włodarzy Starej Damy, którzy zaraz po sprowadzeniu go do siebie z Atalanty zdecydowali się na wymianę z Milanem, zyskując tym samym doświadczonego Bonucciego. Po zmianie stron piłkarze Fernando Stanotosa niemal natychmiast podkreślili swoją dominację uzyskując prowadzenie po strzale Andre Silvy. Warto wspomnieć, że mały udział przy bramce miał Jorginho, będący daleko od poziomu, który reprezentował za swoich najlepszych dni w Napoli. W kolejnych fazach gry Portugalia mogła podwyższyć rezultat, zaś Włosi byli w swoich atakach szalenie nieskuteczni. Najlepszą okazję do wyrównania miał Simone Zaza po uderzeniu piłki głową w trakcie rzutu rożnego, niemniej nowy nabytek Torino nie mógł świętować swojego trzeciego trafienia w narodowych barwach.

Skład:

Donnarumma

Lazzari,Caldara,Romagnoli,Criscito(74’Emerson)

Cristante(79’Belotti),Jorginho,Bonaventura

Zaza,Immobile(59’Berardi),Chiesa

 

Przegrany baraż ze Szwecją, pożegnanie Giampiero Ventury, tymczasowa praca Luigiego Di Biagio, objęcie kadry przez Roberto Manciniego, zmiana pokoleniowa w drużynie - wszystko to miało miejsce, oczywiście że tak, niemniej jednak reprezentacja Włoch wciąż pozostaje ekipą niebywale przeciętną, by nie napisać słabą. Nowi zawodnicy zdają się być daleko od niegdysiejszych mistrzów, kilku doświadczonych liderów ma problem z zgraniu z nowymi postaciami, zaś sam selekcjoner jak do tej pory skupia się na szukaniu wymówek w celu usprawiedliwienia swoich podopiecznych. Jesteśmy świadkami najgorszego okresu w historii włoskiej kadry narodowej i jak sądzę czeka nas jeszcze sporo niemiłych doświadczeń z nią związanych. 

14:09, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82
Tagi