sobota, 27 sierpnia 2016
Premierowe powołania Ventury

Nowy selekcjoner reprezentacji Włoch Giampiero Ventura ogłosił powołania na najbliższe spotkania Azzurrich. Italię czeka towarzyska potyczka z Francją 1 września oraz eliminacyjny pojedynek z Izraelem, który będzie miał miejsce 5 września.

d

Wielu fanów squadry wciąż odczuwa swego rodzaju żal po rozegranych przed kilkoma miesiącami Mistrzostwami Europy. Włosi na przekór nieprzychylnym opiniom sprzed turnieju pokazali się dobrze docierając aż do ćwierćfinału, gdzie po horrorze w postaci rzutów karnych odpadli z Niemcami. Dodając do tego fakt, iż ówczesny opiekun reprezentacji Antonio Conte co i rusz musiał się liczyć się z urazami czołowych zawodników(zwłaszcza drugiej linii)można uznać jego osiągnięcie za całkiem spore. Tak czy inaczej już przed mistrzostwami jasnym było, że Conte pożegna się z reprezentacją i obejmie londyńską Chelsea, dlatego też włodarze federacji rozpoczęli poszukiwania następcy. Niemałym zaskoczeniem okazał się wybór jaki padł na 68 letniego Giampiero Venturę. 

Dotychczasowy opiekun Torino nie ma zanadto okazałego CV. Oczywiście pozostaje on szanowanym trenerem, który znakomicie sprawdzał się podczas pracy z ligowymi średniakami, niemniej sam spodziewałem się kogoś o większym doświadczeniu międzynarodowym. Oczywiście doceniam awanse jakie Ventura osiągał chociażby z Bari czy wspomnianym Torino do serie a jak również grę z Bykami w Lidze Europy, ale nie jestem do końca przekonany czy tego typu osiągnięcia są wystarczającym paliwem do kolejnego kroku w karierze trenerskiej i to tak poważnego kroku. Wracając do LE, to był to jedyny epizod pucharowy drużyny prowadzonej przez Venturę. Turyńczycy dostali się d tych rozgrywek poprzez problemy finansowe Parmy i zaprezentowali tam przyzwoicie docierając do 1/16 finału, gdzie musieli uznać wyższość Zenitu. 

Spoglądając na premierowe nominacje ex-opiekuna Sampdorii trudno doszukiwać się większych niespodzianek. Ventura okazał wstrzemięźliwość i oparł kadrę na zawodnikach, którzy w zdecydowanej większości znajdują się w niej od lat. Przyznam, że spodziewałem się większych zmian, niemniej szczegółami zajmę się niżej:

Bramkarze:

Właśnie w tej formacji doszło do najbardziej interesującej zmiany w postaci powołania 17 letniego 17 letniego Gianluigiego Donnarummy. Cytując kolegę z calciobar dodam, że goalkeeper Milanu jest najmłodszym powołanym do kadry włoskiej zawodnikiem od 105 lat! Ostatnimi równie młodymi zawodnikami w kadrze byli; Rodolfo Gavinelli(nieco młodszy)i Renzo De Vecchi(troszkę starszy). Młodzian rozpoczął kolejny sezon w roli pierwszego bramkarza Mediolańczyków i zwyczajnie zapracował sobie na reprezentacyjny angaż. Dalej jest bez niespodzianek; Gianluigi Buffon, który zakończy karierę reprezentacyjną po mundialu w Rosji(jeżeli Italia nań awansuje)oraz Federico Marchetti. Osobiście byłbym fanem kogoś młodszego, aniżeli as Lazio, tyle że muszę przy tym przyznać, że faktycznie trudno byłoby mi kogoś takiego znaleźć. Od jakiegoś czas doceniam Marco Sportiello z Atalanty, ale poza nim inni utalentowani włoscy bramkarze mają swoje problemy; Nicola Leali po dwóch spadkach ligowych z rzędu przeniósł się do greckiego Olimpiacosu, gdzie na ten moment jest numerem dwa, Francesco Bardi zaliczył fatalny sezon w postaci grzania ławy w Espanyolu oraz Frosinone. Doświadczony w tym gronie Salvatore Sirigu cały sezon spędził na rezerwie w Paryżu i dopiero w ostatnich dniach przeniósł się do Sevilli.

Obrona:

Uwagę zwraca osoba 35 letniego Andrei Barzagliego, który zmienił decyzję odnośnie reprezentacyjnej emerytury na krótko po przegranej z Niemcami na opisywanym wyżej Euro. Pomimo chęci oglądania nieco młodszej squadry akurat tą decyzję uważam za szczęśliwą dla wszystkich związanych z drużyną. Defensor Juventusu wciąż utrzymuje bardzo wysoką formę zaś jego młodsi koledzy nie prezentują jeszcze nawet zbliżonego poziomu. Alessio Romagnoli wywalczył sobie miejsce w składzie Milanu, ale to nie jest jeszcze ten poziom, choć powołanie, które teraz otrzymał jest zasłużone. Daniele Rugani miewał mocne momenty w Juventusie, ale wciąż przegrywa tam rywalizację z nieśmiertelnym trio; Barzagli, Bonucci i Chiellini.

Pomoc:

Trudno o większe potwierdzenie konserwatyzmu trenerskiego Ventury niż jego decyzje względem drugiej linii Azzurrich. Na liście powołanych możemy zobaczyć tak doświadczonych piłkarzy jak; Daniele De Rossi czy Riccardo Montolivo. Legenda Romy była potrzebna "okaleczonej" drugiej linii Włochów w czasie mistrzostw, niemniej wydawało się, że będzie to dla niej ostatni wielki turniej. Eliminacyjny rewanż z Porto do Ligi Mistrzów pokazał, że 33 latek powoli żegna się z wielkim graniem(grający w obronie De Rossi otrzymał czerwoną kartkę za bezmyślny faul na rywalu), ale okazuje się, że selekcjoner wciąż widzi w nim potencjał. Montolivo? Mam nadzieję, że to jednorazowa nominacja i czekam przy tym na powrót kontuzjowanych Marchisio oraz Jorginho. 

Napastnicy:

Najpierw pozytywy w postaci Andrei Belottiego oraz Leonardo Pavolettiego, których zabrakło mi na ME. Obaj napastnicy prezentowali dobrą formę, zwłaszcza w kontekście nieurodzaju wśród włoskich snajperów. Dziwić może natomiast angaż dla Graziano Pelle, który po bądź co bądź udanym dla siebie Euro zdecydował się zabezpieczyć sobie przyszłość przyjmując ofertę przedstawiciela ligi chińskiej Schandong Lunend, dla którego jak do tej pory strzelił trzy gole w sześciu rozegranych spotkaniach. Wyczekujący na oficjalny debiut w roli opiekuna Italii Ventura nie skreślił również Edera, który o dziwo rozpoczął ligowe rozgrywki w pierwszym składzie Interu. Inne zaskoczenia? Brak Domencio Berardiego, na którego debiut w dorosłej reprezentacji kibice włoscy czekają już od kilku lat.

Pełna lista:

Bramkarze:

Gianluigi Buffon(Juventus),Gianluigi Donnarumma(Milan),Federico Marchetti(Lazio)

Obrońcy:

Luca Antonelli(Milan),Davide Astori(Fiorentina),Andrea Barzagli(Juventus),Leonardo Bonucci(Juventus),Mattia De Sciglio(Milan),Angelo Ogbonna(West Ham),Alessio Romagnoli(Milan),Daniele Rugani(Juventus)

Pomocnicy:

Federico Bernardeschi(Fiorentina),Giacomo Bonaventura(Milan),Antonio Candreva(Inter),Daniele De Rossi(Roma),Alessandro Florenzi(Roma),Riccardo Montolivo(Milan),Marco Parolo(Lazio),Marco Verratti(PSG)

Napastnicy:

Andrea Belotti(Torino),Eder(Inter),Manolo Gabbiadini(Napoli),Ciro Immobile(Lazio),Leonardo Pavoletti(Genua),Graziano Pelle(Schandong Lunend)

Przewidywany skład:

Buffon

Barzagli,Bonucci,Chiellini

Candreva,Florenzi,Verratti,Parolo,Antonelli

Eder,Pelle

15:03, azzurri.blox.pl , Eliminacje MŚ
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lipca 2016
Koniec

Piękna przygoda Włochów w ramach Mistrzostw Europy dobiegła końca na etapie ćwierćfinału. Azzurri okazali się gorsi od Niemców po serii rzutów karnych, zaś samo spotkanie zakończyło się remisem 1-1. 

d

Byłbym nieuczciwy gdybym stwierdził, że z przebiegu całego spotkania Italia zasłużyła na remis 1-1, który pozwolił im na dotarcie do rzutów karnych. Podopieczni Antonio Conte byli wyraźnie słabsi od Niemców, mając wielokrotnie duże problemy z wyprowadzeniem piłki z własnego pola karnego. Trudno obwiniać za to Conte, który robił co mógł, ażeby Włosi zaprezentowali się na tej imprezie możliwie jak najlepiej i faktem jest, iż ta sztuka mu się udała. Przed Euro niemal nikt nie dawał squadrze większych szans na korzystny wynik, sam obawiałem się o promocję z grupy. Kontuzje, ogólny nieurodzaj kadrowy, pech związany z jakością kolejnych reprezentacji, z którymi mierzyli się Włosi - to wszystko złożyło się na mimo wszystko przedwczesny powrót do domu. 

Czy mam pretensje do zawodników za fatalne wykonywanie karnych? Mimo wszystko tak. O ile Leonardo Bonucci(brawa za trafienie z jedenastki w czasie gry!)czy Matteo Darmian mieli swego rodzaju pecha, to Graziano Pelle i zwłaszcza Simone Zaza zwyczajnie zawiedli. Zaraz po meczu mogliśmy zapoznać się z seriami memów, które kpią z napastników włoskich i ich nieudolności. Niestety, ale właśnie te konkretne sytuacje pokazały z jak przeciętną linią napadu musiał pracować Conte. Pelle za chwilę skończy 31 lat, ale ma mikre doświadczenie na arenie międzynarodowej i nie jest przyzwyczajony do tego typu presji, natomiast Zaza jest jedynie żelaznym rezerwowym w Juventusie i nie zasługuje na częstszą grę. Inna sprawa, że Simone pojawił się na placu gry pod sam koniec dogrywki, tylko po to, żeby uderzyć z jedenastu metrów. No to uderzył, a jaki rozbieg zrobił! Coś strasznego.

Po takich meczach jak ten wczorajszy pozostaje wielki niedosyt. Włosi pojedynkowali się z najlepszą drużyną tych mistrzostw i jak sądzę przy odrobinie szczęścia mogliby utorować sobie drogę do samego finału. Mistrzostwa Europy nie są jednak szczęśliwą imprezą dla Azzurrich, którzy w całej historii tylko raz sięgnęli po złoto w 1968 roku występując na swoim terenie. Wiadomym jest, że tego sukcesu nie zaliczy 38 letni Gianluigi Buffon - kapitan i największa gwiazda obecnej reprezentacji, zawodnik który planuje nadal przywdziewać trykot reprezentacyjny, niemniej jedynie przez następne dwa lata. Innym pechowcem pozostanie Andrea Barzagli - 35 latek, dla którego francuski turniej był swoistym pożegnaniem ze squadrą. Obaj znakomici przedstawiciele Juventusu rozpłakali się udzielając pomeczowego wywiadu. Szalenie smutna, dołująca chwila. 

Włochów czekają spore zmiany związane z nowym selekcjonerem, którym zostanie niedawny opiekun Torino Giampiero Ventura. 68 letni trener rozpocznie swoją pracę od trudnego wyzwania jakim są eliminacje do mundialu w Rosji, gdzie czekają na niego spotkania z Hiszpanami. Liczę, że dzięki wielu piłkarzom, z których nie mógł korzystać Conte i paru nowym twarzom Ventura sprosta zadaniu i zaliczy najważniejszy moment w swojej solidnej, aczkolwiek nie nazbyt efektownej karierze szkoleniowej. Wbrew pozorom będzie miał do dyspozycji całkiem solidny skład i co istotne niezłych młodych zawodników, których winien logicznie wprowadzać do składu.

Na koniec chciałbym podziękować genialnemu strategowi jakim jest Conte. Nowy opiekun Chelsea wycisnął z reprezentacji Włoch wszystko co najlepsze i pomimo sporych problemów jakie prześladowały jego i zawodników w czasie turnieju zdołał stworzyć z nich jedną z najmocniejszych drużyn tych mistrzostw. Zaryzykuję stwierdzenie, że jedynie Niemcy, które ograły go po długiej batalii rzutów karnych mogą być uważane za ekipą lepszą. No, ale cóż - dzięki takiej, a nie innej drodze do finału, będziemy świadkami półfinałowego pojedynku Walia - Portugalia. Przykra sprawa, na którą szkoda czasu. 

19:36, azzurri.blox.pl , Euro 2016
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 czerwca 2016
Przed bitwą z Niemcami

W najbliższą sobotę Włosi postarają się ograć Niemców w walce o półfinał Mistrzostw Europy. Spotkanie zostanie rozegrane na Matmut Atlantique w Bordeaux.

kkk

Cała elita niemieckiego futbolu jest zgodna, że ich przedstawicieli czeka najtrudniejsza batalia biorąc pod uwagę dotychczas rozegrane mecze w ramach Mistrzostw Europy. Olivier Bierhoff określa sobotni pojedynek mianem "bitwy", Toni Kross mówi o największym teście; tak dla siebie jak i całej drużyny, Mario Gomez przestrzega swoich kolegów, twierdząc przy tym, że Włosi są o niebo lepszą reprezentacją niż ich rywal z 1/8 czyli Słowacja. Nieco pewniej brzmią słowa Michaela Ballacka, który jasno podkreślił, że jego rodacy po prostu wygrają, natomiast Thomas Muller w nieco ostrożniejszych słowach dostrzegł w swojej ekipie faworytów do awansu. Po drugiej stronie również padło kilka ciekawych słów jak choćby te, które wypowiedział ex-opiekun squadry Giovanni Trappatoni - według niego Italia odniesie triumfów z Niemcami, niemniej nastąpi to dopiero w doliczonym czasie gry. Nie ma wątpliwości: oczy całego piłkarskiego świata będą w sobotę zwrócone w kierunku Bordeaux gdyż, to właśnie tam zostanie rozegrany największy hit tegorocznych ME. Naprzeciw siebie staną dwie najbardziej utytułowane drużyny Starego Kontynentu i podążając za słowami wspomnianego Bierhoffa: będziemy światkami prawdziwej bitwy!

Tradycyjnie już przed każdym ważnym spotkaniem na rozgrywanych obecnie mistrzostwach Włosi mają poważne kłopoty kadrowe. Jeszcze przed turniejem Italia została pozbawiona szalenie silnego środka pola, który tworzyć miała dwójka; Claudio Marchisio oraz Marco Verratti. W czasie samych rozgrywek wypadł jeden z liderów, a mianowicie Antonio Candreva, zaś efektowne zwycięstwo z Hiszpanią zostało okupione urazem Daniele De Rossiego jak również żółtą kartką Thiago Motty, która to kartka uniemożliwiła 33 latkowi występ przeciwko Niemcom. Jesteśmy świadkami niemal całkowitego rozmontowania włoskiej pomocy i to w sytuacji, w której przyjdzie im się mierzyć z niemiecką drugą linią tworzoną przez; Khedirę, Kroosa-Mullera,Oezila i Draxlera - bez wątpienia jedna z najmocniejszych jeżeli nie najmocniejsza pomoc wśród wszystkich reprezentacji biorących udział w ME. 

Przed Antonio Conte szalenie trudne zadanie jeżeli chodzi o zestawienie swoich zawodników. Jeżeli Joachim Loew już dziś może być niemal pewny tego jaka jedenastka wybiegnie na ćwierćfinał, to opiekun squadry ma przed sobą kilka znaków zapytania. Od jakiś kilku dni włoska prasa intensywnie się zastanawia jak Conte to wszystko poukłada i widzą kilka możliwych opcji. Mówi się, że możliwym jest ustawienie w środku Alessandro Florenziego, Marco Parolo, a także Emanuele Giaccheriniego. Taka alternatywa pozostawia jednak Azzurrich z dość defensywnymi skrzydłowymi; Matteo Darmianem i Mattią De Sciglio, co jest pewnym ryzykiem, zwłaszcza, że obrońca MU nie jest na dziś w najwyższej dyspozycji. Inną opcją jest gra od pierwszych minut Stefano Sturaro, co rzecz jasna oznaczałoby przejście Florenziego na prawą flankę. 23 letni żelazny rezerwowy Juventusu nie jest jakimś wirtuozem, niemniej dał się zapamiętać z dobrych występów na poziomie Ligi Mistrzów czego ukoronowaniem była godna postawa sprzed roku, kiedy to Stara Dama rywalizowała w półfinale tych rozgrywek z Realem Madryt. Były zawodnik Genoi ma w swoim dna niebywałą waleczność i choć zalicza przeciętne gry, to w starciach z potentatami spisuje się zaskakująco dobrze. Pewnego rodzaju szalonym pomysłem była propozycja wystawienia Leonardo Bonucciego w drugiej linii. Kilka lat temu przy okazji problemów kadrowych Juventusu ktoś również rzucił tego rodzaju myśl, tyle że eksperyment ostatecznie nie miał miejsca. Wydaje się, że i w sobotę nie będziemy mieli okazji ujrzenia 29 latka w nowej dla siebie pozycji, pomimo jego sporych zdolności w kwestii rozgrywania. Ostatnią z najczęściej opisywanych możliwości była zmiana ustawienia z 3-5-2 na 4-4-2. W takiej sytuacji skrzydła tworzyliby Florenzi z Giaccherinim, natomiast w środku zobaczylibyśmy Parolo i Sturaro. Pokuszę się o typ i stwierdzę, że i w to rozwiązanie nie wydaje mi się prawdopodobne ze względu na problemy w obronie, a konkretnie trud z jakim przyszłoby Conte zestawienie trójki; Bonucci, Barzagli oraz Chiellini - ten ostatni musiałby wystąpić po lewej stronie defensywy czego nie czynił od bardzo dawna. 

Poza oczywistym celem jakim dla Niemców jest awans do półfinału imprezy podopieczni Loew'a będą chcieli zmazać hańbę jaką bez wątpienia dla ich kadry jest fakt, iż nigdy nie ograli Italii w turniejowym spotkaniu. Oczywiście zdołali uzyskać "zwycięski remis"jak choćby w 96 roku w czasie mistrzostw w Anglii. Po przegranej z Czechami Włosi prowadzeni przez Arrigo Sacchiego mieli nóż na gardle i musieli ograć późniejszych triumfatorów Euro, ale pomimo wielu starań(przestrzelony karny Gianfranco Zoli)podzielili się z podopiecznymi Bertiego Vogts'a punktami notując bezbramkowy rezultat. Włoscy tifosi mają za to wiele innych powodów do radości, dlatego też spoglądają na inne turnieje. Absolutnie fantastycznym doświadczeniem dla nich był finał mundialu z 82 roku - ówcześnie Italia Enzo Bearzota odniosła prestiżowe zwycięstwo 3-1 po bramkach króla strzelców MŚ Paolo Rossiego, Marco Tardellego i rezerwowego Alessandro Altobellego. Do historii futbolu zapisał się półfinał MŚ sprzed dekady - chodzi rzecz jasna o legendarną wygraną 2-0, zanotowaną w ostatnich minutach doliczonego czasu gry przez piłkarzy Marcello Lippiego. Jeżeli o mnie chodzi, to kilka razy do roku puszczam sobie skrót tego meczu, tak na poprawę nastroju:) Swoisty hattrick upokorzeń niemieckich zamyka półfinał ME mający miejsce cztery lata temu, podczas gdy Cesare Prandelli i prowadzona przez niego squadra wygrała z Niemcami skromnie, bo zaledwie 2-1(mecz życia Balotellego!), niemniej z przebiegu gry zasługiwali na zdecydowanie więcej.

Jak do tej pory Włosi zadziwiają piłkarski świat odprawiając z kwitkiem teoretycznie silniejsze od siebie reprezentacje i co istotne pokazują przy tym kawał porządnej piłki. Conte przeobraził przeciętnych futbolistów w prawdziwych wojowników, którzy przerastają rywali pod względem motorycznym jak i taktycznym, co do tej pory przynosiło pożądany efekt. Teraz jednak czeka na nich faworyt do wygrania mistrzostw, a do tego najsilniejsza pod względem kadrowym ekipa i w końcu aktualny Mistrz Świata. Ostatnia gra pomiędzy tymi reprezentacjami miała miejsce przed samym Euro. Wtedy Niemcy wygrały aż 4-1, ale choćby towarzyska potyczka z Belgami pokazała, że tego typu sprawdziany nie muszą się przekładać na turniejową walkę. Oby w sobotę było podobnie.

Forza Italia!

Przewidywany skład:

Buffon

Barzagli,Bonucci,Chiellini

Florenzi,Parolo,Sturaro,Giaccherini,De Sciglio

Eder,Pelle

Tradycyjna kartka z kalendarza ku pokrzepieniu serc:

15:55, azzurri.blox.pl , Euro 2016
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 czerwca 2016
Z podniesionym czołem

Włosi po raz kolejny zadziwili Europe pokonując Hiszpanię 2-0. Bramki dla podopiecznych Antonio Conte zdobyli; Giorgio Chiellini oraz Graziano Pelle.

d

Zastanawiając się nad wstępem swoich rozważań po meczu z Hiszpanią pomyślałem, że mały defetyzm jaki siałem tak przed potyczką z Belgią jak i wczorajszym rywalem Italii przyniósł squadrze szczęście, dlatego też wypada powtórzyć ten manewr, kiedy skupię się nad analizowaniem ekipy niemieckiej, z którą Azzurri rozegrają bój w sobotnim ćwierćfinale ME;) Włosi po raz kolejny na tym turnieju pokazali wielką klasę i rozegrali pierwszorzędny mecz. Według wielu z brzydkiego kaczątka przerodzili się w jedną z najlepszych reprezentacji na mistrzostwach i wydaje się, że w żadnym razie nie są to przesadzone wnioski.

Italia swoją postawą zadziwia zarówno ekspertów jak i kibiców piłkarskich. Sądzę jednak, że gdyby każdy prześledził ich poczynania z ostatnich dwóch lat pod wodzą Conte, oniemienie byłoby jeszcze większe. Włosi męczyli się dosłownie z każdym przeciwnikiem, który pojawił się na horyzoncie. Zwycięskie eliminacje nie przyniosły w wykonaniu czterokrotnych mistrzów świata ani jednego znakomitego spotkania, za to kilkukrotnie dopisało im szczęście jak choćby w wyjazdowym meczu z Bułgarią, podczas którego Eder uratował remis w ostatnich momentach tego do bólu przeciętnego pojedynku. Nie mam zamiaru udawać jedynego oświeconego, który pomimo fatalnej postawy squadry twierdził, że na Euro wszystko się odmieni. Pisałem czarne scenariusze, bałem się nawet o promocję grupową i nie dawałem Italii większych szans na długa przygodę w ramach mistrzostw. Miałem pretensje względem Conte, że ten jest zanadto uparty w kwestii taktyki jaką forsuje w reprezentacji, a do tego dochodziła świadomość nieurodzaju wśród piłkarzy, z którymi przyszło mu pracować i w końcu nie byłem fanem niektórych decyzji personalnych jakie selekcjoner podejmował. Na szczęście dla Azzurrich tak ja, a także inni, którzy nie pokładali w nich większej wiary znacznie się pomylili.

W porównaniu do składu jakiego spodziewałem się przed spotkaniem Conte dokonał jednej korekty, a mianowicie postawił na Mattię De Sciglio, pozostawiając za to Matteo Darmiana na ławce rezerwowych. Rolę następcy kontuzjowanego Antonio Candrevy przejął Allesandro Florenzi, który w czasie trwania mistrzostw zagrał na trzech pozycjach w drugiej linii, potwierdzając przy tym swój uniwersalizm. 

Już pierwsza połowa meczu pokazała, że dosłownie każda decyzja Conte była absolutnie słuszna. Osobiście typowałem, że Hiszpanie od początku poniedziałkowej rywalizacji zdominują Włochów i tylko od dobrej postawy defensorów Juventusu i Gigiego Buffona zależeć będzie jak potoczy się to spotkanie dla Italii. Okazało się jednak, że było całkiem na odwrót i to Azzurri zabiegali aktualnych Mistrzów Europy. Każdy zawodnik, na którego postawił selekcjoner spełnił swoje zadanie z nawiązką i nie dawał swojemu najczęściej bardziej utytułowanemu przeciwnikowi ani chwili wytchnienia. Niewiarygodną sprawą była solidna postawa wspomnianego De Sciglio, mającego za sobą zwyczajnie słaby sezon w barwach Milanu. Jeżeli o mnie chodzi, to nie byłem zachwycony jego obecnością w składzie, a już na pewno nie widziałbym go w wyjściowej jedenastce, zwłaszcza z tak silnym rywalem jak Hiszpania. Kolejny raz swoim chartem ducha zaimponował Emanuele Giaccherini. Oczywiście dopełnił tradycji, która określa całą jego karierą, a która oznacza ni mniej ni więcej tyle, że doskonałe zagrania przeplata tymi słabszymi, czasem wręcz zaskakująco nieporadnymi. Niemniej skrzydłowy Bolonii(wczoraj rzecz jasna grający na środku)był nawet bliski strzelenia gola, ale trafił w słupek, a nawet jeżeli byłby precyzyjniejszy, to bramka nie zostałaby uznana. Kończąc tą dziwną laurkę na część 31 latka wypada wspomnieć, że w najważniejszym momencie meczu, kiedy to Giorgio Chiellini wyprowadził Włochów na prowadzeniu dobijając uderzenie Edera z rzutu wolnego na ułamek sekundy przed tym wydarzeniem Giacch był faulowany w polu karnym, ale dzięki trafieniu obrońcy Juventusu Italia miast myśleć o wymierzeniu sprawiedliwości mogła cieszyć się ze zdobyczy bramkowej. Przy tej okazji po raz kolejny delikatnie pochwalę Edera, który pomimo faktu, iż nie jest napastnikiem przednim, to spełnia swoją rolę w układance Conte i co by nie mówić jest po prostu przydatnym zawodnikiem dla squadry, a przy tym coraz lepiej współpracuje z Graziano Pelle. 

Po zmianie stron wyraźnym było cofnięcie się podopiecznych Antonio Conte. Mając w głowie dotychczasowe trudy spotkania, ewentualne gry po nim oraz świadomość prowadzenia Italia nie mogła postąpić inaczej. Hiszpania z kolei coraz bardziej przypominała drużynę, która w ostatnich turniejach mistrzowskich(pomijając brazylijski mundial)zgarniała całą pulę. Poprzez kolejne natarcie piłkarz Del Bosque swoje wciąż wielkie możliwości pokazywał Gianluigi Buffon, którego bez zbędnej przesady wciąż uważam za jednego ze ścisłej czołówki goalkeeperów na Świecie. Cieszyło mnie, że coraz bardziej dominujący Hiszpanie nie doprowadzili do desperackiej obrony swojego terytorium przez Włochów. Ci wciąż wykazywali się logiką i raz po raz kontrowali swoich przeciwników w drodze do ćwierćfinału ME jak choćby wtedy gdy po pięknej wymianie podań w środku pola w doskonałej sytuacji znalazł się Eder, ale ostatecznie przegrał rywalizację z De Geą. na mistrzowski kontratak przyszła pora w 90 minucie spotkania, a jego autorami byli zawodnicy rezerwowi w postaci; Lorenzo Insigne oraz Matteo Darmiana. Ten pierwszy pięknie przerzucił futbolówkę wzdłuż boiska, tę odnalazł defensor MU i precyzyjnym podaniem otworzył Graziano Pelle drogę do bramki. W tamtym momencie jasnym było, że Italia zapewniła sobie awans do kolejnego etapu mistrzostw i przy okazji dokonała srogiej zemsty na Hiszpanii, która w ostatnich latach nieustannie upokarzała zawodników z Półwyspu Apenińskiego. Na koniec wspomnę tylko o kolejnym pozytywnym aspekcie meczu; żaden z defensorów włoskich nie ujrzał żółtego kartonika, nie przytrafiło się to również Buffonowi, co oznacza, że całą czwórkę zobaczymy w sobotę. Wypadł jedynie zawieszony za omawiane kartki rezerwowy Thiago Motta.

Nie mam zamiaru popadać w przesadny zachwyt nad squadrą. Pomimo dumy jaką odczuwam dzięki ich dotychczasowej postawy mam świadomość, że na ten moment zaszli zaledwie do ćwierćfinału, co dla tak utytułowanej reprezentacji nie jest specjalnym wyczynem. Włosi podobają się wszystkim obserwatorom(może poza zdziwaczałem Jackiem Zioberem), pomimo dość przeciętnego składu rozgrywają piękne spotkania z gwiazdorskimi ekipami klasy Belgii czy Hiszpanii, ale znając ambicje Conte wiem, że nie ma on zamiaru zakończyć pięknego snu mistrzowskiego na etapie rywalizacji z Niemcami. Jestem też pewien faktu, iż sobotnia rywalizacja będzie jedną z najtrudniejszych w trenerskiej karierze wielkiego Antonio i już zacząłem się przed nią stresować. Naprzeciw Italii stanie najmocniejsza ekipa tych mistrzostw, główny faworyt do ostatecznego triumfu i w końcu aktualny Mistrz Świata. Będzie co oglądać. 

Skład:

Buffon

Barzagli,Bonucci,Chiellini

Florenzi(84'Darmian),Parolo,DeRossi(53'T.Motta),Giaccherini,De Sciglio

Pelle,Eder(82'Insigne)

Jak widać Hiszpanie przywdziali na to spotkanie trykoty bliźniacze do tych, które nosili ich rodacy w konfrontacji z Włochami w 94 roku. Bardzo miły powrót do przeszłości:)

15:08, azzurri.blox.pl , Euro 2016
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 czerwca 2016
Na co faktycznie stać Italię?

W najbliższy poniedziałek Włochów czeka rywalizacja z Hiszpanią w ramach 1/8 finału Mistrzostw Europy. Spotkanie zostanie rozegrane o 18 na Stade De France.

f

Już w czasie trwania fazy grupowej turnieju narzekałem na ewentualnego przeciwnika, z którym to Italia miałaby się zmierzyć na tak wczesnym etapie mistrzostw. Osobiście byłem przekonany, że drużyną, która stanie naprzeciw Włochów będzie niewygodna dla nich Chorwacja, ale w wyniku niespodziewanych okoliczności, to nie oni, a Hiszpanie zajęli drugie miejsce w swojej grupie. Sporo osób twierdzi, że skoro zawodzący Chorwaci(w sobotę ulegli Portugalii 1-0 i pożegnali się z ME)byli w stanie pokonać aktualnych mistrzów Europy, to podopiecznych Conte tym bardziej na to stać. Niestety nie podzielam optymizmu włoskich mediów, sądząc przy tym, że porażka z Chorwatami, to swego rodzaju wypadek przy pracy piłkarzy Del Bosque. Prawdą jest, że zarówno dla jednej jak i drugiej ekipy starcie już na tym etapie rozgrywek nie jest powodem do radości, co zresztą podkreślają poszczególni zawodnicy z najlepszym jak do tej pory strzelcem Hiszpanów Alvaro Moratą na czele. Tak czy inaczej przedstawiciele Półwyspu Iberyjskiego pozostają faworytami tego spotkania i to znaczącymi. Pomimo pewnych problemów kadrowych i faktu, iż nie wszyscy piłkarze darzą się przeogromną sympatią(jak to ma miejsce choćby we Włoszech czy w Polsce), to właśnie dwukrotni zdobywcy złota na Euro mają więcej indywidualności, które poza wszystkim dysponują większym doświadczeniem na arenie międzynarodowej, aniżeli ich poniedziałkowi przeciwnicy.

Patrząc na całą historię pojedynków pomiędzy Hiszpanami, a Italią można dojść do prostego wniosku, który każe nam wyrazić opinię dotyczącą pierwszorzędnej drużyny jaką Azzurri dysponowali przed laty, dzięki czemu ówcześni kibice mogli patrzeć na tych hiszpańskich z góry. Generalnie obie drużyny mają bardzo wyrównany bilans, niemniej istnieje wyraźna granica pomiędzy futbolowymi epokami. Na szczęście dla Hiszpanii teraźniejszość przemawia za nimi. Najbardziej pamiętny triumf Hiszpanów, to rzecz jasna ten z finału ME sprzed czterech lat, podczas którego zawodnicy Del Bosque roznieśli Włochów prowadzonych przez Cesare Prandellego 4-0. Wysoki wynik idealnie odzwierciedlał, to co działo się na boisku, gdzie Gwiazdy Barcelony i Realu Madryt bezdyskusyjnie dominowali. Italia była wykończona po ciężkim meczu z Niemcami, do tego doszły kontuzje Thiago Motty oraz Daniele De Rossiego i - przynajmniej według mnie - kilka decydujących błędów ówczesnego selekcjonera squadry. Nie potrafiłem zrozumieć dlaczego ten elastyczny pod względem dobierania taktyki na poszczególne spotkania szkoleniowiec nie zdecydował się na system gry, który kilka tygodni wcześniej, na samym początku mistrzostw pozwolił Włochom zremisować z ostatecznym triumfatorem turnieju 1-1 na stadionie w Gdańsku. W tamtym czasie Azzurri pojedynkowali się z Hiszpanami jak równy z równym, a nawet wyszli na prowadzenie po trafieniu rezerwowego Antonio Di Natale. Włosi wybiegli na ten mecz w ustawieniu 3-5-2 i jak się okazało było to lepsze rozwiązanie, aniżeli klasyczne 4-4-2 z czterema środkowymi pomocnikami w drugiej linii. Do rewanżu doszło już po roku podczas Pucharu Konfederacji. Obie reprezentacja stanęły naprzeciwko siebie w półfinale, zaś kibice byli świadkami prawdziwego boju, według wielu jednego z najlepszego meczów w czasie całych rozgrywek. Ostatecznie padł remis 0-0, natomiast Hiszpania okazała się lepsza po serii rzutów karnych, podczas których pomylił się jedynie Leonardo Bonucci. Do ostatniego starcia pomiędzy poniedziałkowymi finalistami Euro doszło w jednym z ostatnich sprawdzianów przed mistrzostwami. Towarzyskie spotkanie zakończyło się remisem 1-1 i muszę przyznać, że lepsze wrażenie sprawili piłkarze włoscy, choć mam świadomość, że nie ma to większego znaczenia, podobnie jak porażka z Belgami, która nijak się miała do tego co oglądaliśmy w czasie ME. 

Siłą Włochów jest bez wątpienia zdeterminowanie drużyny jak również dobra atmosfera w jakiej przyszło im przystąpić do mistrzostw o czym zresztą pisałem wcześniej. Niestety odpowiednie zgranie, wola zwycięstwa czy w końcu doskonałe nastroje przed danym spotkaniem nie koniecznie muszą być wystarczające do uzyskania pożądanego rezultatu. Squadrze ewidentnie brakuje gwiazd, do tego los w postaci turniejowej drabinki nie był dla nich łaskawy i nawet jeżeli zwyciężą w poniedziałek, to w ćwierćfinale czekać będą na nich aktualni mistrzowie Świata czyli Niemcy. Półfinał? Ewentualna gra z gospodarzami turnieju - Francją. Antonio Conte mógł obecną sytuację skomentować tylko w jeden sposób, wspominając hiszpański mundial z 82 roku w czasie gdy Azzurri kroczyli do finału pokonując po drodze najsilniejsze reprezentacje z Argentyną, Brazylią i Polską na czele. Miłe wspomnienia zawsze dodają otuchy jednak kto będzie pełnił rolę następców Paolo Rossiego, Marco Tardellego czy Bruno Contiego? Faktem jest, iż jedynie obecni defensorzy wraz z Gigim Buffonem mogą równać się z; Dino Zoffem, Claudio Gentile jak również nieodżałowanym Gaetano Scireą, natomiast zawodnicy decydujący o sile ofensywnej Italii pozostają w tyle za swoimi starszymi poprzednikami.

Zastanawiając się nad składem w jakim Włosi przystąpią do poniedziałkowego spotkania należy uwzględnić brak kontuzjowanego Antonio Candrevy. Pomocnik Lazio doznał urazu mięśnia uda w czasie grupowego meczu ze Szwecją. Pierwotnie wydawało się, że zdąży wykurować się na 1/8 finału, niemniej w sobotę sztab medyczny zmienił swoje wcześniejsze przypuszczenia, dodając do tego, iż 29 latek może pożegnać się z turniejem nawet w przypadku awansu jego kolegów do kolejnego etapu. Candreva dołączył więc do innych czołowych postaci pomocy włoskiej, które wypadły ze składu jeszcze przed mistrzostwami, mota tu rzecz jasna o Marchisio i Verrattim. Niebywały pech nie opuszcza Italii, która traci jednego ze swoich liderów, pomocnika stanowiącego jeden z motorów napędowych reprezentacji, mającego na koncie efektowną asystę w meczu z Belgią. Na jego miejscu najpewniej zobaczymy Alessandro Florenziego, który do tej pory grał w środku bądź po lewej stronie drugiej linii. Na wspomnianej lewej flance ujrzymy kogoś z dwójki; Matteo Darmian lub Mattia De Sciglio, natomiast środek stworzą; Daniele De Rossi, Marco Parolo jak również Emanuele Giaccherini. Optowałbym za ustawieniem tego ostatniego po lewej stronie, co oznaczałoby wejście do wyjściowej jedenastki Thiago Motty, niemniej takie rozwiązanie raczej nie wchodzi w grę. Obronę ponownie stworzą zawodnicy Juventusu, a w napadzie zobaczymy dwójkę Pelle - Eder.

Przewidywany skład:

Buffon

Barzagli,Bonucci,Chiellini

Florenzi,Parolo,De Rossi,Giaccherini,Darmian

Eder,Pelle

Wyczekując na najtrudniejszy test Włochów w ramach odbywającego się turnieju wypada sięgnąć do miłych wspomnień i co istotne czasów gdy Hiszpanie w starciu ze Squadrą zbierali zęby z boiska;) 

Forza Italia!:)

20:06, azzurri.blox.pl , Euro 2016
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 76
Tagi