środa, 28 czerwca 2017
Za wysokie progi

Reprezentacja Włoch U21 przegrała z Hiszpanią 3-1 w ramach półfinałowej potyczki Młodzieżowych Mistrzostw Europy, odpadając tym samym z turnieju. Jedyną bramkę dla Azzurrinich zdobył Federico Bernardeschi.

fe

Nie tylko ja, ale każdy kto był zainteresowany kadrą Luigiego Di Biagio odczuwa swego rodzaju zawód, związany z tą drużyną. Selekcjoner Włochów miał do dyspozycji najmocniejszą ekipę od lat, zaś sympatycy i komentatorzy Serie A nie mieli wątpliwości, że obecne pokolenie młodych zawodników jest szalenie mocne o czym świadczy fakt, iż spora część młodzieżowców już dziś ma mocną pozycję w swoich drużynach i grę w dorosłej reprezentacji za i przed sobą. W zapowiedzi spotkania półfinałowego podkreślałem, że jedynie Hiszpanie dysponują dziś mocniejszym zestawieniem talentów, co zresztą potwierdziło się w samym meczu. Nie mam wątpliwości, że Italia miała niejakiego pecha, uzyskując awans do najlepszej czwórki mistrzostw z pierwszego miejsca już w kolejnym etapie musiała trafić na najmocniejszego przeciwnika, ale takie są prawa turnieju. Nie mam nawet pretensji o samo odpadnięcie z podopiecznymi Caledesa, ale mierzi mnie postawa części drużyny, co było widoczne w czasie bezbarwnych gier z Czechami i właśnie Hiszpanią. Młodzi Włosi bywają agresywni kiedy jest to zbyteczne(czerwień Gagliardiniego), ale wówczas gdy rywal jest w natarciu ci pozostają bierni, dzięki czemu Saul mógł pokazać wczoraj, to co pokazał, zyskując przy tym poklask obserwatorów meczu. Analizując powodu odpadnięcia squadry nie można zapominać o nieobecnych i do tego kluczowych postaci drużyny, a mianowicie o Contim oraz Berardim, choć stawiam tezę, że nawet z nimi w składzie Włosi nie zdołaliby rozbić rozpędzonej Hiszpanii, byliby co najwyżej mocniejsi w napadzie.

Hiszpanie rozpoczęli spotkanie od zdecydowanych ataków, czego efektem był rzut rożny, po którym Deulofeu był bliski pokonania Donnarummy, ale na szczęście dla fanów włoskich goalkeeper Milanu zachował czujność. Po dłuższej przerwie dość bezbarwnej gry okazję do objęcia prowadzenia przez Azzurrinich miał Pellegrini, ale piłkę po jego strzale odbił bramkarz hiszpański.

Druga odsłona nie pozostawiła publiczności zgromadzonej na stadionie w Krakowie żadnych złudzeń - był to popis reprezentacji Hiszpanii. Niecałe dziesięć minut po zmianie stron Saul Niguez rozpoczął swój koncertowy mecz i otworzył wynik rywalizacji. W 58 minucie sytuacja Italii stawała się coraz bardziej tragiczna, a to z powodu drugiej kartki jaką otrzymał Gagliardini, osłabiając tym samym swój zespół. Niespodziewanie, to właśnie po stracie kluczowego pomocnika Azzurrini zdołali strzelić bramkę, której autorem był Bernardeschi - jak się później okazało skrzydłowy Fiorentiny został najlepszym strzelcem włoskim podczas mistrzostw rozgrywanych w Polsce. Radość Włochów trwała wyjątkowo krótko, bo zaledwie trzy minuty, po których Saul Niguez dwoma efektownymi golami ustrzelił zadufanego w sobie Donnarummę i wprowadził Hiszpanię do finału imprezy.

Po odpadnięciu Włochów z mistrzostw mam silne wrażenie, że część z zawodników musi znacznie poprawić swoje umiejętności, ażeby w sposób faktyczny zaistnieć w światowym futbolu. Gianluigi Donnarumma nie chciał przedłużyć swojej umowy z Milanem i rozpoczął dążenia w ramach, których miałby się przenieść do silniejszego, aniżeli Mediolańczycy zespołu. Imponuje mi fakt, iż pomimo bardzo młodego wieku 18 latek ma już stosunkowo duże doświadczenie, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że część entuzjastycznych opinii na jego temat, spowodowana jest właśnie nie tyle jego wielkim umiejętnościom, a rocznikiem. Oczywiście doceniam jego dotychczasowe osiągnięcia, niemniej choćby lekcja jakiej udzielił mu Saul Niguez powinna być dla niego czynnikiem, który zmusi go do większego wysiłku, pokory i przemyślenia raz jeszcze swojej obecnej sytuacji klubowej. Na pewno zawiedli defensorzy. Jeżeli Daniele Rugani liczy na częstszą grę w Juventusie musi być bardziej zdecydowany przy swoich interwencjach, w innym wypadku nie ma szans w rywalizacji ze stoperami klasy; Chielliniego, Bonucciego, Barzagliego czy nawet Benatii. Antonio Barreca nie był nawet aż tak tragiczny w defensywie, ale jego dośrodkowania pozostawiają wiele do życzenia. Na plus zapisał się nieobecny wczoraj Conti, bez którego prawa flanka Azzurrinich mocno cierpiała. Federico Bernardeschi już dziś może czuć się pełnoprawnym członkiem reprezentacji Gian Piero Ventury, gwiazdą Fiorentiny, a być może w niedługim czasie nowym nabytkiem Juventusu, ale mam leciutki niedosyt związany z jego osobą i liczę, że z biegiem czasu będzie on jeszcze lepszy. Zdecydowanie mocniejszy musi być za to Andrea Petagna. Nie może być tak, że klasyczna dziewiątka jest aż tak bezradna w polu karnym rywali. Poza tym chłop o jego posturze ma wyjątkowo mizerne uderzenie. Na szczęście dorośli Włosi dysponują snajperem klasy Andrei Belottiego, przez co Petagna będzie musiał długo poczekać, aż stanie się częścią Azzurrich.

Skład:

Donnarumma

Calabria,Caldara,Rugani,Barreca

Benassi(87'Garritano),Pellegrini,Gagliardini,Chiesa(61'Locatelli)

Petagna(72'Cerri),Bernardeschi

13:46, azzurri.blox.pl , Azzurrini
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Przed Hiszpanią

Młodzieżowa reprezentacja Włoch wygrała swój ostatni mecz grupowy z Niemcami 1-0 i tym samym zapewniła sobie awans do półfinału z pierwszego miejsca. Jedyną bramkę dla Azzurrinich zdobył Federico Bernardeschi.

r

Biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg Mistrzostw Europy podopieczni Luigiego Di Biagio fundują swoim kibicom prawdziwy rollercoaster, a i ich emocje(w tym moje)ulegają drastycznym zmianom. Po pewnej wygranej z Danią dostrzegłem w młodych Włochach potężny potencjał, ale porażka z Czechami mocno ostudziła mój zapał. Sądzę, że do pewnej normalizacji doszło właśnie dzięki triumfowi nad niemiecką młodzieżówką, dzięki czemu mogę opisać obecną squadrę z pewnego dystansu. Nadal uważam, że na turnieju rozgrywanym w Polsce Italia dysponuje jednym z najmocniejszych składów i jak sądzę nie pokazała ona stu procent swoich możliwości. Co się zaś tyczy samego selekcjonera, to jestem zbudowany, że po czeskiej wpadce wyciągnął wnioski, przemeblował skład i w końcu zmienił Azzurrinim ustawienie. W porównaniu do dwóch pierwszych gier, podczas których Włosi wychodzili w systemie 4-3-3, Di Biagio postawił na zmianę i przestawił system na klasyczne 4-4-2. Ponad to zrezygnował z eksperymentów w składzie i nie pokusił się o wystawienie żelaznych rezerwowych, miast tego postawił na najmocniejsze zestawienie na jakie mógł sobie pozwolić. Osobiście cieszy mnie, że dotychczasowy dubler Federico Chiesa, po tym jak miał spory wpływ na grę swoich kolegów wchodząc z ławki rezerwowych, tym razem dostał okazję do zaprezentowania swoich możliwości od pierwszych minut. Nie była to jedyna odważna decyzja szkoleniowca Italii, poza wystawieniem syna Enrico Chiesy od początku spotkania, zdecydował się on na grę bez klasycznej dziewiątki, a mianowicie Andrei Petagny, który rozegrał katastrofalne spotkanie we wspominanym meczu z Czechami. Atak więc stworzyła para faktycznych skrzydłowych; strzelec bramki Federico Bernardeschi oraz Domenico Berardi.

Po zakończeniu rywalizacji Włochów z Niemcami część opinii publicznej wietrzyło skandal w postaci umówienia się przez obie reprezentacje na korzystny dla nich wynik. Poza częścią dziennikarzy tego rodzaju oszustwa dopatrzył się także selekcjoner czeskiej młodzieżówki, który najwyraźniej nie potrafił pogodzić się z tym, że jego zawodnicy nie zdołali uzyskać promocji grupowej. Jeżeli o mnie chodzi, to faktycznie dostrzegłem, że w samej końcówce meczu żadna z drużyn nie miała ochoty na śmielsze ataki, ale wcześniejsze fazy spotkania były zupełnie inne, dlatego też opinie o ustawionym rezultacie gry uważam za nic innego jak nonsens.

Młodzi Włosi po dość ciężkich przeżyciach zdołali przebić się do kolejnego etapu mistrzostw, uzyskując tym samym status półfinalisty jednak w drodze do upragnionego finału stanie niezwykle silna reprezentacja Hiszpanii. Zarówno w tym jak i wcześniejszych wpisach podkreślałem, że selekcjoner Di Biagio dysponuje jedną z najsilniejszych kadr, biorąc pod uwagę wszystkich uczestników Euro. Wydaje się jednak, że jeżeli Azzurrini mieliby czuć przed którąś z drużyn jakikolwiek kompleks, to byłaby to kadra hiszpańska. Selekcjoner Albert Celades może pochwalić się takimi gwiazdami jak; joker Realu Madryt Marco Asensio, kolejny dubler, tyle że z Barcelony Denis Suarez, czy też doskonale znany sympatykom serie a, dzięki grze na wypożyczeniu w Milanie Gerard Deulofeu, który od kolejnego sezonu będzie miał okazję przywdziać trykot wspomnianej Barcelony. Patrząc na sam przebieg turnieju Hiszpania wygrała wszystkie mecze grupowe, notując przy tym znakomity bilans bramkowy. Nie tylko według mnie podopieczni Caledesa są faworytem starcia, które odbędzie się we wtorkowy wieczór w Krakowie. Na korzyść Hiszpanii składa się również fakt, iż czołowe postaci ekipy Di Biagio będą zmuszone do pauzowania ze względu na nadmiar żółtych kartek. Mowa tu o Andrei Contim oraz Domenico Berardim. Pomimo wszystkich przeciwności nie stawiam Włochów na straconej pozycji. W końcu będzie to dla nich swego rodzaju okazja do rewanżu za porażkę ich starszych kolegów w finale Euro z 2013 roku, kiedy to Hiszpania wysoko ograła ówczesnych zawodników Devisa Mangii 4-2, zapewniając sobie ostateczny triumf na izraelskim turnieju. Kluczem do osiągnięcia satysfakcjonującego wyniku będzie postawa defensywy. Na szczęście dla Italii po słabszym meczu z Czechami obudził się Daniele Rugani, który co tu dużo mówić jest liderem formacji defensywnej Azzurrinich. Liczę na to, że Włosi wezmą przykład z dorosłej kadry, która podczas zeszłorocznych Mistrzostw Europy w sposób popisowy ograła Hiszpanię. Oby młodzież powtórzyła ten wyczyn.

Przewidywany skład:

Donnarumma

Calabria,Caldara,Rugani,Barreca

Benassi,Pellegrini,Gagliardini

Bernardeschi,Petagna,Chiesa

13:52, azzurri.blox.pl , Azzurrini
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 czerwca 2017
Dotkliwa porażka z Czechami

Reprezentacja Włoch do lat 21 przegrała swój drugi mecz w ramach Młodzieżowych Mistrzostw Europy z Czechami 3-1. Jedyną bramkę dla podopiecznych Luigiego Di Biagio zdobył Domenico Berardi.

r

Kiedy opisywałem młodzieżową kadrę włoską dowodzoną przez Luigiego Di Biagio uległem czarowi jej nazwisk, podobnie było z prasą z Półwyspu Apenińskiego oraz przeróżnymi ekspertami piłkarskimi. Legendy calcio wypowiadały się bardzo pochlebnie o Azzurrinich, którzy tworzą dzisiejszą squadrę, a ponad to mającą na koncie pewne zwycięstwo w pierwszej grze turnieju przeciwko ekipie duńskiej. Niestety jednak już drugi sprawdzian Italii skończył się dla nich blamażem jakim bez wątpienia była wysoka przegrana dzisiejszego wieczoru. Podobnie jak to miało miejsce przed dwoma laty Di Biagio zaczął mieszać w składzie, przez co na ławce rezerwowych wylądowali ci, którzy przyczynili się do ogrania Danii, a konkretnie; Caldara, Benassi(kapitan reprezentacji), Gagliardini czy Barreca. Ich dublerzy w postaci Ferrariego, Calabrii, Cataldiego czy w końcu Grassiego nie mają tak dużego doświadczenia w dorosłej piłce klubowej i jak sądzę decyzja o postawieniu właśnie na nich na tak wczesnym etapie mistrzostw była błędem selekcjonera. Jeżeli Di Biagio faktycznie chciał wprowadzić ferment u swoich podopiecznych winien zrobić to nieco ostrożniej czy w końcu rozważniej wystawiając chociażby Federico Chiesę, który podobnie jak w meczu z Danią pojawił się na placu gry dopiero w drugiej części i po raz kolejny udowodnił, że zasługuje na większe zaufanie swojego trenera. W poprzednim wpisie określiłem obecny turniej jako drugą szansę dla Di Biagio, mającego na koncie wpadkę sprzed dwóch lat, kiedy to jego podopieczni nie zdołali wyjść z grupy. Dotkliwa porażka z Czechami i perspektywa gry z reprezentacją Niemiec może oznaczać powtórkę dla Italii, a ta w sposób zdecydowany zakończy pracę ex-pomocnika między innymi Interu i Romy w roli selekcjonera młodzieżówki i poważnie zachwieje jej fundamentami. Dwukrotny brak promocji grupowej w ciągu zaledwie dwóch lat wystawia Di Biagio jak najgorsze referencje.

Początek spotkanie nie zapowiadał tragedii jaka spotkała później Włochów. Azzurrini rozpoczęli mecz od odważnych ataków, jednak w decydujących momentach zabrakło im skupienia i co za tym idzie precyzji przy wykończeniu akcji. Czesi, którzy dzielnie bronili dostępu do własnej bramki po raz pierwszy pokazali swoją zdolność do przeprowadzania skutecznych kontr w 24 minucie, podczas której Travnik nie dał szans na skuteczną interwencją Donnarumie. Oszołomiona Italia starała się możliwie szybko odpowiedzieć na niespodziewany cios, niemniej jednak ich akcje były schematyczne i Czesi nie mieli problemów z ich rozbijaniem. Najlepszą okazję do wyrównania miał Domenico Berardi, który był bliski pokonania Zimy po strzale z rzutu wolnego.

Druga odsłona gry, to coraz śmielsze poczynania ofensywy włoskiej, która raz po raz starała się zaskoczyć defensorów z Czech. Upragniony gol dla Włochów padł dopiero w 70 minucie, a jego autorem został wspomniany Domenico Berardi, który na raty pokonał goalkeepera naszych południowych sąsiadów. Po zdobyciu wyrównania wydawało się kwestią czasu, kiedy Italia pokusi się o więcej. Znakomita szansę zmarnował Andrea Petagna, niwecząc dobre podanie Berardiego. Czechy nie zamierzały zadowalać się podziałem punktów i poprzez kolejne dwie kontry zapewnili sobie zwycięstwo 3-1, utrudniając przy tym Włochom życie w kontekście awansu do kolejnej rundy mistrzostw. 

Skład Włochów:

Donnarumma

Conti,Ferrari,Rugani,Calabria

Cataldi(85'Cerri),Grassi(54'Chiesa),Pellegrini

Berardi,Petagna,Bernardeschi(75'Gagliardini)

20:13, azzurri.blox.pl , Azzurrini
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 czerwca 2017
Zaległości włoskie

Poprzez różne okoliczności, które spowodowały mój dłuższy pobyt we Włoszech(wybrałem się na finał Ligi Mistrzów z udziałem Juventusu)nie miałem możliwości opisać swoich wrażeń związanych z reprezentacją Włoch, zarówno dorosłą jak i młodzieżową, która kilka dni temu w Krakowie rozpoczęła Mistrzostwa Europy do lat 21. 

fe

Każdy kto ma na uwadze dobro włoskiej piłki, jest świadom tego, co wydarzyło się w czasie feralnego dla Juventusu finału Ligi Mistrzów, a raczej w trakcie transmisji tegoż na jednym z placów turyńskich. Nie nazbyt rozwinięta intelektualnie osoba rzuciła petardą, wprowadzając tym samym tłum w panikę i zafundowała mi przy tym jeden z najbardziej stresujących momentów w życiu. Na szczęście nic mi się nie stało i poza swego rodzaju traumą wyszedłem z całej sytuacji bez szwanku. Całą sytuację zresztą opisał Tomek Lubczyński, z którym rozmawiałem kilka godzin po zdarzeniu. Niestety mój pech nie skończył się na tym zdarzeniu: w ostatnim dniu pobytu w stolicy Piemontu skradziono mi portfel ze wszystkimi dokumentami i jak już wspomniałem pobyt na Półwyspie Apenińskim nieco mi się przedłużył. Nikomu nie polecam ogarniania tego typu spraw w naszych konsulatach; strata czasu i pieniędzy, choć w tego typu sytuacji nie ma innego wyjścia jak tylko współpraca z naszymi urzędzami. Kolejne dni spędziłem w regionie Veneto, a konkretnie w Vicenzy i właśnie tam Italia sprawiła mi - dla odmiany - szalenie miłą niespodziankę w postaci spotkania z idolem totalnym, jakim od lat był dla mnie Roberto Baggio. Po zakończeniu kariery Codino osiadł w rodzinnych stronach, gdzie ma ziemię i kilka interesów, ja natomiast miałem potężne szczęście, dzięki któremu udało mi się go spotkać. Chwila rozmowy z ex-reprezentantem Włoch każe mi ocenić go jako osobę szalenie skromną, miałem nawet wrażenie, że zdobywca Złotej Piłki z 93 roku był nieco zdziwiony, że zaczepił go zagraniczny turysta, sądząc zapewne, że jego sława przeminęła. Nic bardziej mylnego; nie można tak łatwo zapomnieć o jednej z największych "dziesiątek" swoich czasów. Bycie gniecionym przez tłum spanikowanych Włochów, kradzież i w końcu dotkliwa przegrana ukochanej drużyny w kolejnym już dla niej finale LM, zostały zestawione z piękną pogodą, urokiem Padwy czy Wenecji i rzecz jasna magicznym zetknięciem z R.Baggio - o tak, Włochy fundują swoim miłośnikom mieszankę niezwykłych doświadczeń i skrajnych emocji. 

W tym samym czasie reprezentacja dowodzona przez Gian Piero Venturę zanotowała serię ciekawych wyników. Najpierw w nieoficjalnym spotkaniu mieszanka zawodników młodzieżowych z żelazną rezerwą rozgromiła San Marino 8-0. Później natomiast Azzurri nieco mnie zaskoczyli, wysoko pokonując Urugwaj w meczu towarzyskim. Ostatnie lata wskazywały na to, że dwukrotni mistrzowie Świata są niewygodnym rywalem dla Włochów, niemniej ostatni czas jest dla nich trudny, na co wskazywał między innymi wspomniany właśnie pojedynek z Nicei. Podopieczni Ventury nie zachwycili tifosich, ale co istotne byli skuteczni i ostatecznie odnieśli efektowne zwycięstwo. Pierwsza bramka była efektem akcji Insigne i Belottiego. Ten ostatni zmusił do błędu Gimeneza, który umieścił piłkę we własnej bramce. Dziesiątki kolejnych minut nie przyniosły kibicom wielu emocji, zaś Italia na dobre przebudziła się w ostatnich dziesięciu minutach spotkania, najpierw za sprawą Edera, mającego na koncie wygrany pojedynek główkowy z defensywą urugwajską(asysta Gabbiadiniego), następnie De Rossiego, który wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Gimeneza(niezbyt szczęśliwy mecz dla defensora Atletiko)na El Shaarawym. 

Najważniejsze starcie dla Włochów miało miejsce w Udine, gdzie przyszło im się zmierzyć z Liechtensteinem w ramach eliminacji do przyszłorocznego mundialu w Rosji. Wiadomym jest, że zawodnicy z Księstwa są dostarczycielem punktów, drużyną łatwą do ogrania, ale wysokość wygranej jest w tym przypadku istotna ze względu na rywalizację grupową z Hiszpanią, która na dziś ma lepszy bilans bramkowy, aniżeli Azzurri, co oznacza, że Włochom grozi zajęcie drugiego miejsca i ewentualne baraże w drodze do upragnionego celu jakim jest awans na MŚ. Na szczęście dla wszystkich sympatyków squadry, ci odnieśli przekonywujące zwycięstwo aplikując przy tym rywalom pięć bramek. Początek meczu nie należał jednak do łatwych, przez co Włosi objęli prowadzenie dopiero w 35 minucie gry. Precyzyjne podanie Spinazzoli pięknym uderzeniem na bramkę zakończył Insigne, dzięki czemu on i jego koledzy mogli schodzić do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Worek z bramkami otworzył się na dobre w drugiej odsłonie spotkania. Najpierw asystą popisał się strzelec pierwszego gola Insigne, który obsłużył Belottiego. Potem doszło do kolejnej zmiany ról i tak Belotti stał się asystentem, zaś z kolejnego trafienia w narodowych barwach cieszyć się mógł Brazylijczyk z włoskim paszportem Eder. Kolejne dwa trafienia również były autorstwem zawodników rezerwowych(jak wspomnianego Edera), chodzi konkretnie o Bernardeschiego, który zmienił Candrevę oraz Gabbiadiniego, luzującego w 67 minucie Immobile. 

Reprezentacja Włoch zrobiła co do niej należy. Najpierw wprowadziła się w dobry nastrój poprzez wygraną z Urugwajem, później zaś w sposób jak na nich bardzo efektowny rozprawili się z grupowym outsiderem. Jak do tej pory można uznać, że Ventura wykonuje swoją pracę poprawnie. Sqadra pod jego wodzą w końcu gra dość przyjemnie dla oka, do tego selekcjoner zrezygnował ze sztywnego ustawienia 3-5-2 na rzecz bardziej ofensywnego systemu 4-4-2 z dwoma ultra ofensywnymi skrzydłowymi i w końcu coraz śmielej stawia na młodych zawodników, których w ostatnim sezonie ligowym serie a pojawiło się całkiem sporo. Chociażby w rywalizacji z Liechtensteinem pozwolił na grę od pierwszych minut wychowankowi Romy, który spędził ostatni sezon na wypożyczeniu w Sassuolo, chodzi rzecz jasna o Lorenzo Pellegriniego, jednego z bohaterów reprezentacji młodzieżowej, o której wspomnę niżej. Selekcjoner znalazł się więc w idealnym momencie na to, ażeby przemyśleć plan na najważniejszy mecz w swojej dotychczasowej pracy z kadrą, a konkretnie pojedynek z Hiszpanią, który odbędzie się drugiego września. Będzie to najpewniej niepowtarzalna okazja do objęcia przez Włochów pozycji lidera grupowego. Stawka jest wysoka, pozostaje tylko skupić się na osiągnięciu celu i wyselekcjonować możliwie jak najmocniejszy skład.

Skupiając się na dorosłej kadrze kilkukrotnie wspomniałem o młodzieżówce, która dwa dni temu rozpoczęła Mistrzostwa Europy do lat 21 rozgrywane w Polsce. Podobnie jak wielu innych obserwatorów calcio jestem zdania, że selekcjoner Luigi Di Biagio ma do dyspozycji najmocniejszy kapitał ludzki, jakim włoski futbol dysponował od kilkunastu lat. Własnie w 2004 roku Azzurrini po raz ostatni triumfowali z ME U21, później zaś mieli kłopoty z promocją grupową lub nawet nie byli w stanie awansować na sam turniej, jak choćby w 2010 roku, kiedy to za wyniki młodzieżowców odpowiadał Pierluigi Casiraghi. Swego rodzaju wyjątkiem była kadra Devisa Mangii, mogąca poszczycić się srebrnym medalem w 2012 roku. Przed samym Di Biagio stoi trudne zadanie niejakiego zrehabilitowania się za wpadkę jaką on i jego podopieczni zaliczyli przed dwoma laty. Wówczas Italia pechowo, bo pechowo, ale jednak nie zdołała uzyskać awansu grupowego. Di Biagio podejmował kontrowersyjne decyzje i stosunkowo często stawiał na zawodników grających na co dzień w ekipach Serie B, zostawiając przy tym piłkarzy, mających stosunkowo duże doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej Italii jak choćby Romagnolego czy Bernardeschiego. Były reprezentant Włoch otrzymał od federacji drugą szansę i nie jak do tej pory skrzętnie z niej korzysta. Młodzi Włosi bez większych problemów przeszli etap eliminacji, zaś sam trener zabrał na turniej niemal najmocniejszą kadrę na jaką mógł sobie pozwolić. Patrząc na skład Azzurrinich można dostrzec kilka nazwisk zawodników mających status gwiazd ligowych i już pełnoprawnych członków pierwszej reprezentacji. Wzbudzający olbrzymie kontrowersje Gianluigi Donnarumma jest na ustach wszystkich ze względu na brak przedłużenia kontraktu z Milanem i pewne odejście ze stolicy Lombardii. Klient Mino Raiolii marzy o przenosinach do Realu Madryt, zaś kibice włoscy zgromadzeni w Tychach za nic mają sny swojego byłego idola, czego symbolem były sztuczne dolary jakimi obsypali goalkeepera podczas pierwszego starcia grupowego Włochów z Danią. Bez względu jednak na pazerność 18 latka, pozostaje on najbardziej utalentowanym bramkarzem swojego pokolenia i godnym następcą Buffona, który pomimo wysokiej dyspozycji nie będzie przecież grał wiecznie. Wciąż reprezentujący barwy Milanu Donnarumma ma przed sobą godną defensywę złożoną z Andrei Coniego - jednej z rewelacji bombowej Atalanty Bergamo(czwarta pozycja w serie a!), jego klubowego kolegi Mattii Caldary, obrońcy Juventusu Daniele Ruganiego jak również Antonio Barreki, który godnie zastępował Christiana Molinaro w barwach Torino. Trójkę środkowych pomocników tworzą; Roberto Gagliardini, który pierwszą połówkę sezonu spędził - a jakże - w Atalancie Bergamo, by w styczniu zamienić ją na Inter, gdzie z miejsca stał się pierwszoplanową postacią tamtejszej drugiej linii. Towarzyszą mu Lorenzo Pellegrini oraz kapitan squadry Marco Benassi. Ofensywny trójząb składa się z; wciąż pozostającego w Sassuolo Domencio Berardiego, asa Violi Federico Bernardeschiego jak również Andrei Petagny, kolejnego przedstawiciela Atalanty, który w ubiegłym sezonie zanotował zaledwie pięć trafień. Przypadek 21 letniego wychowanka Milanu jest dość ciekawy. Ma on pewne miejsce w pierwszym składzie drużyny prowadzonej przez niezrównanego Gian Piero Gasperiniego, gra na środku napadu, zbiera niezłe recenzje i ma już za sobą debiut w dorosłej drużynie narodowej, ale jasnym jest, że sporym problemem pozostaje jego mizerna skuteczność. Braki te nadrabia całkowitym poświęceniem dla drużyny, walecznością i poddaniu względem szkoleniowca, co włoscy trenerzy uwielbiają. Przed laty selekcjonerzy Azzurrich wprawiali kibiców w złość widząc w swoich kadrach takich napastników jak Marco Delvecchio czy Vicenzo Iaquinta. Każdy z nich ma za sobą przyzwoite kariery, niemniej w tamtym okresie rywalizacja w napadzie włoskim była potężna i zdaniem wielu pozostawieni w domu gwiazdorzy lepiej pasowali do squadry, aniżeli wiernopoddańczy, ale niezbyt efektowni wyrobnicy. Czasy się zmieniają, ale jak widać realizujący zadania taktyczne snajperzy w stylu Petagny zawsze znajdą w Italii swoje miejsce. Dodatkowym usprawiedliwieniem napastnika z Bergamo jest fakt, iż Di Biagio nie ma większego pola do popisu w kwestii obsadzenia środka ataku. Głównym rywalem Andrei jest Alberto Cerri, który pierwszą połowę sezonu spędził na ławce rezerwowych SPAL(wielkie brawa za awans drużyny z Ferrary do Serie A!)w drugiej zaś pod wodzą Zdenka Zemana zbierał doświadczenie w zamykającej tabelę ligową Pescarze, dla której zanotował dwa trafienia. Poza pierwszym garniturem Włosi mogą pochwalić się pokaźnymi zasobami na ławce rezerwowych, na której znaleźli się chociażby; Simone Scuffet, Danilo Cataldi, Alberto Grassi, Manuel Locatelli czy Federico Chiesa - syn słynnego Enrico.

Sama rywalizacja z Danią nie była zanadto efektowna. Włosi zaczęli spokojnie, skupiając się na ty, ażeby nie stracić gola, co zresztą im się powiodło, bo poza faktem wygranej do zera, Dania nie była w stanie zbyt często zagrozić bramce strzeżonej przez Donnarummę. Pierwsza połowa była jednak do zapomnienia. W drugiej odsłonie gry nudę sprzed przerwy zrekompensował nam wspominany kilkukrotnie Lorenzo Pellegrini, który strzałem z przewrotki nie dał szans bramkarzowi duńskiemu na skuteczną interwencję. Sądzę, że 20 latek powinien otrzymać swoją szanse w Romie, którą od przyszłego sezonu poprowadzi ten, dzięki któremu Pellegrini wypłynął na szerokie wody w Sassuolo, a mianowicie Eusebio Di Francesco. Dania raz po raz próbowała swoich sił w ataku, ale w bramce włoskiej stał niezawodny tamtego wieczora Gigi Donnarumma. W 86 minucie Andrea Petagna nie pozostawił złudzeń duńskim kibicom, wykorzystując przy tym wrzutkę rezerwowego Federico Chiesy i ustalił wynik spotkania na 2-0.

Patrząc na silną kadrę, doświadczenia jakie ma za sobą Luigi Di Biagio, a także dobry początek mistrzostw, mogę stwierdzić, że po raz pierwszy od wielu lat wierzę w złoto Włochów na tego rodzaju turnieju. Już teraz stosunkowo duża grupa reprezentantów U21 coraz śmielej poczyna sobie w pierwszej reprezentacji i zapewne po zakończeniu Euro na stałe wskoczy do drużyny Ventury, co może tylko cieszyć.

18:57, azzurri.blox.pl , Azzurrini
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 maja 2017
Powołania na Urugwaj i Liechtenstein

Selekcjoner reprezentacji Włoch Gian Piero Ventura ogłosił nominacje na najbliższe mecze squadry. Czterokrotni Mistrzowie Świata siódmego czerwca zmierzą się  w Nicei z Urugwajem w ramach meczu towarzyskiego, zaś cztery dni później podejmą w Udine Liechtenstein, gdzie stawą będą trzy punkty w eliminacjach do najbliższego mundialu w Rosji. 31 maja natomiast skład złożony z rezerw rozegraja sparing z San Marino na stadionie w Empoli.

Zakończony sezon ligowy w Italii nierozłącznie kojarzył się z absolutnym dominatorem jakim był Juventus. Stara Dama pewnie wygrała rozgrywki Serie A, dołączając do tego triumf w Pucharze Włoch oraz finał Ligi Mistrzów, w którym spotkają się z Realem Madryt. Massimiliano Allegri stworzył drużynę, którą dziś śmiało można stawiać obok kilku najlepszych zespołów na kontynencie, co jest dumą nie tylko dla Turynu czy Piemontu, ale dla całych piłkarskich Włoch. Niestety dla sympatyków reprezentacji sukcesy Juve z tego sezonu nie przenoszą się bezpośrednio na poziom gry Azzurrich. Za wyniki odpowiada doświadczony, aczkolwiek nie mający dużego doświadczenia na arenie międzynarodowej 69 letni Gian Piero Ventura, natomiast dużą część jego drużyny stanowią zawodnicy nie mogący na dziś równać się z gwiazdami wspominanego Juventusu. Osobiście liczę na młodych graczy, którzy w ostatnim roku zanotowali dobre gry w lidze oraz doświadczonych mistrzów, którzy pomimo upływu lat wciąż stanowią o sile swoich klubów. Usprawiedliwiając nieco Venturę w kwestii nierówno grającej Italii można wspomnieć o dominującej roli jaką w czołowych przedstawicielach Serie A pełnia obcokrajowcy. Na szczęście dla niego Allegri wciąż stawia w Turynie na kilku przedstawicieli Półwyspu Apenińskiego, niemniej w Romie czy Napoli Włosi stanowią tło dla swoich zagranicznych kolegów. Przez taki, a nie inny stan rzeczy ex-opiekun Torino niejako zmuszony jest do korzystania z kopaczy przeciętnych, bądź nie mających pewnego miejsca w swoich drużynach klubowych, o czym zresztą napiszę w dalszej części.

Bramkarze:

Do dwójki pewniaków totalnych Gianluigich Buffona i Donnarummy, dołączył 20 letni goalkeeper Udinese Simone Scuffet. Jeszcze kilka lat temu pełnił on w lidze rolę taką jaką dziś pełni jego młodszy kolega Donnarumma, a mianowicie wielkiej nadziei włoskiego futbolu. Scuffet miał zaledwie 17 lat i pomimo młodego wieku zbierał dobre recenzje za grę dla swojego zespołu. Później jednak musiał ustąpić miejsca Karnezisowi i wylądował na wypożyczeniu w drugoligowym Como. W zakończonym wczoraj sezonie musiał ponownie uznać wyższość Greka i niemal całe rozgrywki śledził z pozycji numeru dwa. Wezwanie przez Venturę jest dla niego premierowym jeżeli chodzi o dorosłą reprezentację, w której pojawi się w miejsce Alexa Mereta, pełniącego pozycję trzeciego bramkarza Azzurrich w czasie ich ostatnich gier.

Obrońcy:

Selekcjoner Ventura nie będzie mógł skorzystać z usług Davide Zappaccosty oraz Matii De Sciglio, przez co w formacji defensywnej mogliśmy doświadczyć małych niespodzianek, a konkretnie pojawienia się trzech debiutantów; Matii Calrady, Federico Ceccheriniego oraz Emersona Palmieriego. O ile nominacja dla znakomicie spisującego się w barwach Atalanty Calrady jest absolutnie zrozumiała, to angaż 25 latka Ceccheriniego ze skromnego, aczkolwiek dzielnego Crotone(piękna walka i ostateczne utrzymanie w lidze!) czy zwłaszcza Emersona, który de facto jest Brazylijczykiem, można uznać za swego rodzaju szaleństwo Ventury. Nie jest tajemnicą, że włoscy trenerzy od lat korzystają z usług Latynosów, mających przodków wywodzących się z Italii, ale wiadomym jest, że przynajmniej część z nich decyduje się na grę dla Azzurrich nie tyle z jakiegoś przywiązania do kraju pradziadków, a faktu, iż nie mają szans na reprezentowanie Argentyny bądź Brazylii. Mający za sobą dwa występy w kadrze włoskiej Franco Vazquez stwierdził niedawno, że pomimo tych epizodów ma nadzieję, że będzie brany pod uwagę przez selekcjonera Argentyny, ponieważ to barwy Albicelestes faktycznie chce reprezentować. Przykład zawodnika Sevilli jasno pokazuje, że dla wielu gra dla danej reprezentacji jest kolejnym etapem wypromowania się i przywiązanie narodowe nie ma tu nic do rzeczy. Jak jest z Emersonem, faktycznie trudno powiedzieć, ale kiedy spojrzymy z kim musiałby rywalizować o miejsce na lewej obronie w ekipie Canarinhos, to możemy wyciągnąć jakieś wnioski; Marcelo, Felipe Luis oraz Alex Sandro.

Pomocnicy:

Część włoskiej opinii publicznej dziwi się Venturze, że ten wciąż widzi miejsce w swoim zespole dla wypalonych piłkarzy, do których zaliczają się Riccardo Montolivo i Daniele De Rossi. O ile legenda Romy zwłaszcza w drugiej części sezonu notowała niezłe występy, to pomocnik Milanu lwią część rozgrywek spędził na leczeniu kontuzji, a poza tym od dawna nie potrafi nawiązać do dyspozycji jaką imponował przed laty. Tego rodzaju powołania dziwią, zwłaszcza w kontekście nieobecności Roberto Gagliardiniego, który szybko odnalazł się w zespole Interu jak również notującego sezon życia w hiszpańskim Villarreall Roberto Soriano. Pozytywem jest za to angaż dla jednej z rewelacji minionego sezonu, a mianowicie dla Lorenzo Pellegriniego reprezentującego barwy Sassuolo. Mam nadzieję, że 20 latek doczeka się debiutu w barwach squadry.

Napastnicy:

Dla wielu największą kontrowersją w kontekście pracy Ventury z reprezentacją Włoch jest uparcie stawianie na Edera. Brazylijczyk z włoskim paszportem od początku swojej gry w Interze pełni tam rolę rezerwowego i choć raz na jakiś czas popisze się efektownym golem czy akcją, to faktycznie nie jest czołową postacią klubu, który zasłużył na miano największego rozczarowania w Serie A. Manolo Gabbiadini zaliczył rewelacyjny start w Saouthampton jednak od tamtej pory stracił skuteczność, choć wciąż występuje w pierwszym składzie Świętych i w kontekście nie nazbyt mocnej konkurencji w napadzie włoskim jego powołania nie traktuję w kategoriach niespodzianki. 

Przewidywany skład:

Buffon

Barzagli,Bonucci,Chiellini,Darmian

Marchisio,Veratti

Candreva,Insigne

Belotti,Immobile

15:07, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 79
Tagi