wtorek, 26 marca 2019
Po Finlandii i Liechtensteinie

Przed spotkaniem z Finlandią Roberto Mancini stracił kilku zawodników, których wcześniej powołał do kadry. Dwójka piłkarzy Romy Alessanro Florenzi i Stephen El Shaarawy dołączyła do Federico Chiesy zgłaszającego kłopoty zdrowotne kilka dni wcześniej. Biorąc pod uwagę opisane wyżej problemu oraz brak dostępu Lorenzo Insgine selekcjoner zdecydował się postawić na Moise Keana od pierwszych minut meczu. 19 letni napastnik Juventusu jeszcze do niedawna był zaledwie żelaznym rezerwowym w ekipie Allegrego, niemniej ostatnie tygodnie były dla niego znakomite, o czym świadczą przede wszystkim bramki jakie zdobył w ligowym meczu przeciwko Udinese. Kean najlepiej czuje się na środku ataku, ale ze względu na swoją uniwersalność można go ustawiać również na skrzydle, co mogliśmy zaobserwować wcześniej w reprezentacjach młodzieżowych czy Hellasie Verana, gdzie przebywał na rocznym wypożyczeniu. Jeżeli chodzi o samą taktykę, to podobnie jak to miało miejsce we wcześniejszych spotkaniach squadry pod wodzą Manciniego Włosi wyszli w systemie 4-3-3. Kontuzjowanego Florenziego na prawej flance defensywy zastąpił Cristiano Piccini, pomoc została złożona z trójki faworytów selekcjonera; Barelli, Jorginho oraz Verattiego, zaś w napadzie obok wspomnianego Keana zobaczyliśmy Bernardeschiego i Immobile. 

Rywalizacja w Udine rozpoczęła się od śmiałych ataków gospodarzy, którzy możliwie jak najszybciej chcieli wyjść na prowadzenie. Udało się to w siódmej minucie, kiedy to Nicolo Barella mocnym uderzeniem zza pola karnego nie dał szans Hradecky’emu na skuteczną interwencję. Będąca daleka od roli faworyta meczu Finlandia raz po raz starała się konstruować ataki, niemniej miała z tym wyraźny problem. Dopiero w dwudziestej minucie stworzyła niezłą okazję, której nie potrafił sfinalizować Lod. Na kwadrans przed końcem pierwszej odsłony gry ładną akcją popisał się Veratti, ale na nieszczęście dla wszystkich związanych z Italią pomocnik PSG był nieskuteczny. Później okazję na zdobycie premierowego gola w dorosłej reprezentacji miał Kean, ale i tym razem Włochom nie dopisało szczęście.

Po zmianie stron Włosi mogli stosunkowo szybko podwyższyć prowadzenie, jednak akcja dwójki Jorgihno – Immobile nie zakończyła się powodzeniem. W późniejszym etapie spotkania podopieczni Manciniego nieco się cofnęli, dając gościom większe możliwości w konstruowaniu ataków. Efektem tego zabiegu był niecelny strzał Pukiego z 65 minuty. I tym razem okazało się, że niewykorzystane okazje lubią się mścić, dzięki czemu dziewięć minut po niezłej akcji Finów swoją upragnioną bramkę zdobył nie kto inny jak Moise Kean. Dzięki trafieniu młody snajper stał się drugim najmłodszym strzelcem w historii reprezentacji Włoch, ustępując jedynie Bruno Nicoli, który zanotował swoje trafienie w 1958 roku. Dobicie Finlandii było bliskie na dziesięć minut przed końcem meczu. Wówczas bliski szczęścia był przedstawiciel innego pokolenia, a mianowicie 36 letni Fabio Quagliarella. Gwiazdor Sampdorii wrócił do kadry po dziewięciu latach przerwy i został powitany przed kibiców jak bohater. Pod sam koniec spotkania honorowego gola mogła zdobyć Finlandia, ale na posterunku był Donnarumma.

Skład:

Donnarumma

Piccini,Bonucci,Chiellini,Biraghi(90'Spinazzola)

Barella,Jorginho,Veratti(85'Zaniolo)

Kean,Immobile(80'Quagliarella),Bernardeschi

W oczekiwaniu na kolejny mecz, w którym to Włosi mierzyć się mieli z Liechtensteinem, Mancini zdecydował się na kilka korekt w składzie. Część z nich wynikało z kolejnych urazów, inne  roszady zostały przeprowadzone ze względu na lekkie odświeżenie drużyny i w końcu chęć eksperymentu z uwagi na nie największy potencjał rywala.

W bramce po dłuższej przerwie pojawił się doświadczony Salvatore Sirigu. Z powodu wcześniejszego wypadnięcia Florenziego i najświeższej kontuzji Picciniego, selekcjoner postawił na prawej flance na debiutującego w dorosłej squadrze Gianlukę Manciniego. 22 letni defensor Atalanty ma dziesięć występów w reprezentacji młodzieżowej, natomiast w Serie A zasłynął ze skuteczności, którą imponuje niemal w tym samym stopniu, co Mattia Caldara, którego to Mancini zastąpił przed rozpoczęciem obecnego sezonu. Poza tym Romagnoli wskoczył do wyjściowej jedenastki w miejsce Chielliniego i w końcu Spinazzola zluzował Biraghiego. Druga linia, to zaledwie jedna zmiana w stosunku do tego co oglądaliśmy w Udine: Stefano Sensi pojawił się miast jednego z bohaterów meczu z Finlandią, a konkretnie Nicolo Barelli. Ofensywny tercet stworzyli Quagliarella oraz Politano, którzy partnerowali Keanowi. Drugi z nich pokazał się z dobrej strony podczas ostatnich derbów Mediolanu, które zostały zakończone zwycięstwem Interu 3-2. 

Zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek drugiej rywalizacji Włochów tamtejsi eksperci zastanawiali się ile bramek podopieczni Manciniego zaaplikują dużo niżej notowanemu rywalowi. Na pierwsze trafienie trzeba było czekać relatywnie długo, bo do 17 minuty, kiedy to Stefano Sensi pokonał goalkeepera gości głową po celnym dośrodkowaniu Leonardo Spinazzoli. Kolejną bramkę na swoje konto zapisać mógł Marco Verattiego. 26 letni pomocnik zanotował tym samym drugie trafienie w narodowych barwach. W 35 minucie arbiter podyktował rzut karny za zagranie ręką w polu karnym Italii. Jedenastkę na gola zamienił Fabio Quagliarella stając się tym samym najstarszym strzelcem gola w historii reprezentacji Włoch. Tuż przed ostatnim gwizdkiem pierwszej odsłony gry snajper Sampdorii ponownie stanął na jedenastym metrze i podwyższył na 4-0.

Druga połowa spotkania była nieco mniej efektowna w wykonaniu Azzurrich, niemniej nie zamierzali zadowalać się rezultatem sprzed przerwy. Poza dubletem Quagliarella zanotował asystę przy bramce Keana, co miało miejsce w 70 minucie. Ostateczny rezultat w postaci 6-0 został przypieczętowany przez debiutującego w squadrze Leonardo Pavolettiego. 

Skład:

Sirigu

Mancini(79'Izzo),Bonucci,Romagnoli,Spinazzola

Sensi,Jorginho(57'Zaniolo),Veratti

Politano,Quagliarella(72'Pavoletti),Kean

Dzięki wygranym w Udine i Parmie Włosi wykonali swoje zadanie, inkasując przy tym pełną pulę punktową. Nikt nie miał wątpliwości, że rywalizacje z Finlandią i zwłaszcza Liechtensteinem muszą zakończyć się ostatecznym triumfami czterokrotnych mistrzów świata, niemniej wypada wyrazić zadowolenie z postępu jaki pod wodzą Roberto Manciniego poczyniła reprezentacja. Wszyscy przecież pamiętamy nieszczęsne czasy, podczas których za wyniki Italii odpowiadał niesławny Ventura. Obecna squadra wydaje się odmieniona i co istotne bardziej efektowna niż to miało miejsce w poprzednich latach. Mancini z różnych względów decyduje się na odważne wystawienia bardzo młodych zawodników, jak choćby bohatera najświeższych dwóch gier czyli Moise Keana, czy innego 19 latka Nicolo Zaniolo. Ponadto stawia na technicznych graczy w środku pola i nie waha się korzystać z mocnych zasobów wśród ofensywnych skrzydłowych. Dokładając do tego obecność - przeżywającego najlepszy okres w swojej karierze - 36 letniego Fabio Quagliarelli, mamy obraz ofensywnie grającej mieszanki doświadczenia i młodości ze zdecydowanym wskazaniem na to drugie. Selekcjoner nie ma wątpliwości, że do odzyskania zaufania tifosich Italii nie wystarczy jedynie awans do ME, ale fakt, iż ma to nastąpić w sposób bezdyskusyjny, a przy tym z dużą ilością bramek i efektownych akcji. Oby kolejne spotkania z bardziej klasowymi rywalami - np. Bośnią - były równie udane. 

23:14, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 marca 2019
Przed Finlandią i Liechtensteinem

Selekcjoner reprezentacji Włoch powołał 29 osobową kadrę na najbliższe mecze eliminacyjne do Mistrzostw Europy. Przeciwnikami Azzurrich będą drużyny Finlandii oraz Liechtensteinu, oba spotkania zostaną rozegrane we Włoszech; 23 marca w Udine i 26 w Parmie.

Po niespełna roku od objęcia posady trenera reprezentacji Italii włoska opinia publiczna jest zgodna co do tego, że Roberto Mancini dobrze sprawdza się na swoim stanowisku. Warto przy tej okazji odnotować opinię jaką o selekcjonerze wygłosił niekwestionowany autorytet w tej kwestii, a mianowicie Arrigo Sacchi, zdaniem którego ex-szkoleniowiec Interu wykonał kawał dobrej roboty, biorąc przy tym pod uwagę liczne problemy z jakimi Włosi musieli sobie radzić w ostatnich latach. Przypomnijmy, że po raz pierwszy od 1958 roku Włochów zabrakło na Mistrzostwach Świata, przez co ówczesny selekcjoner Gianpiero Ventura pożegnał się ze swoją posadą. Po okresie tymczasowej pracy ze squadrą Luigiego Di Biagio ostatecznie stery objął w niej właśnie Mancini. O tym, że czterokrotni triumfatorzy mundialu nie znajdowali się w najlepszym dla siebie okresie niech zaświadczą pozytywne recenzje dotychczasowej pracy Manciniego. Faktem jest, że włoska kadra nie zaprezentowała nadzwyczajnej dyspozycji podczas Ligi Narodów, niemniej jednak skromna wygrana z Polską, remis po niezłej grze z Ukrainą i podobny rezultat przeciwko Portugalii w drugim spotkaniu, wystarczyły do tego, ażeby uznać ścieżkę do ponownej chwały Azzurrich za jak najbardziej pozytywną.

Osobiście doceniam odwagę Manciniego w kwestii stawiania na nowe twarze. Rzadko który z jego poprzedników ogłaszał nominacje niejako na kredyt, jak to miało miejsce na początku ligowego sezonu dla Nicolo Zaniolo czy w trakcie ostatnich gier, kiedy to w dorosłej reprezentacji debiutował Moise Kean. Oczywiście obaj panowie ostatnimi czasy dali powody, żeby wyrażać realne nadzieje względem ich niebywałej przyszłości, tyle że podczas premierowych powołań nie byli jeszcze na tym etapie co obecnie. W momencie kiedy przyjrzymy się składom czołowych klubów Serie A bez trudu dostrzeżemy, że Włosi mają wyjątkowo trudne zadanie, ażeby załapać się do wyjściowych jedenastek. Choćby z tego powodu reprezentacyjne angaże notują zawodnicy wyjątkowo młodzi, jak również przedstawiciele ekip z niższego szczebla ligowej tabeli.

Włosi znaleźli się w eliminacyjnej Grupie J, zaś sam turniej zostanie rozegrany w 2020 roku. Ich przeciwnikami będą; wspomniane drużyny Finlandii, Liechtensteinu oraz Grecja, Bośnia i Armenia. Do turnieju awansują bezpośrednio dwie najlepsze reprezentacje z danej grupy, dlatego też bez większej przesady można uznać, że najbliższe kwalifikacje będą dla Włochów łatwiejsze, aniżeli feralne z okresu wspomnianych MŚ. Do tego dochodzi fakt ominięcia rywala klasy reprezentacji Hiszpanii, do której w żadnym razie nie można przyrównać najmocniejszych rywali z obecnej stawki, a konkretnie Bośni z Pjanicem i Dzeko w składzie i Grecji, która powoli bo powoli, ale jednak odzyskuje logiczną dyspozycję po okresie, kiedy za ich wyniki odpowiadał Claudio Ranieri. Nie mam wątpliwości, że najbliższe spotkania, które zostaną rozegrane na włoskim terenie zwyczajnie muszą zakończyć się pełną zdobyczą punktową dla piłkarzy Roberto Manciniego. Finlandia, to drużyna na wskroś przeciętna, zaś Księstwo Lichtenstein jest szczęśliwe mogąc chociażby mierzyć się z tak utytułowanym przeciwnikiem jak reprezentacja Włoch.

Przed eliminacyjnymi starciami w sztabie Manciniego pojawiła się nowa postać, a mianowicie Attilio Lombardo. Obaj panowie znają się doskonale ze wspólnej pracy zawodniczej oraz szkoleniowej. Ich współpraca sięga czasów najlepszego okresu w historii Sampdorii, kiedy to drużyna ta notowała znakomite wyniki zarówno na krajowym, jak i europejskim poziomie. W późniejszym okresie święcili sukcesy w barwach Lazio, a ponad to Lombardo pełnił rolę asystenta Manciniego w Manchesterze City i Galatasaray. Przed podjęciem pracy dla Azzurrich ex-skrzydłowy Juventusu był asystentem innego kolegi z czasów gry dla Lazio  - Serba Sinisy Mihajlovica w Torino. Jeżeli chodzi o samodzielną karierę szkoleniową, to Lombardo miał ciekawy epizod bycia grającym menadżerem w Crystal Palace, pracował też w szwajcarskim FC Chiasso i włoskich Legnano czy Spezii. Jego kariera reprezentacyjna trwała siedem lat, podczas których rozegrał 19 spotkań i zanotował trzy trafienia. Niestety nie zagrał na żadnym turnieju, czy to MŚ czy ME.

Wśród najnowszych powołań nie obyło się bez niespodzianek, jednak nie ulega wątpliwości, że na pierwszy plan wysuwa się powracający do reprezentacji Fabio Quagliarella. Więcej szczegółów poniżej:

Bramkarze:

Na dziś wydaje się, że czwórka; Donnarumma, Sirigu, Cragno i Perin są niepodważalnymi wyborami Manciniego, choć odnotujmy wysokie dyspozycje Mereta oraz Audero, którzy są częścią młodzieżowej reprezentacji prowadzonej przez Di Biagio. Wydaje się, że zwłaszcza zaledwie rezerwowy w Juventusie Perin winien drżeć o swoją pozycję, w momencie gdy wspomniana dwójka na stałe zakotwiczy w pierwszej drużynie Italii.

Obrońcy:

Cieszy powrót Leonardo Spinazzoli, który bez wątpienia wywalczył sobie powołanie dzięki znakomitej postawie podczas rewanżowego spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Juventusem, a Atletico Madryt. 25 letni defensor debiutował na poziomie LM, a do tego w trakcie rozgrywek grał bardzo mało ze względu na kontuzję i ciężko rywalizację z Alexem Sandro. Na faktyczne debiuty w dorosłej kadrze czekają; Armando Izzo z mocnego w tym sezonie Torino oraz skuteczny Gianluca Mancini reprezentujący barwy Atalanty.

Pomocnicy:

Lista graczy drugiej linii, na którą postawił Mancini nie powinna u nikogo wywołać najmniejszych choćby kontrowersji. Wspominany wyżej Nicolo Zaniolo po raz drugi pojawił się w dorosłej squadrze, niemniej jednak pierwsza nominacja nastąpiła przed wybuchem formy 19 letniego pomocnika Romy. Obecnie ten młody wciąż piłkarz jest liderem Rzymian i ma bardzo duże szanse na zadebiutowanie w narodowych barwach.

Napastnicy/skrzydłowi:

Wśród ofensywnych zawodników pojawiło się kilka znaków zapytania, przynajmniej jeżeli chodzi o moją ocenę. Nie potrafię pojąć co takiego w sobie ma Vincenzo Grifo, piłkarz jedenastego w tabeli Freiburga urodzony w Niemczech. 25 latek znalazł się wśród powołanych poprzednim razem i nawet zaliczył debiut przeciwko Stanom Zjednoczonym, ale sądziłem, że jest to swego rodzaju anomalia, sprawdzenie jednej z wielu dostępnych opcji. Kolejnym dziwnym posunięciem jest ponowne postawienie na Kevina Lasagnę. Mam świadomość, że Włosi nie mają wielkiego pola manewru jeżeli chodzi o snajperów, niemniej znajdzie się co najmniej kilku mocniejszych, aniżeli na ogół rezerwowy Udinese Lasagna. W kwestii Moise Keana już się wypowiedziałem, ale powtórzę; pomimo małej ilości występów 19 latek z Juventusu daje realną opcję na przyszłość, tak klubu, jak i reprezentacji. Ostatni czas jest dla niego dobry ze względu na szanse jakie w końcu zdecydował się mu dać Allegri. Dzięki temu mogliśmy podziwiać jego instynkt strzelecki w starciu ligowym z Udinese. Na koniec odnotujmy reprezentacyjny powrót 36 letniego Fabio Quagliarelli. Najlepszy na dziś strzelec Serie A z 20 trafieniami na koncie zdaje się rozgrywać sezon życia. Zostawiając za sobą problemy osobiste, kontuzje i lata, w których pełnił rolę żelaznego rezerwowego, pod sam koniec jego kariery możemy bez większej przesady stwierdzić, że nie ma obecnie lepszej włoskiej dziewiątki niż Quagliarella.

Pełna lista powołanych:

Bramkarze:

Gianluigi Donnarumma(Milan),Salvatore Sirigu(Torino),Mattia Perin(Juventus),Alessio Cragno(Cagliari)

Obrońcy:

Giorgio Chiellini(Juventus),Leonardo Bonucci(Juventus),Leonardo Spinazzola(Juventus),Cristiano Biraghi(Fiorentina),Alessandro Florenzi(Roma),Alessio Romagnoli(Milan),Cristiano Piccini(Valencia),Gianluca Mancini(Atalanta),Armando Izzo(Torino)

Pomocnicy:

Nicolo Barella(Cagliari),Jorginho(Chelsea),Marco Verratti(PSG),Bryan Cristante(Roma),Nicolo Zaniolo(Roma),Stefano Sensi(Sassuolo)

Napastnicy/skrzydłowi:

Ciro Immobile(Lazio),Fabio Quagliarella(Sampdoria),Kevin Lasagna(Udinese),Moise Kean(Juventus),Leonardo Pavoletti(Cagliari),Federico Bernardeschi(Juventus),Federico Chiesa(Fiorentina),Matteo Politano(Inter),Stephan El Shaarawy(Roma),Vincenzo Grifo(Freiburg)

Przewidywany skład na Finlandię:

Donnarumma

Florenzi,Bonucci,Chiellini,Biraghi

Barella,Jorginho,Verratti

Bernardeschi,Immobile,Chiesa

 

11:35, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 listopada 2018
Nowe szaty Włochów

Reprezentacja Włoch ma za sobą dwa kolejne spotkania pod wodzą Roberto Manciniego. Wpierw Azzurri zremisowali z Portugalią 0-0 w ramach Ligi Narodów, natomiast kilka dni później ograli USA 1-0 w spotkaniu towarzyskim.

Po rywalizacji z piłkarzami Fernando Santosa zdecydowana większość obserwatorów włoskiego calcio była zachwycona stylem jaki Italia prezentuje ostatnimi czasy. Roberto Mancini nie boi się angażować do reprezentacji zawodników młodych bądź bardzo młodych, a do tego stawia na ofensywny styl gry. Włoska prasa była więcej niż zadowolona po tym jak ich reprezentacja zdominowała Portugalię, twierdzono, że Azzurri bardziej przypominali czołową drużynę na poziomie Ligi Mistrzów, aniżeli kadrę, która niemal dokładnie rok wcześniej nie zdołała zakwalifikować się na Mistrzostwa Świata. Również ja nie mam wątpliwości względem znacznej poprawy jakości gry squadry. Okazuje się, że osoba selekcjonera jest szalenie istotna i o ile zatrudnienie niemającego międzynarodowego doświadczenia Giampiero Ventury było kolosalnym błędem federacji, to postawienie na Manciniego z czteroma różnymi ligami w trenerskim CV na dziś wygląda na decyzję trafioną. Możemy więc spoglądać optymistycznie na przyszłe poczynania reprezentacji Włoch, niemniej nie wolno zapominać nam o jej wadach. Zarówno we wspomnianym meczu z Portugalią, jak i USA Włosi dominowali, ale na ich nieszczęście zawodziła przede wszystkim skuteczność. Mancini stara się znaleźć złoty środek w kwestii napadu, wystawiając trzech skrzydłowych(gry z Polską i Ukrainą)oraz starając się zmieścić klasyczną dziewiątkę w postaci Ciro Immobile(Portugalia)czy Kevina Lasagny(USA), ale żadne z tych rozwiązań nie zakończyło ewidentnego problemu Italii w zdobywaniu bramek. O niemalże desperackiej próbie rozwiązania tej kwestii niech zaświadczy dowołanie na drugie spotkanie Moise Keana; szalenie utalentowanego napastnika, który bryluje w reprezentacjach młodzieżowych(wicemistrzostwo Europy do lat 19), ale w Juventusie nie grającego niemal wcale. W jakimś sensie możemy mówić o paradoksie związanym z faktem, iż w dawnych latach, kiedy to o miejsce w składzie Italii rywalizowało mnóstwo znakomitych snajperów kolejni selekcjonerzy stosowali raczej defensywny styl gry, teraz zaś przy niedoborze wśród napastników Mancini konsekwentnie stawia na widowiskową squadrę.

Do rywalizacji z aktualnymi Mistrzami Europy Włosi podeszli w niemal najmocniejszym na dziś zestawieniu, trener Mancini natomiast tradycyjnie ustawił zespół w systemie 4-3-3. Bohaterem spotkania rozgrywanego na San Siro był 34 letni kapitan gospodarzy, a mianowicie Giorgio Chiellini, dla którego było to setne spotkanie w barwach narodowych. Defensor Juventusu rozegrał pierwszorzędne zawody, udowadniając przy tym, że pomimo upływu lat jest najlepszym włoskim fachowcem od gry obronnej. Mało tego: nie raz zdarzało się, że rozpoczynał on ataki Włochów na nawet sam miał okazję do pokonania Rui Patricio. Przed meczem Azzurri mieli jeszcze małe szanse na pierwsze miejsce w grupie, ale potrzebowali do tego triumfu nad Portugalczykami i ich potknięcia w spotkaniu z Polską. Tak się jednak nie stało, ale pomimo braku wygranej większość kibiców była zadowolona ze względu na włoską dominację nad rywalem. Pierwszą konkretną okazję do otwarcia wyniku miał Alessandro Florenzi, ale piłka po jego uderzeniu nieznacznie minęła portugalską bramkę. Następnie blisko szczęścia był wspomniany Chiellini, ale również jemu nie udało się pokonać goalkeepera Wolverhampton. W drugiej odsłonie gry Portugalia wzięła się do pracy i pomimo dalszej przewagi Włochów to oni mieli konkretną szanse na gola, ale po strzale Williama Carvahlo świetnie interweniował Gianluigi Donnarumma. Niestety Włosi byli szalenie nieskuteczni i tak swoje szanse marnowali kolejno; Federico Chiesa, Lorenzo Insigne i Ciro Immobile.

Skład:

Donnarumma

Florenzi,Bonucci,Chiellini,Biraghi

Barella,Jorginho,Verratti(81'Pellegrini)

Chiesa(88'Berardi),Immobile(74'Lasagna),Insigne

Towarzyski pojedynek ze Stanami Zjednoczonymi rozgrywany w belgijskim Genku również stał pod kątem dużej przewagi podopiecznych Roberto Manciniego. Od początku meczu, to właśnie Italia stwarzała sobie kolejne okazje do strzelenia gola, jak choćby w trzeciej minucie, podczas której uderzał Federico Chiesa. W 19 minucie losy meczu w swoje ręce starał się wziąć kapitan Leonardo Bonucci, jednak i jego próba zakończyła się niepowodzeniem. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił dzięki czemu Włosi wciąż atakowali bramkę strzeżoną przez Horvatha. Warto odnotować znakomitą okazję Kevina Lasagny, która – a jakże – zakończyła się fiaskiem. W momencie gdy większość fanów włoskich spodziewała się kolejnego bezbramkowego remisu z udziałem ich ulubieńców bramkę na wagę zwycięstwa strzelił skrzydłowy Interu Matteo Politano. Notujący drugi występ w reprezentacji 24 latek trafił w 94 minucie, natomiast na boisku pojawił się w 87, zmieniając nieskutecznego Lasagnę. Poza zwycięstwem ucieszyła mnie rotacja jaką zastosował selekcjoner włoski. W porównaniu do poprzedniego spotkania wystawił aż siedmiu nowych piłkarzy, a do tego wpuścił z ławki rezerwowych debiutantów; wspominanego Moise Keana, oraz Vincenzo Grifo. Od początku grał inny debiutant, Stefano Sensi.

Skład:

Sirigu

De Sciglio,Bonucci,Acerbi,Emerson

Barella,Sensi(76'Gagliardini),Verratti

Berardi(63'Kean),Lasagna(87'Politano),Chiesa(46'Grifo)

16:25, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 listopada 2018
Przed Portugalią i USA

Selekcjoner reprezentacji Włoch Roberto Mancini powołał 27 zawodników na dwa najbliższe spotkania. 17 Października Azzurri zmierzą się w Mediolanie z Portugalią w ramach Ligi Narodów, by trzy dni później rozegrać towarzyski mecz z USA w belgijskim Genku.

Sytuacja Italii przed najbliższą rywalizacją w Lidze Narodów nie jest najlepszą jaką można sobie wyobrazić. Włosi rozegrali do tej pory trzy gry, notując przy tym każdy możliwy wynik, łącznie z przegraną z ich najbliższym przeciwnikiem, czyli Portugalią właśnie. W rozgrywanym w Lizbonie meczu piłkarze Manciniego ulegli zaledwie 1-0, ale najgorsza w tym wszystkim była bezradność jaką epatowali. Przed spotkaniami z Ukrainą i Polską Włosi pod wodzą nowego szkoleniowca nie potrafili odnaleźć własnego stylu gry, byli bezradni i nieskuteczni. Obraz ten został nieco zamazany, zwłaszcza w kontekście ostatniej rywalizacji w Genui, kiedy to rzutem na taśmę ograli wspomnianych Polaków 1-0. Dzięki skromnemu triumfowi zachowali szansę na awans do kolejnego etapu turnieju, niemniej będzie to trudne do zrealizowania. Poza tym, że muszą wygrać z podopiecznymi Fernando Santosa, to dodatkowo ten sam manewr winni odnotować Biało Czerwoni, a uwzględniając ich najświeższą dyspozycję mamy do czynienia z zadaniem niemalże nierealnym.

Przyglądając się kolejnym etapom pracy Manciniego z kadrą możemy pochwalić go za konsekwencję w kontekście systemu w jakim Włosi wybiegają na kolejne boiska. Ex-trener Interu zdaje sobie sprawę, że ze względu na obecne zasoby ludzkie najlepiej zestawiać Italię w systemie 4-3-3, czego nie rozumiał mający za sobą niedawną kuriozalną pracę w Chievo Werona Giampiero Ventura - najgorszy selekcjoner reprezentacji Włoch w jej historii. Dzięki uporowi udało się osiągnąć tolerowaną przez kibiców formę i zachować szansę na promocję do kolejnej rundy LN. Co ciekawe we wspominanych już pojedynkach z Ukrainą i Polską Włosi wychodzili bez klasycznego napastnika, mając w przodzie faktycznych skrzydłowych; Bernardeschiego, Insigne oraz Chiesę. Teraz jest to niemożliwe ze względu na uraz przez który ten pierwszy musiał wrócić do Turynu, gdzie przejdzie dokładne badania. Wśród ostatecznej 26 osobowej grupy powołanych zawodników nie brakuje niespodzianek. Trener Mancini ma - jak sądzę - ambicję nie tylko poprawienia gry będącej w kryzysie squadry, ale do tego uczynienie z nich efektownie prezentującej się drużyny, w której znajdzie się miejsce dla młodych piłkarzy. O tym wspomnę jednak w poniższym omówieniu kolejnych pozycji.

Bramkarze:

Na pierwszy plan wysuwa się nieobecność goalkeepera Juventusu, a konkretnie Matii Perina. Obchodzący kilka dni temu 26 urodziny Perin nie może zaliczyć pierwszych miesięcy w nowym klubie do udanych. Pomimo znakomitego poprzedniego sezonu w barwach Genoi, wciąż jest zaledwie żelaznym rezerwowym w ekipie Allegriego i jak do tej pory rozegrał ledwie jedno oficjalne spotkanie. Osobiście sądziłem, że trener Starej Damy będzie zdecydowanie częściej sięgał po dwukrotnego reprezentanta Włoch, stosując przy tym większą rotację w bramce, rzeczywistość okazała się jednak zgoła odmienna. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, to po osiągnięciu kilku sukcesów, Mattia winien poszukać sobie klubu, w którym będzie miał pewność regularnych występów. Jest zwyczajnie za mocny na pozycję numer dwa, nawet w zespole klasy Juventusu.

Obrońcy:

Tym razem zabrakło miejsca dla znanego Manciniemu ze wspólnej pracy w Zenicie Domenico Criscito. Wydaje się, że beznadziejna forma jaką od dłuższego czasu prezentuje Genoa pomogła selekcjonerowi podjąć decyzję o przynajmniej chwilowym odsunięciu 32 latka od kadry. Małym zaskoczeniem jest także zamiana stoperów, a konkretnie brak nominacji dla Francesco Acerbiego, którego miejsce zajął żelazny rezerwowy Juventusu Daniele Rugani. Podobnie rzecz się ma z Mattią De Sciglio, który po wyleczeniu kontuzji zdążył zaprezentować wysoką formą podczas przedziwnej rywalizacji Turyńczyków z Manchesterem.

Pomocnicy:

Poza kilkoma pewniakami w talii Roberto Manciniego znalazło się miejsce dla dwóch debiutantów; Stefano Sensiego z Sassuolo i Sandro Tonaliego reprezentującego barwy drugoligowej Brescii. Zwłaszcza ten drugi wzbudził spore emocje po tym kiedy Mancini ogłosił powołania. 18 letni wicemistrz Europy U19 określany jest mianem następcy Andrei Pirlo, ba młody pomocnik wygląda jak syn legendy Milanu(choć sam twierdzi, że wzoruje się na waleczności Gattuso)! Już dziś mówi się o zainteresowaniu jego osobą najlepszych włoskich drużyn z Juventusem i Interem na czele, wróżąc przy tym karierę co najmniej taką jak Marco Verrattiemu, który przed laty wybił się w drugoligowej Pescarze prowadzonej przez Zdenka Zemana. Nie mam wątpliwości, że powołanie dla drugoligowca, w dodatku tak młodego, jest poczynione na kredyt, tak aby ewentualna przyszła gwiazda włoskiego calcio nabrała jeszcze większej pewności siebie i spełniła pokładane w nim nadzieje.

Napastnicy/skrzydłowi:

Interesujące, że to nie młodziutki Tonali, a Vincenzo Grifo stał się największą niespodzianką wśród wszystkich zawodników, jakich powołał ostatnio Roberto Mancini. Urodzony w Niemczech ofensywny skrzydłowy ma 25 lat i w trakcie swojej kariery piłkarskiej nie wyróżnił się niczym szczególnym. Nie jest on pierwszym graczem z Niemiec, który postanowił reprezentować ojczyznę swoich rodziców. Przed nim w kadrze grywali; Roberto Soriano, Nicola Sansone, czy powołany, acz niemający na koncie faktycznego debiutu Daniel Caligiuri, niemniej każdy z nich w momencie reprezentacyjnych angaży prezentował się na tyle dobrze, żeby nikt nie miał wątpliwości, że na nominację zasłużył. Grifo reprezentuje dziś barwy 1899 Hoffenheim, gdzie nie ma pewnego miejsca w składzie. Wcześniej przebywał na wypożyczeniu w Borussi Mönchengladbach, w której rozegrał ledwie 17 występów, nie zaliczając przy tym żadnego trafienia. Patrząc na karierę 25 latka całościowo, można stwierdzić, że najlepszy sezon w jego wykonaniu miał miejsce na poziomie 2 Bundesligi w barach Freiburga z którym to awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech i notował najlepsze indywidualne statystyki(14 goli i 15 asyst). Nie ukrywam, że to konkretne powołanie stanowi dla mnie nie lada zagadkę. Wspomniałem już, że ostatnimi czasy Mancini mieścił w pierwszym składzie trzech skrzydłowych, teraz jednak obstawiam, że pokusi się o grę z klasyczną dziewiątką i tym samym postawi na Ciro Immobile. Oprócz niego w kadrze znaleźli się inni zawodnicy grający na tej pozycji; czekający na faktyczny debiut w reprezentacji mistrz gry głową Leonardo Pavoletti(jego występ sto pod znakiem zapytania ze względu na problemy mięśniowe) oraz Kevin Lasagna.

Pełna kadra:

Bramkarze:

Gianluigi Donnarumma(Milan),Salvatore Sirigu(Torino),Alessio Cragno(Cagliari)

Obrońcy:

Giorgio Chiellini(Juventus),Leonardo Bonucci(Juventus),Mattia De Sciglio(Juventus),Alessio Romagnoli(Milan),Alessandro Florenzi(Roma)

Daniele Rugani(Juventus),Cristiano Biraghi(Fiorentina),Emerson Palmieri(Chelsea)

Pomocnicy:

Marco Veratti(PSG),Jorginho(Chelsea),Roberto Gagliardini(Inter),Lorenzo Pellegrini(Roma),Nicolo Barella(Cagliari),Stefano Sensi(Sassuolo)

Sandro Tonali(Brescia)

Napastnicy/Skrzydłowi:

Ciro Immobile(Lazio),Lorenzo Insigne(Napoli),Federico Chiesa(Fiorentina),Domenico Berardi(Sassuolo),Matteo Politano(Inter),Kevin Lasagna(Udinese)

Vincenzo Grifo(Hoffenheim),Leonardo Pavoletti(Cagliari)

Przewidywany skład:

Donnarumma

Florenzi,Bonucci,Chiellini,Biraghi

Pellegrini,Jorginho,Veratti

Chiesa,Immobile,Insigne

15:32, azzurri.blox.pl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 października 2018
Wschodnie obietnice

Reprezentacja Włoch ma za sobą kolejne dwa spotkania. Piłkarze Roberto Manciniego pierw zremisowali w towarzyskim meczu w Genui z Ukrainą 1-1, by kilka dni później ograć Polaków 1-0 w ramach Ligi Narodów.

ggg

Przyglądając się obu pojedynkom Italii można dojść do wniosku, że powoli, bo powoli, ale Roberto Mancini zaczyna nadawać drużynie jakikolwiek styl gry. Azzurri starali się zdominować zarówno Ukrainę, jak i Polskę dzięki ofensywnemu stylowi gry i determinacji, jakiej próżno było szukać, kiedy za ich wyniki odpowiadał Giampiero Ventura. Warto dodać, że przed rywalizacją z Polską Włosi powtórzyli niechlubny rekord z lat 1923-1925, podczas których nie potrafili odnieść triumfu w pięciu kolejnych spotkaniach. Na szczęścia dla nich przełomem okazał się ich trzeci mecz w Lidze Narodów.

Stosunkowo krótka praca Manciniego ze squadrą dała odpowiedź na pytanie jakim ustawieniem będzie grała reprezentacja pod jego wodzą. Po męczarniach jakie kibicom Włoch zapewnił Ventura z nieustannym stawianiem na nieskuteczny system 4-2-4, dziś Italia gra w najlepszym dla siebie ustawieniu 4-3-3. Biorąc pod uwagę ilość klasowych skrzydłowych jakich do dyspozycji ma Mancini wydaje się, że to najlepsza z możliwych decyzji. W zestawieniu z dwoma wcześniejszymi rywalizacjami Italii warto odnotować, że selekcjonerowi tak bardzo zależało na korzystnym wyniku z Polakami, że nie zdecydował zmienić się niczego po remisowym pojedynku z Ukrainą.

Wszyscy związani emocjonalnie z reprezentacją Włoch byli rozczarowani przebiegiem meczu w Genui. Mancini postawił na ofensywny skład, w którym znalazło się miejsce dla faktycznie czterech skrzydłowych; Alessandro Florenzi rozpoczął spotkanie na prawej obronie, zaś w napadzie znalazło się miejsce zarówno dla Federico Chiesy, Lorenzo Insigne oraz Federico Bernardeschiego. Dodając do tego kreatywnych środkowych pomocników w osobach debiutującego Nicolo Barelli i Jorginho mieliśmy do czynienia z zaskakująco ofensywnym zestawieniem. Znamienne, że nieurodzaj włoskich snajperów został odnotowany w aż tak dużym stopniu. Podczas gdy przed laty o pozycję numer „9” rywalizowało czterech czy pięciu klasowych napastników, dziś w podstawowym składzie nie wychodzi żaden. Dwukrotny król strzelców Serie A Ciro Immobile był zaledwie jokerem, natomiast problemy zdrowotne wyeliminowały z kadry Patricka Cutrone oraz Simone Zazę. Samo spotkanie przebiegało pod dyktando podopiecznych Manciniego, przynajmniej do okolic 60 minuty. Wynik otworzył Federico Bernardeschi, który zmusił bramkarza gości do błędu uderzeniem zza pola karnego w 55 minucie gry. Po bramce zawodnika Juventusu w ekipie Azzurri doszło do małego rozluźnienia, przez co już siedem minut później Ukraina doprowadziła do wyrównania i tym samym ustaliła ostateczny rezultat gry.

Trzeci pojedynek Włochów w ramach Ligi Narodów był małym zaskoczeniem ze względu na identyczny skład na jaki zdecydował się Roberto Mancini. Italia ponownie wyszła w zestawieniu 4-3-3 mając w składzie dokładnie tych samych zawodników, którzy rywalizowali kilka dni wcześniej w stolicy Ligurii. Nie do końca rozumiem po co Mancini powołuje aż czterech bramkarzy, żeby na koniec korzystać z usług zaledwie jednego, a mianowicie Gianluigiego Donnarummy. Inna sprawa, że jak już wspomniałem wyżej trenerowi squadry tak bardzo zależało na uzyskaniu pozytywnego rezultatu, że postanowił postawić na w miarę zgrany skład, który zaprezentował się nieźle w konfrontacji z piłkarzami Szewczenki.

Włosi nie zamierzali długo czekać na uzyskanie prowadzenia w Chorzowie i już w pierwszej minucie spotkania mogli cieszyć się z prowadzenia za sprawą Jorginho, po uderzeniu którego futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Wojtka Szczęsnego. Goalkeeper Juventusu został sprawdzony ponownie w 33 minucie, testerem zaś okazał się lorenzo Insigne, jednak górą okazał się nie kto inny jak właśnie Polak. Numer jeden w talii Massimiliano Allegrego triumfował ponownie trzy minuty później popisując się przy tym fenomenalną interwencją po strzale główką klubowego kolegi Giorgio Chielliniego.

Selekcjoner Polaków Jerzy Brzęczek widząc niemoc swoich podopiecznych zdecydował się wpuścić z ławki doświadczonych skrzydłowych, a mianowicie Jakuba Błasczykowskiego oraz Kamila Grosickiego. Zmiana ustawienia i wspomniani zawodnicy ożywili nieco poczynania Białoczerwonych, którzy stworzyli sobie doskonałą sytuacją w 58 minucie meczu, kiedy to piłkarz Hull City przegrał pojedynek z Gigim Donnarummą. Grosicki miał jeszcze jedną doskonałą sytuację sam na sam z młodym bramkarzem Milanu, ale ponownie nie potrafił postawić kropki nad i. W momencie gdy większość kibiców przyzwyczajała się do myśli, że spotkanie zakończy się remisem 0-0 w doliczonym czasie gry zwycięstwo Italii dał lewy defensor Fiorentiny Cristiano Biraghi.

Skład z Ukrainą:

Donnarumma

Florenzi(84’Piccini),Bonucci,Chiellini,Biraghi(88’Criscito)

Barella(78’Pellegrini),Jorginho,Verratti(70’Bonaventura)

Bernardeschi(57’Immobile),Insigne(78’Berardi),Chiesa

Zestawienie na Polskę:

Donnarumma

Florenzi(84’Piccini),Bonucci,Chiellini,Biraghi

Barella,Jorginho,Verratti

Bernardeschi(81’Lasagna),Insigne,Chiesa

Rywalizacje z przedstawicielami wschodu dają małą nadzieję kibicom Włoch. Piłkarze Manciniego zaprezentowali się nie najgorzej, biorąc pod uwagę fakt z jakiego wychodzą dołku. Wcześniejsze spotkania, czy to Ventury, czy Di Biagio były ciężkie do strawienia i mało kto maił wątpliwości, że Azzurri słusznie nie zakwalifikowali się na rosyjski mundial, odpadając przy tym po barażowych grach ze Szwecją. Teraz mamy do czynienia z ciężką pracą Manciniego, na której efekty będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać.

16:32, azzurri.blox.pl
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82
Tagi