czwartek, 05 stycznia 2012
Obywatel Mario.
Przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy zacząłem zastanawiać się kto ewentualnie mógłby poprowadzić Włochów do jakiegoś suckesu. Na dzień dzisiejszy wydaje się , że jednym z poważniejszych kandydatów jest nie kto inny jak Mario Balotelli. Nie ukrywam, że niejednokrotnie byłem przeciwny jego obecności w kadrze, ale z pragmatycznego punktu widzenia warto przyjrzeć się napastnikowi Manchesteru City.
![]() Co skłoniło mnie na zwrócenie wiekszej uwagi na czarnoskorego reprezentanta Włoch? Problemy, a jakże. Poza opisywanymi już kontuzjami tak Cassano jak i Rossiego Prandelli ma więcej zagwostek dotyczących napadu swojej drużyny.
Wczoraj Włochy obiegła informacja jakoby na dwa lub trzy miesiące ze składu Romy wypadł ich najlepszy strzelec Pablo Osvaldo. Niedawno debiutujący w barwach narodowych napastnik stawał się coraz ważniejszą postacią w planach selekcjonera, ale ten będzie musiał poczekać na powrtót mając jednocześnie nadzieję, że były as Fiorentiny szybko wróci do formy sprzed urazu.
Ciekawie zapowiada się również konkurencja do gry w ataku czy w konsekwencji obecności w reprezentacji napastników Juventusu. Do tej pory nieźle radził sobie Alessandro Matri, ale obecnie czeka go w Turynie stosunkowo trudna walka o grę w ataku. Powoli bo powoli, ale coraz skuteczniej i pewniej radzi sobie Fabio Quagliarella, który to powrócił w tym sezonie po bardzo ciężkiej kontuzji odniesionej podczas spotkania ligowego z Parmą. Szkoleniowiec Starej Damy Antonio Conte daje mu coraz więcej szans na grę, a rekonwalescent poczyna sobie coraz śmielej i co ważne ma już na koncie premierowe trafienie. Innym dawno niewidzianym w kadrze piłkarzem jest Marco Borriello przed kilkoma dniami wypożyczony z Romy do Juve. Borriello po świetnym początku w Romie zgasł, wypadł ze składu swojej drużyny i rzecz jasna przestał być atrakcyjną opcją dla Prandellego. Teraz czeka go decydujące dla jego kariery pół roku, w czasie którego będzie miał okazję pokazac się na tle konkurentów do gry w reprezentacji.
Podczas swojej współpracy w Parmie, Fiorentinie czy też na początku pracy w reprezentacji Cesare Prandelli mógł liczyć na Alberto Gilardino. Sentymenty jednak odeszły w zapomnienie kiedy to Gila po powrocie z kontuzji nie prezentował się najlepiej w barwach Violi, a w obecnych rozgrywkach może pochwalić się zaledwie dwoma trafieniami. Kto wie może transfer do Genui, do którego doszło przed kilkoma dniami będzie swoistym bodźcem dla 29 latka i ten ponownie stanie się realnym kandydatem do gry w koszulce Azzurrich.
Patrząc na sytuacje opisane powyżej nie można być wybrednym dla tego też nadzieja ażeby bohater wpisu Balotelli zachował drogi rozsądek jest na prawde spora, a tenże rozsądek wydaje się kluczowy w kontekście boju Włochow na euro.
Można się oczywiście denerwować na Balotellego, ale przynajmniej przez jakiś czas będzie on wielce interesujący dla światowego futbolu. Czasami piłkarz staje się zakładnikiem swojego wizerunku i widząc, że dana kontrowersyjna wypowiedź czy też zachowanie wywołuje szok opinii publicznej niejako uzależnia sie od tego typu emocji i brnie dalej.
W tym momencie Balotelli osiągnął stosunkowo wysoką formę i jest wazną częścią Manchesteru City Roberto Manciniego. W końcu to on po raz pierwszy dał mu szansę w dorosłym futbolu i może właśnie on uczini zeń nie tyle utalentowanego młodziana co gwiazdora pełną gębą. Sam Mario musi zdecydować czy bardziej opłaca mu się walczyć z całym światem czy może lepiej coś temu światu udowodnić np. przyczyniając się do wygrania mistrzostwa Anglii przez jego zespół. Włosi niejednokrotnie mieli dosyć byłego asa Interu, ale nawet oni muszą przyznać, że w kontekście bardzo trudnej grupy na zbliżające się Mistrzostwa Europy jak rownież wciąż leczących się Rossiego oraz Cassano do niedawna podstawowego duetu snajperskiego ich reprezentacji tylko Balotelli może poprowadzić Azzurrich do suckesu na tymże turnieju. Idąc za przykładem swojego kolegi z kadry narodowej, a mianowicie Cassano, który to również przez lata swojej kariery zrażał do siebie kolejnych szkoleniowców nagle tuż przed trzydziestką postanowił dojrzeć, ale los pokazał, że mogło być to dojrzewanie nieco zbyt późne Balotelli powinien powziąć konkretne kroki ku uczynieniu czegoś konkretnego ze swojego talentu. W innym wypadku pozostanie kolejną barwną bo barwną, ale zaledwie ciekawostką z historii piłki nożnej. Na plus Balotellego przemawia jego wielka chęć do gry w reprezentacji Italii. Włoch co jakiś czas powtarza, że Prandelli jest dla niego autorytetem i zrobi wszystko żeby pojechać na ME. Należy jednak pamiętać, że tak zakochany w swojej jak to nazywa ojczyźnie jeszcze nie tak dawno w barwach kadry młodzieżowej Balotelli miewał problemy dyscyplinarne przez ktore ówczesny szkoleniowiec Pierluigi Casiraghi musiał zawieszać krnąbrnego gwiazdora.
wtorek, 27 grudnia 2011
Di Natale wróci.
Selekcjoner reprezentacji Włochy Cesare Prandelli potwierdził, że powoła napastnika Udiense Calcio na towarzyskie spotkanie w przyszłym miesiącu. Przypomnijmy, że już w lutym Włochów czeka pojedynek z reprezentacją USA.
Decyzja, którą w ostatnim wywiadzie ogłosił Prandelli nie może dziwić. W końcu Di Natale to dwukrotny król strzelców serie a, który to w obecnych rozgrywkach ma już na koncie dziesięć bramek dzięki czemu wciąż liczy się w walce o trzeci z rzędu triumf wśród najlepszych bombardierów ligi. Warto również dodać, że dzięki ogólnej postawie swojego kapitana Udinese pomimo sporych strat kadrowych poniesionych w czasie ostatniego lata wciąż znajduje się w czołówce tabeli, a ponadto uzyskali oni awans do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Prandelli nie może być wybredny ze wzgledu na fakt, że jego podopieczni w żadnym wypadku nie mogą być uważani za szczęściarzy biorąc pod uwagę to na jakich rywali trafili w czasie losowania grup na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy. Do tego dochodzą kłopoty zdrowotne podstawowego duetu snajperskiego Rossi-Cassano. Jeżeli więc selekcjoner próbuje nowych rozwiązań dając szanse chociażby debiutującemu w kadrze Osvaldo to dlaczego by nie odświeżyć Di Natale? Cała sytuacja nie należy rzecz jasna do idealnych. Książe Udine ma już 34 lata i pomimo sporego doświadczenia reprezentacyjnego z udziałem na dwóch dużych imprezach na czele nie może pochwalić się spektakularnymi osiągnięciami na tychże turniejach. Zarówno w czasie mundialu w RPA jak i ME w Austrii i Szwajcarii Di Natale nie wykazał się niczym szczególnym. Mało tego w jednym z wywiadów był uprzejmy stwierdzić, że turniej tej rangi co mundial jest dla niego olbrzymim stresem. Sam jestem ciekaw jak będzie wyglądał powrót Di Natale do kadry. Czy będzie to chwilowy, niemalże pożegnalny występ czy może były piłkarz Empoli stanie się realnym kandydatem do wyjazdu na boiska polskie i ukraińskie? Sytuację ma komfortową; Prandelli to człowiek praktyczny, który dla dobrego wyniku w czasie mistrzostw jest w stanie podjąć nawet najbardziej kontrowersyjną decyzję presonalną z powołaniem weterana włącznie. Wszystko zależy od samego zawodnika, dla którego może to być ostatnia okazja do pokazania się w wielkim futbolu. W innym wypadku na zawsze pozostanie jedynie księciem Udine.
piątek, 02 grudnia 2011
Grupy rozlosowane!
W zakończonym przed kilkoma chwilami losowaniu grup na najbliższe finały Mistrzostw Europy, które to odbędą się na boiskach Polski oraz Ukrainy jednokrotni triumfatorzy tychże rozgrywek reprezentacja Włoch trafiła do grupy C gdzie czekają już na nich ekipy Hiszpanii, Irlandii jak również Chorwacji.
Bez większej przesady można stwierdzić, że los nie był dla Azzurrich nazbyt łaskawy. Już na etapie grupowym czeka ich pojedynek z niezwykle silną w ostatnich latach reprezentacją Hiszpanii. Dość powiedzieć, że podopieczni Aragonesa i Del Bosque zdobywali kolejno zarówno Mistrzostwo Europy czy też pierwsze w historii swojej federacji Mistrzostwo Swiata. Poza tym nikt nie ma wątpliwości, że na polu klubowym niezwykle silną pozycję wywalczyla sobie Barcelona, której to gracze tworzą trzon swojej reprezentacji. Warto również wspomnieć o grającym coraz lepiej Realu Madryt gdzie ważną rolę odgrywają pewniacy w kadrze Del Bosque. Jak się okazuje Włosi będą mieli okazję do rewanżu za spotkanie sprzed czterech lat kiedy to późniejsi triumfatorzy turnieju wyeliminowali ówczesnych podopiecznych Roberto Donadoniego po serii rzutów karnych. W ostatnim spotkaniu pomiędzy tymi ekipami Italia wygrała 2-1. Trzeba jednak wziąć poprawkę, że była to zaledwie potyczka towarzyska zaś na samym turnieju należy spodziewać się zupełnie innej reprezentacji Hiszpanii niż to miało miejsce w Bari. Kolejnym rywalem Włochów będzie Irlandia prowadzona przez legendarnego Giovanniego Trapattoniego. Przeciwnik to trudny szczególnie dla Włochów. Przypomnę, że z wyspiarzami przyszło się Włochom mierzyć w czasie gier eliminacyjnych do ostatnich Mistrzostw Swiata w RPA. Wtedy padły dwa remisy, ale za każdym razem to nie Azzurri, a właśnie Irlandia była bliższa zwycięstwa. W ostatnim meczu obu reprezentacji górą byli Irlandczycy wygrywając mecz towarzyski 1-0. Ostatnia drużyna, której przyjdzie grać z Włochami to Chorwacja trenowana przez Slavena Bilicia. Pomimo braku tejże reprezentacji na ostatnim mundialu nikt nie ma wątpliwości, że to bardzo silna drużyna. Podczas ostatnich Mistrzostw Europy piłkarze Bilicia efektownie przeszli przez mecze grupowe by niespodziewanie odpaść w ćwierdźfinale. W czasie obecnych eliminacji do ME Chorwaci zajęli drugie miejsce w swojej grupie by w spotkaniach barażowych pewnie poradzić sobie z reprezentacji Turcji ustalając wynik już w pierwszym spotkaniu kiedy to wygrali 3-0 w dodatku na terenie rywala. Do ostatniego pojedynku turniejowego pomiędzy Chorwatami, a Italią doszło w czasie mundialu w Korei i Japonii w 2002 roku. Wtedy lepsi okazali się gracze Jozicia, którzy wygrali 2-1. Reprezentacja Włoch pod wodzą Cesare Prandellego pewnie przeszła przez swoją grupę eliminacyjną. Azzurri nie przegrali ani jednego meczu i w czasie wszystkich spotkań stracili zaledwie dwa gole. Wielokrotnie podkreślałem, że pod wodzą byłego szkoleniowca Fiorentiny Włosi poczynili znaczne postępy biorąc pod uwagę ich katastrofalną grę na afrykańskim mundialu. Zarówno w czasie gier eliminacyjnych jak i towarzyskich kiedy to przyszło im grać z takimi potęgami jak Niemcy czy wspominana wyżej Hiszpania Włosi zachowywali zimną krew wywalczając na prawdę niezłe wyniki. Jak będzie w czasie Euro ciężko jednoznacznie stwierdzić. Nie jest tajemnicą, że futbol włoski przeżywa swego rodzaju kryzys, ale chociażby ostatnie wyniki Napoli w Lidzę Mistrzów pokazują, że clalcio jeszcze dycha. Reprezentacja ma swoje kłopoty np. poważne problemy Giuseppe Rossiego oraz najlepszego strzelca eliminacji Antonio Cassano. Do tego dochodzi niepwena defensywa' formacja, która przez dekady była wizytówką Azzurrich. Ja jednak pozostaje optymistą z prostej przyczyny; jak juz wspominałem Włosi podnieśli sie po MS w RPA, kilku zawodników może pochwalić się wyraźną zwyżką formy dzięki czemu Prandelli ma całkiem niezły wybór personalny i w końcu po wielu latach przerwy zwyczajnie miło byłoby wygrać Mistrzostwo Europy!:)
środa, 16 listopada 2011
Poraka z Urugwajem.
W rozegranym wczoraj spotkaniu towarzyskim w Rzymie Włosi przegrali z reprezentacją Urugwaju 1-0. Bramkę dla gości zdobył Fernandez. Już na początku meczu Urugwajczycy zaskoczyli Włochów obejmując prowadzenie w trzeciej minucie. Po dośrodkowaniu Caceresa przy biernej postawie stoperów Fernandezowi nie pozostało nic innego jak tylko umieścić piłkę w siatce Buffona. Po stracie gola Włosi próbowali rzucić się do ataku, ale zarówno akcje Montolivo jak i Balotellego nie znalazły powodzenia. Później swoje sytuacje miał Osvaldo, ale najlepszy strzelec Romy zdawał się być nieco skrępowany swoim drugim występem w narodowych barwach i marnował kolejne sytuacje. W drugiej odsłonie gry Urugwaj kontrolował sytuację, ale nie ograniczał się jedynie do obrony. Swoją okazję miał snajper Napoli Edison Cavani, ale na szczęście dla gospodarzy Buffon poradził sobie z jego strzałem. Prandelli widząc niemoc swojej drużyny wpuszczał kolejnych ofensywnych zawodnikow; od początku drugiej połowy na placu gry pojawił się Simone Pepe i nawet był bliski strzelenia gola, ale Muslera popisal się piękną obroną. Kolejna piękna robinsonada w wykonaniu bramkarza Galatasaray miała miejsce po strzale Balzarettiego. Poza Pepe selekcjoner próbował odmienić obraz meczu wpuszczając chociażby Matriego czy Pazziniego, ale żaden faktyczie nie zagroził urugwajskiej bramce. Przed spotkaniem przewidywałem, że Włochów czeka z Urugwajem na prawdę ciężka przeprawa. Nie bez powodu Charruas to obecnie czołowa jeżeli nie najlepsza ekipa Ameryki Południowej co udowodnili na mundialu w RPA czy ostatnim turnieju Copa America, który zresztą wygrali eliminując po drodzę gospodarzy imprezy Argentynę. Do tego wszystkiego dochodzi osoba znakomitego trenera jakim bez wątpienia jest Oscar Tabarez człowiek, który zbudował niezwykle twardy i przede wszystkim zjednoczony zespół zdolny zablokować każdą nawet najlepszą drużynę z jaką przyjdzie mu się zmierzyć. Porażka boli, a jakże ale dzieki takim spotkaniom Prandelli może wyciągnąć odpowiednią wnioski dzięki którym wyeliminuje błędy przygotowywując przy tym swój zespół na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy. Nawiasem mówiąc tychże lekcji nie było zbyt wiele; porażka z Urugwajem jest dopiero trzecią od momentu kiedy zespół przejął były coach Fiorentiny.
wtorek, 15 listopada 2011
|
Archiwum
Zakładki:
Ciekawe strony
RPA2010
Ściąga
Tu zaglądam
Tagi
|