Blog > Komentarze do wpisu
Juventus demoluje, Rossi się leczy, a Di Natale kończy

W tle szlagieru Serie A, w którym to Juventus rozgromił Romę 3-0 doszło do kilku smutnych momentów z Giuseppe Rossim i Di Natale w tle. Ten pierwszy doznał dość ciężkiej kontuzji, drugi zaś ogłosił zakończenie kariery.

Rozpocznę od pojedynku pomiędzy liderem i wiceliderem włoskiej ekstraklasy, w którym jak już wspomniałem wysoko zwyciężyli gospodarze umacniając się tym samym na szczycie tabeli. Podopieczni Antonio Conte nie dają nadziei tak Lupie jak i trzecim w ligowej stawce Napoli, które także musiało uznać wyższość Starej Damy doznając równie wysokiej porażki jak Rzymianie. Wygląda na to, że absolutnie żadna z włoskich drużyn nie będzie wstanie realnie zagrozić Juventusowi w walce o mistrzostwo. Drużyna Conte jest cyniczna, bezlitosna i nawet kiedy nie zachwyca, a przeciwnik sprawia na jej tle dobre wrażenie i tak finalnie odnosi zwycięstwo. Z jednej strony to bardzo przyjemne lata dla fanów Turyńczyków, ale patrząc na to w kontekście kondycji całej ligi nachodzą mnie smutne refleksje związane z faktem, iż Serie A zaczyna nieco upodabniać się do ligi szkockiej, gdzie Celtic nie ma żadnej konkretnej konkurencji, zwłaszcza po tym jak po przekrętach finansowych zdegradowani do niższych lig zostali Rangersi. Potwierdzeniem moich słów są rozgrywki Ligi Mistrzów, które zakończyły się dla mistrzów Italii na fazie grupowej. Pamiętam rzecz jasna, że odpadnięcie piłkarzy Conte było spowodowane sporą dozą pechowych splotów okoliczności, niemniej jednak najmocniejsza paka włoska powinna dużo wcześniej zapewnić sobie korzystną pozycję w tabeli pokonując bez trudy drużyny klasy Galatasaray czy Kopenhagi.

Wracając do wygranej z Romą to był to swego rodzaju ładny gest w stosunku do Davida Trezegueta, który odwiedził swoich dawnych kolegów, a podczas samej gry z rzymskim klubem miał możliwość w sposób godny pożegnać się z fanami klubu, w którym spędził najpiękniejsze lata swojej bogatej w trofea kariery.

Co się tyczy Romy to do momentu bolesnego lania jakie sprawił im Juventus byliśmy świadkami narodzin bardzo mocnej jak na warunki włoskie drużyny. Nowy szkoleniowiec Rudi Garcia w sposób wręcz perfekcyjny dobrał sobie zawodników trafiając niemal z każdym transferem. Idealna taktyka, świetne transfery, brak obciążenia grą w pucharach to jednak za mało, żeby zdołać wyprzedzić Starą Damą, choć gdy Serie A była u szczytu w życiu bym nie powiedział, że lider na półmetku sezonu ma mistrzostwo w kieszeni, teraz jestem tego niemal pewny.

A teraz kwestia Giuseppe Rossiego, który doznał kontuzji kolana. Jak wszyscy doskonale wiemy reprezentant Włoch pauzował z powodu zerwania więzadeł krzyżowych niemal dwa lata, zaś po zakończeniu tego horroru spisywał się rewelacyjnie w barwach Fiorentiny stając się najskuteczniejszym strzelcem ligi. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o jego kolejnym urazie pomyślałem, że to oznacza ni mniej ni więcej koniec jego kariery, ale na szczęście włoska prasa donosi, że przerwa w grze będzie trwała "zaledwie" kilka tygodni. Kamień z serca; kolejna rozłąka z piłką byłaby zbyt dużym obciążeniem dla Rossiego i szczerze wątpię, żeby podniósłby się po kolejnym ciosie. Wielki problem miałby również Cesare Prandelli, który straciłby zawodnika dającego mu realną opcję na stworzenie skutecznego napadu podczas zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostw Świata. Sam Balotelli to za mało, ażeby zwojować MŚ.

Na koniec zupełnie świeża informacja dotycząca zakończenia kariery przez Antonio Di Natale. Kapitan i żywa legenda Udinese stwierdził, że jest już zmęczony futbolem i czas najwyższy, żeby zawiesić buty na kołku. Ex-reprezentant Włoch na zawsze pozostanie w sercach kibiców z Udine i pomimo, iż nie wywalczył z nimi żadnego trofeum to zdobywał dwukrotnie koronę króla strzelców, grał w Lidze Mistrzów, a w ostatnich latach plasował się wraz ze swoimi kolegami na czołowych miejscach Serie A. Kibice Udinese od dawna mieli możliwość podziwiać wielkie gwiazdy futbolu z Zico, Bierhoffem, Iaquinta czy Quagliarellą na czele, ale tylko Di Natale okazał się wierny odrzucając oferty bogatszych teamów jak np. Juventusu, Fiorentiny czy Wolfsburga. Małą rysą na jego karierze przez dłuższy czas była gorsza gra dla reprezentacji Włoch, gdzie podczas dużych imprez jak Mistrzostwa Europy czy Świata kapitan Udinese zawodził, ale nieco uratował swój reprezentacyjny wizerunek w czasie ostatnich ME strzelając ładną bramkę faworyzowanej Hiszpanii podczas pojedynku grupowego. Zawsze żal jest żegnać legendy włoskiej Serie A, a zwłaszcza w ostatnim czasie kiedy to ze względu na średnią kondycję finansową reprezentanci ligi nie są wstanie rywalizować o największe gwiazdy z czołowymi klubami Anglii, Hiszpanii, Francji czy czasem nawet Rosji bądź Ukrainy. Po tym jak swoje ostatnie mecze w karierach rozegrają "Książę Udine", Buffon, Pirlo, Totti czy Zanetti liga straci potężne, powszechnie znane postaci, dla których przynajmniej na dziś nie widać godnych następców. Niemniej obecnie wypada życzyć seniorom zdrowia, cieszyć się ostatnimi miesiącami gry Di Natale i czekać na nowe i co istotne klasowe nazwiska mogące rozsławić włoski futbol.

poniedziałek, 06 stycznia 2014, azzurri.blox.pl

Polecane wpisy

Komentarze
2014/01/20 21:36:24
Po calciopoli Interowi można było dawać majstra już po kilku kolejkach. Co prawda próbowała się z nimi ścigać Roma, ale było niemal pewne że jest skazana na porażkę. Ale masz rację, dominacja Juventusu to dowód na słabość reszty zespołów. Milan w rozsypce, Inter właściwie pozamiatany, jeszcze jak czytam o salary cap 2,5 mln ustanowione przez Tohira to wydaje mi się, że dłuuugie chude lata (przynajmniej w Europie) czekają nerrazurrich. 2,5 to zarobki na poziomie Fiorentiny czy Lazio a nie Interu, w ostatnich 20 latach jednego z najbogatszych klubów świata! Roma i Napoli to solidne ekipy, ale jeszcze muszą wskoczyć poziom wyżej jak chcą rywalizować z Juventusem. Tymczasem Roma nie potrafi zatrzymać swoich najlepszych graczy (Lamela) więc jakoś widoków na rozwój wyżej niż są teraz nie widzę. Kiedy przyjdą lepsze czasy?