Blog > Komentarze do wpisu
Pucharowy tydzień

Mijający tydzień w piłkarski minął pod znakiem niemal pewnego odpadnięcia Napoli w rozgrywek Ligi Mistrzów. Swoją sytuację poprawił za to Juventus.

Rozgrywki Ligi Mistrzów, a raczej poziom trudności grupy, w której znaleźli się wicemistrzowie Włoch Napoli okazały się zbyt trudne dla podopiecznych Rafy Beniteza. Rywalizacja, w której przyszło im stanąć naprzeciw takim rywalom jak Arsenal czy BVB to pojedynki, które w znaczny sposób ich przerosły. Grając na tym poziomie należy poprawić grę na wyjeździe i liczyć na dożo lepszą grę defensywną, ale ta lekcja przyniesie skutek najpewniej za rok kiedy to Neapolitańczycy ponownie dostaną się do LM. Ostatnia gra z finalistą poprzedniego turnieju wykazała wszystkie niedociągnięcia Napoli przez co ci najprawdopodobniej pożegnają się z turniejem. Jak się okazało wielkimi stratami były sprzedaże letnie Cavaniego oraz Campagnaro i choć nowo pozyskani Raul Albiol i Gonzalo Higuain starali się jak mogli nijak nie potrafili w pełni zastąpić swoich poprzedników. Kiedy przed samym meczem z Niemcami zobaczyłem skład Napoli zdziwiły mnie absencje Inlera i Insigne, którzy ostatnimi czasy nieco spuścili z tonu, niemniej jednak w tak ważnym spotkaniu to właśnie oni winni prowadzić swoich kolegów do boju co zresztą pokazała druga osłona gry kiedy to obaj weszli na boisko z ławki rezerwowych. Nowy szkoleniowiec, szereg transferów i w końcu wielkie ambicje okazały się niewystarczające. Oczywiście południowcy mieli pecha związanego z wysoką klasa przeciwników już na etapie grupowym, tyle że sam pojedynek z BVB przegrany 3-1 był i tak najniższym wymiarem kary jaką ponieśli zawodnicy Napoli we wtorkowy wieczór.

Dużo lepiej zaprezentował się będący w poważnym kryzysie Milan. O ile ludzie zwiazani z Napoli mogą mówić o pechu związanym z grupowymi rywalami to Mediolańczycy mieli sporo szczęścia przy losowaniu; poza nieosiągalną dla nich Barceloną musieli mierzyć się z Ajaxem czy Celtikiem, które nijak mają się do europejskiej czołówki klubowej. Oczywiście awans nie jest jeszcze zapewniony i pogrom, o który pokusili się podopieczni Allegriego na stadionie w Glasgow może okazać się nieprzydatny jeżeli w ostatnim meczu grupowym nie pokonają Holendrów mających za sobą wygraną 2-1 z Barceloną. Tak czy inaczej trudno przypuszczać by pogrążony w kryzysie Milan był wstanie odegrać znaczącą rolę w tegorocznej edycji LM. Mocno krytykowany jest Balotelli, któremu to w ostatnim tygodniu reprymendy za pośrednictwem mediów udzielił legendarny rozgrywający Rossonerich Zvonimir Boban twierdząc, że 23 latkowi jeszcze daleko jest do takich snajperów jak Van Basten, Weah czy Szewczenko, którzy miast skandali skupiali się na zdobywaniu kluczowych dla zespołu bramek stając się przy tym klubowymi legendami.

Swoją robotę wykonał w końcu Juventus. Szkoleniowiec Starej Damy zdecydował się ustawić swój zespół w systemie 352 potwierdzając po raz kolejny, że 4-3-3 było specjalną taktyką na Real, zaś z Kopenhagą mistrzowie Włoch mieli grać dokładnie w takim zestawieniu jakie preferują w czasie rozgrywek Serie A. Wygrana 3-1 była rzecz jasna bardzo pożyteczna w końcu dzięki niej Bianconeri wskoczyli na drugie miejsce w tabeli, ale sama jakość gry przeciwko Duńczykom nie należała na najefektowniejszych. Trzema trafieniami popisał się Arturo Vidal, tyle że dwie ze zdobytych bramek padło po rzutach karnych. Warto zaznaczyć, że jedynego gola dla gości zdobył były defensor Juventusu Olof Mellberg. Promocja grupowa dla piłkarzy Juventusu byłaby cenna nie tylko dla samego zespołu, ale i ligi, która w najbliższym czasie nie ma szans na dogonienie odjeżdżających jej Niemców, ale na dodatek czuje oddech Portugalczyków. Poza tym nikt inny, ale właśnie Juventus jest na tyle silną ekipą mogącą stanąć do równej walki z najmocniejszymi ekipami w Europie co pokazały całkiem niezłe gry z wspomnianym Realem. Może jestem nieobiektywny, ale niech ktoś mi wskaże team równie mocny na skalę poziomu Ligi Mistrzów jak właśnie obecny zespół Antonio Conte.

Do swoich przedostatnich meczów w ramach grupowych rozgrywek Ligi Europy podeszły zespołu Fiorentiny oraz Lazio. Oba zespoły zanotowały zadyszkę ligową, dlatego też trenerzy tych drużyn Montella i Petkovic zdecydowali się na wystawienie niemalże rezerwowych składów. Fiorentina mająca już awans w kieszeni zremisowała z przedstawicielem portugalskiej ligi Pacos Ferreira  0-0 co nie miało dla nich większego znaczenia. Mecz nie należał do najbardziej pasjonujących pojedynków Violi z tego sezonu, niemniej to właśnie w nich upatruję szans na zdobycie bardzo cennych obecnie punktów w rankingu UEFA. Swoja zrobili zawodnicy Lazio wygrywając w Warszawie z Legią 2-0. Swoją drogą jak słabą ligą dysponują obecnie Polacy; Lazio notuje spadek formy zajmując dopiero ósme miejsce w ligowej tabeli, posada Petkovica wisi na włosku, LE w ich wykonaniu to tylko dodatek do najważniejszych rozgrywek Serie A, a do wczorajszego spotkania Rzymianie podeszli w niemal całkowicie rezerwowym składzie. Legia jak do tej pory przegrała wszystkie grupowe mecze LE nie zdobywając w nich choćby jednej bramki co jest żenadą większego kalibru patrząc na budżet klubu, którego kadrę zdobią reprezentanci Polski i kilku innych państw. 

piątek, 29 listopada 2013, azzurri.blox.pl

Polecane wpisy

Komentarze
2013/12/02 10:56:13
Napoli szanse wciąż jakieś ma. OM u siebie potrafi być bardzo niewygodnym rywalem, poza tym myślę, że nie będą chcieli zakończyć Ligi Mistrzów z zerowym dorobkiem. Dla BVB to nie jest łatwy teren, 2 lata temu tu się wyłożyli choć byli znacznie lepsi z gry.

Napoli to zespól swojego boiska i jestem pewny, że są w stanie pokonać Arsenal u siebie. Oczywiście to Anglicy są faworytem, ale jakieś skromne 1:0 czy 2:1 wchodzi w grę. Na 3:0 które gwarantowałoby wyjście z grupy Neapolitańczykom oczywiście nie liczę, bo to mrzonka. OM u siebie stać na remis, a wówczas skromne Napoli ma wielkie szanse. Nie wspomnę o ewentualnej porażce BVB gdzie wówczas Napoli wystarczyłby remis :)
Oczywiście to wszytko moje pobożne życzenia, BVB jest w dużo lepszej sytuacji, ale za wcześnie skreślasz SSC Napoli ;)

A tak swoją drogą, myślałem sobie że choc prestiżowo i finansowo Serie A by straciła, ale jakby Juve, Milan i Napoli zajęły 3 miejsca w LM to graliby na wiosnę w LE. Jestem pewien że przy poważnym potraktowaniu LE kluby te stać by było spokojnie na półfinał, a jest przecież jeszcze Viola i Lazio. Serie A mogłaby w ten sposób nabić punktów więcej niż w LM do rankingu, tak jak Chelsea rok temu.
-
2013/12/05 19:09:04
Odpadnięcie całej trójki przedstawicieli Serie A z LM byłoby prawdziwą katastrofą dla ligi, a do tego większość z nich nie potraktowałaby LE zbyt poważnie. Trzeba liczyć przede wszystkim na Fiorentinę, ewentualnie Napoli, które również będzie grało w tych rozgrywkach.
-
2013/12/06 20:24:50
Byłoby katastrofą prestiżową, natomiast rankingowo mieliby większe szanse na nabicie punktów. Nie oszukujmy się kluby Serie A w 1/8 LM wpadną na Barcelonę, Real, Bayern, Arsenal i tak dalej... Nie będą faworytami.

Oczywiście nie zrozum mnie źle, ja też chcę żeby grali dalej w LM, mówię tylko, że może być tzw. "paradoks Chelsea" z zeszłego roku. Premiership zaliczyła klęskę rok temu w Lidze Mistrzów, ale dzięki Chelsea rankingowo i tak mieli świetny wynik.
-
2013/12/06 20:32:51
Napoli może już żegnać się z LM, Milan zrobi to w 1/8 jeżeli awansuje, ale taki Juventus może stanąć do walki nawet z najmocniejszymi ekipami w Europie. Byleby nie trafili na Bayern:)
-
2013/12/10 10:43:54
Dziwi mnie Twój całkowity brak wiary w awans Napoli. To prawda że są w ciężkiej sytuacji i pieniędzy na nich nie ma co stawiać u buka. Ale BVB ostatnio ma spadek formy, ponadto problemy kadrowe, ja tam się nie zdziwię jak stracą punkty z OM która nie będzie chciała odpaść z '0' na koncie. A wówczas wszystko w nogach Napoli, które wg mnie u siebie jest w stanie rozbić każdego.