Blog > Komentarze do wpisu
Z podniesioną głową?

Ostatnie tygodnie stojące pod znakiem europejskich pucharów dały kilka istotnych odpowiedzi dotyczących kondycji włoskiej piłki kopanej. W starciach w najistotniejszej Lidzę Mistrzów z bardzo dobrej strony pokazały się AC Milan oraz Napoli gorzej zaś wypadł Inter Mediolan. Z niezłej strony pokazało się też Udinese, które reprezentuje Italię w rozgrykwach Ligi Europejskiej ogrywając w mecz rewanżowym(pierwszo spotkanie zakończyło się niespodziewanym reemisem 0-0) grecki PAOK Saloniki 3-0 w dodatku na terenie rywala. Inny udzestnik LE Lazio mając niemalże zerowe szanse w konfrontacji z Atletiko Madryt nie zdołał sprawić niespodzianki i przypieczentował swoje odpadnięcie z tychże rozgrywek przegrywając 1-0.

Wracając do Milanu warto zwrócić uwagę na fakt godzenia poszczególnych rozgrywek czy to europejskich czy krajowych przez Massimo Allegriego. Ten wciąż młody szkoleniowiec po tym jak zdobył z Mediolańczykami mistrzostwo Włoch miał trudne zadanie bo po udanym poprzednim sezonie kibice oczekiwali lepszej postawy swoich ulubieńców w LM. Przypomnę, że przed rokiem przygoda Milanu z Ligą Mistrzów zakończyła się zaraz po fazie grupowej gdzie ten jakby nie patrzeć najlepszy obecnie klub z Półwyspu Apenińskiego musiał uznać wyższość londyńskiego Tottenhamu - zaledwie piątej siły Premiership. Teraz sprawa wygląda dużo lepiej; podopieczni Allegriego w swoim pierwszym starciu z Arsenalem nie dali szans Kanonierom rozbijając ich 4-0 dla tego też nikt nie wierzy, że Anglicy zdołają skutecznie odpowiedzieć na ten cios. Dotychczasowe wyniki aktualnych mistrzów Włoch są o tyle godne podziwu ponieważ podczas decydującej fazy rozgrywek muszą sobie oni radzić z całą masą kontuzji, a przypomnę, że Milan wciąż ma realne szanse na obronę tytułu mistrzowskiego, najpewniej awansuje do dalszej części gier w Lidzę Mistrzów, a do tego doszedł do półfinału Pucharu Włoch gdzie przyszło im się mierzyć z Juventusem, który to wygrał pierwsze wyjazdowe starcie 2-1. Trudno przpuszczać, żeby już w obecnym sezonie Mediolańczycy zdołali nawiązać kontakt z Brceloną czy Realem Madryt, ale dzięki znakomitej postawie takich graczy jak Ibrahimovic czy przeżywającego najlepsze momenty w swoje karierze Boatenga działacze, trenerzy i w końcu fani Milanu mogą marzyć o wielkich sukcesach.

W kolejnym meczu Ligi Mistrzów pomiędzy włoskiem, a angielskim klubem mierzyły się zespoły Napoli i Chelsea. Pomimo faktu, iż Neapolitańczycy wyszli z bardzo trudnej grupy zostawiając za sobą obecnego lidera Premiership Manchester City to nie oni, a Chelsea byli faworytem tego spotkania. Futbol jednak potrafi zaskakiwać czego potwierdzeniem było dość pewne zwycięstwo siódmej obecnie ekipy włoskiej nad bardziej ogranym w Europie rywalami z Anglii. Podopieczni Mazzarriego muszą jednak pamiętać, że ich wynik w odróżnieniu do osiągnięcia Milanu nie jest wcale pewnikiem na przyszłość i ewentualna wygrana Chelsea na własnym terenie 2-0 zakończy europejskie marzenia południowców. Kto w takim razie robi różnicę w Neapolu? Od kilu lat liderem zespolu jest Hamsik, o którego pytają najwięksi nie tylko z Serie a, ale całej piłkarskiej Europy. Poza Słowakiem o punkty dla podopiecznych Mazzarriego starają się Urugwajczyk Cavani wykańczający akcje całego zespołu i numer jeden  tym sezonie(przynajmniej weług mojej skromnej osoby) czyli Ezequiel Lavezzi. Po kilku latach gry we Włoszech Argentyńczyk wspiął się na wyżyny swoich możliwości stając się tym samym liderem ekipy z Neapolu. Jednakże w odróżnieniu od Milanu Mazzarri nie ma tak pokaźnej kadry przez co zespół często traci na jakości w meczach ligowych i mimo znakomitej postawy w LM chyba nikt poza najzagorzalszymi fanami Napoli nie wierzy, że ten debiutujący w rozgrywkach zespół zdoła sięgnąć po wygraną. Na szczęście dla nich do zespołu dobrze wprowadzili się Britos i Pandev, który skutecznie odciąża podstawowych napastników Napoli.

Bolesnej porażki doświadczył za to Inter Ranieriego. Zdobywcy Pucharu Mistrzów sprzed dwóch lat stracili gola w ostatniej minucie meczu z Marsylią komplikując sobie tym samym awans do dalszej fazy turnieju. Pamietajmy jednak, że Inter jest w fazie bolesnej przebudowy, a ostatnie wyniku ligowe jak choćby porażki z Novarą czy zwłaszcza z Bologną pozwalają sądzić, że po obecnym sezonie w Interze dojdzie do swoistej rewolucji kadrowej. Osobiście jestem ździwiony, że po ustbilizowaniu formy po przejęciu drużyny przez Claudio Raniriego w ekipie Neroazzurich ponownie doszło do swego rodzaju peknięcia. Na samym starcie rozgrywek klub prowadził Giampiero Gasperini, dla którego zadanie prowadzenia tak wielkiegoo klubu okazało się niemożliwe. Po okresie nienazbyt krótkiego renesansu kiedy to zdawało się, że Inter będzie się piąć w górę tabeli ponownie doszło do rozprężenia przez co sytuacja staje się dla nich coraz bardziej dramatyczna. Wnioski? Ranieri zdaje się robić dobrą minę do złej gry twierdząc, że w meczu rewanżowym jego podopieczni odrobią straty poniesione we Francji i awansują do kolejnej rundy. Smiem wątpić pomimo faktu, iż odrobienie jednego gola zdaje się realną opcją.

Oczywiście najświeższe sukcesy włoskich ekip w pucharach należy potraktować z odpowiednim dystansem. Po kilku latach upokorzeń giganci z Italii muszą uwierzyć w swoje siły i zgodnie z zasadami logiki kroczyć ku samemu szczytowi tak jak czynili to przed laty kiedy to włoska serie a uważana byla za najmocniejszą ligę świata. Teraz poza zasięgiem zdają się być wymieniane wyżej Barcelona oraz Real, ale sądzę, że jeśli nie w tym to w następnym sezonie ktoś z Włoch może im zagrozić. Może być to spragniony sukcesów zdeterminowany team Juventusu prowadzony przez niesamowitego wojownika jakim jest Conte. Pozostaje nam cierpliwie poczekać na rozwój sytuacji.

piątek, 24 lutego 2012, azzurri.blox.pl