Blog > Komentarze do wpisu
Kolejna porażka.

W zakończonym przed paroma minutami meczu towarzyskim pomiędzy reprezentacjami Włoch i USA goście wygrali 1-0 po bramce Clinta Dempseya. Była to druga z rzędu porażka podopiecznych Cesare Prandellego w dodatku na własnym boisku, a konkretnie w Genui.

Pierwsza połowa nie przyniosła wiele emocji. Jednak to gospodarze stowrzyli pierwszą sytuację kiedy to po strzale Thiago Motty dobrze zachował się bramkarz Amerykanów Tim Howard. Później swoje okazje miał również aktywny dzisiejszego wieczoru Sebastian Giovinco jednakże zarówno wspomniany wyżej Howard jak i defensorzy amerykańscy skutecznie bronili dostępu do swojej bramki. Ze strony USA najlepszą okazję miał Dempsey; pomocnik Fulhamu uderzył z wolnego, ale na szczęście dla Italii pewnie ze strzałem Amerykanina poradził sobie Gigi Buffon.

Po zmianie stron niespodziewanie to goście zdobyli bramkę na 1-0 i jak sie okazało był to gol zwycięski. Autorem trafienia okazał się nie kto inny jak Dempsey, który wykorzystał słabszy moment Barzagliego. Po bramce dla USA Prandelli starał się ratować sytuację wprowadzając kolejnych zawodników jak choćby Pazziniego i debiutanta Boriniego, którzy mieli rozruszac niemrawy podczas obecności na boisku Matriego atak Włochów. Najaktywniejszym zmiennikiem okazał się Fabio Borini, tyle że defensywa amerykańska na czele z howardem prezentowała się nadwyraz pewnie. Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra strzału zza pola karnego spróbował Montolivo, ale po jego uderzeniu piłka minimalnie minęła bramkę USA.

Niestety Włosi donali kolejnej porażki na własnym terenie. Poprzednio katem podopiecznych Prandellego okazali się piłkarze Urugwaju dziś natomiast Włosi nie potrafili sprostać temu co na boisku prezentowała ekipa amerykańska. Co prawda przez większą część meczu to właśnie Azzurri utrzymywali optyczną przewagę, ale podobnie jak w meczu z Urusami zdawali się być bezradni, zwłaszcza w napadzie. Male brawa należą się aktywnym Giovinco, Boriniemu czy Ogbonnie, który od początku drugiej połowy przeniósł się ze środa na lewa stronę obrony. Niestety poza staraniami każdy z nich miał olbżymie problemy z silnymi defensorami USA przez co ich ataki okazały się daremne. W takim meczu jak ten widoczny był brak zwłaszcza Cassano - zawodnika, który do momentu ciężkiej operacji zdawał się być prawdziym liderem reprezentacji. Niestety pod jego nieobecność trudno mi wskazać zawodnika, który mógłby się podjąć tego trudnego zadania.

środa, 29 lutego 2012, azzurri.blox.pl